– Znajomy ogrodnik oddał 100 ton ogórka do utylizacji – powiedział w rozmowie z serwisem tygodnik-rolniczy.pl Paweł Sikorski, ogrodnik z Dubielna (woj. kujawsko-pomorskie).
To wina importu tanich ogórków
Producenci skarżą się, że krajowi pośrednicy zamiast kupować ogórki od nich, kupują je za granicą. Po niższej cenie.
– To wszystko, co się teraz dzieje, jest efektem importu tanich ogórków z Rosji do Polski. Markety dały wysoką cenę na ogórki dla konsumentów, a pogoda dopisała i produkcja w kraju również okazała się wysoka. A że markety nie robiły promocji na ogórki, to wszystko się nawarstwiło – opowiada serwisowi Sikorski.
Efekt tego jest taki, że w sklepie ogórki szklarniowe są drogie, ale u polskiego rolnika tanie.
– Cena ogórka szklarniowego zeszła do takiego poziomu, że ogrodnicy zaczęli go wyrzucać – podsumowuje rolnik z Dubielna. – Za chwilę sytuacja się odwróci i ogórek będzie bardzo drogi.
Rolnicy tracą płynność finansową
Producenci ogórków szklarniowych oddają je do utylizacji. Jak opowiada Paweł Sikorski, jeden ze znanych mu ogrodników był zmuszony do oddać zbiór ogórków szklarniowych do biogazowni.
– Szczęście w nieszczęściu, że ktoś wziął to od niego za darmo – podkreśla.
Niskie ceny tego produktu wpływają też na kłopoty z płynnością finansową i presję na likwidację upraw.
– Ogrodnicy zaczęli likwidować produkcję ogórka. Wyrzucają je w krzaki. Nie mają pieniędzy na kredyty. 80 proc. gospodarstw ogrodniczych ma problem z komornikami, bo utracili płynność finansową – relacjonuje Sikorski.
Polska potrzebuje systemowych zmian
Według GUS na początku 2026 r. najwięcej ogórków trafiło do nas z Hiszpanii, która odpowiadała za jedną trzecią całego importu. Na kolejnych miejscach były Grecja i Turcja.
Obecna sytuacja na rynku warzyw to wyraźny znak, że Polska potrzebuje systemowych zmian. W ocenie specjalisty z Bronisz potrzebny jest krajowy systemu monitorowania powierzchni upraw.
– Taki system pozwoliłby zapobiec okresowym górkom podażowym. Wiedząc, ile hektarów zajmują dane gatunki, rolnicy mogliby podejmować bardziej racjonalne decyzje o nasadzeniach, unikając nadprodukcji, która dziś niszczy ich gospodarstwa – argumentuje Maciej Kmera w rozmowie z Business Insiderem.





Napisz komentarz
Komentarze