Dlaczego tłumaczenia burmistrza Krzysztofa Tkacza budzą uzasadniony niepokój niektórych radnych? Czy w Mieszkowicach mamy do czynienia z przypadkami unikania transparentności?
Warto zaznaczyć, że od marca 2026 r. protokół pokontrolny wciąż nie został opublikowany w Biuletynie Informacji Publicznej na internetowej stronie gminy.
Promocja bez steru, czyli brak jakiegokolwiek planu
Komisja rewizyjna (pracująca w składzie: radna Katarzyna Gręda (przewodnicząca), radna Maria Spirzak, radny Konstanty Michałowski) postawiła druzgocący zarzut: Referat ds. promocji w Urzędzie Miejskim w Mieszkowicach nie posiada harmonogramu działań promocyjnych gminy na rok 2025. Zdaniem radnych oznaczać to może, że dziesiątki tysięcy złotych wydawane są bez uprzedniego planu, co utrudnia ocenę gospodarności wydatków.
Argumentacja burmistrza, jakoby "sztywny harmonogram" nie był potrzebny, bo wiele zależy od partnerów zewnętrznych, brzmi jak próba legitymizacji chaosu. Profesjonalne zarządzanie gminą wymaga planowania budżetowego, a nie działania "z dnia na dzień", co wytknęli radni, powołując się na ustawę o finansach publicznych.
"Na telefon" i bez śladu – nietransparentne zakupy
Szczególnie niepokojącym ustaleniem jest brak dowodów na przeprowadzanie rozeznania rynku przy zakupach materiałów promocyjnych i usług. Urzędnicy otwarcie przyznali, że czynności te prowadzi się telefonicznie, ale ich nie dokumentuje. To - zdaniem komisji -jawne przyznanie się do łamania wewnętrznych procedur.
Burmistrz w swojej odpowiedzi zasłania się nowym regulaminem z grudnia 2025 roku, który rzekomo zwalnia z rozeznania dla mniejszych kwot. Wygląda to jednak na unikanie odpowiedzialności, bowiem kontrola prowadzona przez komisję rewizyjną dotyczyła wydatków z całego 2025 roku, kiedy obowiązywały jasne wytyczne nakazujące tworzenie notatek z rozeznania rynku. Brak tych dokumentów uniemożliwia udowodnienie, że wybrano najkorzystniejszą ofertę, co może rodzić podejrzenia o faworyzowanie konkretnych dostawców.
Gdzie znikają gminne gadżety?
Kolejnym uchybieniem wskazanym przez komisję jest brak ewidencji materiałów promocyjnych. Gmina zamawia i kupuje gadżety, ale nie odnotowuje, kto i kiedy je otrzymał, co zdaniem radnych stwarza ryzyko niegospodarności.
Burmistrz uznaje ten zarzut za nieadekwatny, twierdząc, że drobne gadżety nie podlegają ewidencji ilościowo-wartościowej. Choć z punktu widzenia księgowego może to być dopuszczalne, to z perspektywy kontroli społecznej "rozdawnictwo" publicznego mienia bez żadnego pokwitowania zawsze budzi uzasadnione wątpliwości.
Burmistrz ponad kontrolą? Niebezpieczny precedens
W protokole znalazł się gorzki opis postawy władz: burmistrz Krzysztof Tkacz, jego zastępca Marcin Pisanko, skarbnik gminy Magdalena Myśko, inspektor Referatu ds. funduszy unijnych i promocji Marta Skrycka uznali przygotowywanie dokumentów dla radnych za "odrywanie od pracy". Komisja zatem przypomina, że jest ustawowym organem kontrolnym, a utrudnianie jej pracy to blokowanie mechanizmów kontrolnych, co jest niedopuszczalna w demokratycznym państwie. Poza tym odsyłanie komisji rewizyjnej do Facebooka jako źródła informacji o wydatkach budżetowych wydaje się szczytem arogancji władzy.
Burmistrz Tkacz wniósł o dołączenie swojego stanowiska do protokołu pokontrolnego jako jego integralnej części i zapowiadał ponowną analizę sprawy oraz rekontrolę. Zapowiedział też ujednolicenie dokumentowania czynności promocyjnych, co jest pośrednim przyznaniem racji radnym, że obecny system pozostawia wiele do życzenia.






Napisz komentarz
Komentarze