Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
wtorek, 18 sierpnia 2026 18:34
Reklama
Reklama
Reklama

Pytają o wagę, wzrost i nałogi. Pacjenci mają dość tych pytań, lekarze nie kryją frustracji

Ile pan/pani waży? Ile pan/pani mierzy? Pali pan/pani? Chociaż te pytania padają w gabinetach od roku, to obie strony – pacjenci i lekarze – wciąż nie kryją rozczarowania.
Pytają o wagę, wzrost i nałogi. Pacjenci mają dość tych pytań, lekarze nie kryją frustracji
Lekarz zamiast przejść do meritum waży, mierzy i wypytuje...

Autor: Canva

Od 1 marca 2025 r. NFZ zaczął rygorystycznie egzekwować wymóg, żeby lekarze podstawowej opieki zdrowotnej podczas pierwszego spotkania oraz przynajmniej raz w roku pytali każdego pacjenta o masę ciała, wzrost i o to, czy pali wyroby tytoniowe. A potem te informacje rejestrowali w systemie. 

Niewywiązanie się z tego obowiązku jest zagrożone konsekwencjami finansowymi.

Pomysł jest jasny, realizacja kuleje 

W ocenie dr. Michała Sutkowskiego, lekarza rodzinnego, specjalisty medycyny rodzinnej i chorób wewnętrznych, zamysł tych działań był jasny: miał służyć profilaktyce zdrowotnej. Ale sposób wdrożenia przepisów nie przystaje do realiów pracy lekarza.

Zwłaszcza – jak podkreślał to już rok temu w rozmowie z Medonetem – podczas wizyt domowych czy w przypadku pacjentów w ciężkim stanie. 

Przedstawiciele środowiska medycznego podkreślali, że takie rozwiązania sprowadzają ich do roli ankieterów, wydłużają czas wizyty i mogą negatywnie wpływać na relację z pacjentem.

Po roku od wprowadzenia tych regulacji pojawia się pytanie, czy sprawdziły się one w praktyce? I jak reagują na nie pacjenci?

Pacjenci się buntują

Dr Michał Sutkowski podkreśla, że wielu z nich wyraża niezadowolenie z powodu powtarzających się pytań. 

– Pacjenci są zbuntowani Mówią: „byłem tu dwa miesiące temu i znowu mam odpowiadać na te same pytania? – relacjonuje w rozmowie z Medonetem. 

Szczególnie trudne jest to dla osób zmagających się z nadwagą, które nie chcą za każdym razem konfrontować się z tematem swojej masy ciała.

Lekarz zauważa, że choć tego typu pytania mogą czasem motywować do zmiany nawyków, równie często są odbierane jako niepotrzebny nacisk. 

Największe trudności pojawiają się, gdy obowiązek zadawania tych pytań nie ma żadnego związku z powodem wizyty. 

– Pacjent, który przychodzi do mnie z zapaleniem spojówek, a ja nagle go ważę, faktycznie może zastanowić się, co jest z tym doktorem nie tak – mówi Sutkowski. 

Jeszcze bardziej absurdalne sytuacje mają miejsce podczas wizyt domowych lub u osób unieruchomionych.

– Były przypadki osób ze złamaną nogą, które należało zważyć. To przecież bez sensu – dodaje.

Po roku problem nie został rozwiązany

Według dr. Michała Sutkowskiego sama idea zbierania danych nie jest zła, jednak problematyczny okazuje się sposób jej realizacji. Jako przykład lepszego rozwiązania wskazuje program „Moje zdrowie”.

— Tam pacjent najpierw sam wypełnia ankietę i przychodzi przygotowany, a my w gabinecie weryfikujemy dane i proponujemy konkretne działania. To ma sens, bo prowadzi do decyzji medycznych — tłumaczy.

Obecnie i lekarze, i pacjenci przyzwyczaili się do nowych wymagań. – Wszyscy to robią, emocje opadły – podsumowuje rozmówca serwisu.

Tyle że problem nie został rozwiązany. – To taka rana zaschnięta, a nie wyleczona. Bo kluczowe jest jedno: te działania powinny mieć medyczny kontekst. Trzeba zostawić lekarzowi i pacjentowi przestrzeń, żeby decydowali, kiedy naprawdę ma to sens – mówi.

Lekarze nie mogą opierać się na deklaracji pacjenta

Po roku obowiązywania przepisów jedno pozostaje niezmienne: nie chodzi już tylko o rozmowę. 

– To nawet nie chodzi o samo pytanie — podkreśla dr Michał Sutkowski. – Bo przecież w gabinecie i tak pytamy o nałogi. Ale kluczowe jest to, że pacjenta trzeba zmierzyć i zważyć. I to często w absurdalnych sytuacjach — przyznaje. 

A system nie pozwala na uproszczenia. — Nie możemy oprzeć się na deklaracji pacjenta. On może powiedzieć różne rzeczy, więc niezależnie od sytuacji, trzeba to po prostu zrobić. Za każdym – dodaje.

To właśnie formalizacja tych czynności najbardziej wpływa na przebieg wizyty. Zamiast swobodnej rozmowy pojawia się obowiązkowa procedura, którą należy wykonać i odnotować w systemie. Chociaż dla personelu medycznego stało się to już elementem codzienności, dla wielu pacjentów to wciąż źródło zdziwienia.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Tadeusz 10.06.2026 08:14
Ja tam zawsze mówię prawdę, lekarz to nie ksiądz, nie ma co ściemniać, bo potem sami sobie szkodzimy.

ale 10.06.2026 17:52
Ludzie oszukują lekarzy, bo się boją oceniania. W naszym społeczeństwie nadwaga czy nałogi to wciąż temat tabu i powód do wstydu. Pacjent woli zaniżyć wagę o 10 kilo albo powiedzieć, że pali "okazyjnie", żeby nie słuchać kazań. Lekarze frustrują się, bo pracują na błędnych danych, a potem leczenie nie działa. To jest błędne koło, które zaczyna się od braku zaufania w systemie ochrony zdrowia.

dart 10.06.2026 00:51
Problem polega na tym, jak te pytania są zadawane. Często lekarze robią to mechanicznie, bez żadnego wyczucia albo rzucają komentarze w stylu "no, przydałoby się zrzucić parę kilo". Gdyby podeszli do pacjenta z empatią i krótko wyjaśnili: „muszę o to zapytać, bo ten lek obciąża wątrobę, a przy paleniu papierosów ryzyko rośnie”, to reakcja ludzi byłaby zupełnie inna. Brakuje po prostu komunikacji.

A. Żmijewski 09.06.2026 18:53
Zasadniczo kogo to pyr pyr obchodzi czy jesz, palisz i pijesz? Ważne czy w twojej diecie znajdują się ogrodowe pomidory ze szklarni albo inne uzdrawiające cuda niewidy pyr pyr pyr

drozd 09.06.2026 19:15
Daj spokój z tymi pomidorami bo to głownie trochę potasu.

full 09.06.2026 15:36
niepotrzebnie tyle pytań

dla mnie 09.06.2026 10:38
Dla mnie to jest totalne przekraczanie granic prywatności. Moja waga to moja sprawa, a nie temat do plotek w przychodni.

Andrzej Tumanowicz ha ha ah 09.06.2026 08:35
jak rzyć panie premierze jak rzyć ha ha ah...

ANDRZEJ TUMANOWICZ HA HA AH 09.06.2026 09:39
ADMIN PUSZCZAJ CAŁOŚC BO KONTEKST I SENS TRACI HA HA AH (...) To pisz bez wulgaryzmów i mowy nienawiści. admin2

pielęgniarka 09.06.2026 08:25
Z jednej strony rozumiem irytację, bo człowiek czuje się czasem jak na przesłuchaniu, a nie u lekarza. Ale z drugiej strony – pomyślcie logicznie. Przecież dawkowanie większości poważnych leków antybiotyków czy nasercowych zależy właśnie od masy ciała! Jak lekarz wpisze dawkę "na oko", a pacjent dostanie zapaści, to znowu będzie wina doktora. Trzeba na to spojrzeć szerzej niż tylko przez pryzmat własnego wstydu.

wkur 09.06.2026 07:38
No i w sumie się nie dziwię ludziom, idziesz po L4 na katar, a babka cię ważyć chce. Po co to komu?

wkurzające 09.06.2026 07:14
No tak, bo jak ktoś przyjdzie z rakiem to najważniejsza jest wzrost.

piguła 09.06.2026 07:39
Akurat przy raku jest szybka utrata wagi...

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama