Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
niedziela, 21 czerwca 2026 13:48
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Śmierć 20-letniej Julii Liegmann. Czy szpitale zabijają pacjentów brakiem wolnych miejsc na OIOM-ie

Miała być krótka hospitalizacja i szybki powrót do domu. Zamiast tego doszło do niewyobrażalnej tragedii. 20-letnia Julia Liegmann zmarła na urosepsę po tym, jak przez osiem godzin czekała na wolne łóżko na OIT. Jak to możliwe, że w XXI wieku rutynowy zabieg kończy się śmiercią młodego człowieka? Sprawą już zajęły się prokuratura oraz Rzecznik Praw Pacjenta, które próbują ustalić, kto zawinił w systemie opieki zdrowotnej.
Śmierć 20-letniej Julii Liegmann. Czy szpitale zabijają pacjentów brakiem wolnych miejsc na OIOM-ie
„Takie przypadki zdarzają się od czasu do czasu” – te słowa prezesa szpitala budzą potężne kontrowersje.

Autor: Canva

Trafiła do szpitala na rutynowy zabieg. Osiem godzin czekała na przyjęcie na OITss. Zmarła na urosepsę. Sprawą zajmują się prokuratura i Rzecznik Praw Pacjenta.

Tragiczna śmierć 20-letniej Julii Liegmann z Gdańska to – jak Biuro RPP przekazało Medonetowi – zaledwie wierzchołek znacznie poważniejszego problemu systemowego.

Prokuratura i Rzecznik Praw Pacjenta szukają odpowiedzi

Po śmierci kobiety sprawą zajęli się śledczy. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku bada okoliczności leczenia 20-latki i ustala, czy mogło dojść do błędów wpływających na tragiczny finał. 

Postępowanie prowadzone jest pod kątem narażenia pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślnego spowodowania śmierci. Śledczy weryfikują, czy podczas leczenia i organizacji opieki nad pacjentką doszło do zaniedbań.

Sprawą Julii Liegmann zainteresował się też Rzecznik Praw Pacjenta. Z własnej inicjatywy – jak podał Medonet – wszczął postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.

– Obecnie zgromadzony materiał dowodowy jest analizowany pod kątem naruszenia praw pacjenta i podjęcia dalszych działań – przekazał Medonetowi RPP. 

Urosepsa po planowym zabiegu

Julia Liegmann została przyjęta do Szpitala św. Wojciecha w Gdańsku na zaplanowane kruszenie kamienia nerkowego. Miała być krótka hospitalizacja i szybki powrót do domu. 

Kilka miesięcy wcześniej pacjentka leczyła się w tej samej placówce z powodu sepsy powiązanej z infekcją układu moczowego. Zostało to odnotowane w jej dokumentacji medycznej. 

Wszystkie łóżka na oddziale były zajęte

Po kilku godzinach na oddziale stan kobiety zaczął się gwałtownie pogarszać. Pojawiły się dolegliwości i obfite wymioty z krwią. 

Kondycja 20-latki szybko się pogarszała. Kobieta wymagała natychmiastowego przeniesienia na Oddział Intensywnej Terapii (OIT). Pojawiła się jednak przeszkoda – według szpitala wszystkie łóżka na tamtejszym oddziale były zajęte. 

O godz. 15.50 zapadła decyzja o transporcie do placówki oddalonej o kilka kilometrów. To, co miało być zwykłą formalnością logistyczną, zamieniło się w długie godziny oczekiwania. Pacjentka trafiła na OIT dopiero o godz. 18.30 – po 8 godz. oczekiwania.

20-latka zmarła. Bezpośrednią przyczyną śmierci była urosepsa – stan, w którym drobnoustroje z dróg moczowych przenikają do krwiobiegu. 

Dariusz Kostrzewa, prezes spółki Copernicus, do której należy gdański szpital, w rozmowie z Polsatem ocenił, że przyczyna śmierci pacjentki była „nie do przewidzenia na wcześniejszym etapie”, a podobne przypadki — jak stwierdził — zdarzają się od czasu do czasu.

Rzecznik Praw Pacjenta o dochowaniu należytej staranności

Jak powinna wyglądać ścieżka pacjenta i jego rodziny w sytuacji, gdy chory zgłasza się na SOR z niepokojącymi objawami, zostaje odesłany do domu, a następnie wraca do szpitala z sepsą? –  Medonet zapytał Biuro Rzecznika Praw Pacjenta.

Rzecznik wyjaśnił, że „pacjent zgłaszający się na SOR z bólem, gorączką i wywiadem wskazującym np. na kamicę nerkową znajduje się w grupie ryzyka poważnych powikłań, w tym sepsy”, a personel medyczny „ma obowiązek przeprowadzić diagnostykę adekwatną do zgłaszanych objawów i oceny stanu klinicznego”. 

Jeśli pacjent zostaje odesłany bez właściwego zabezpieczenia diagnostycznego lub bez jasnych zaleceń, a następnie wraca w stanie zagrożenia życia, „rodzi to pytanie o dochowanie należytej staranności przez podmiot leczniczy” — wskazał RPP. Każdą taką sytuację, jak podkreślono, należy oceniać indywidualnie.

Co może pacjent?

Co mogą zrobić bliscy, gdy pacjent nie przeżywa? Biuro RPP wyjaśnia, że w przypadku śmierci pacjenta „osoby mu bliskie mogą dochodzić zarówno roszczeń, jak i wyjaśnienia sprawy”. Rodzina ma możliwość złożenia skargi do RPP, zgłoszenia sprawy do prokuratury, a także dochodzenia roszczeń cywilnych — w tym zadośćuczynienia za krzywdę po stracie bliskiej osoby, odszkodowania lub renty.

A jeśli pacjent jest osobą samotną i nie ma nikogo bliskiego, kto mógłby walczyć o jego prawa”. W przypadku podejrzenia poważnych nieprawidłowości – odpowiada Rzecznik – „działania mogą zostać podjęte z własnej inicjatywy – zarówno przez RPP, jak i przez prokuraturę”. Niezależnie od tego, czy ktoś złoży formalną skargę.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

davidek 21.06.2026 12:59
Wstyd mi, że jestem z zachodniopomorskiego, dzisiaj na tefauenie występ miał niewyobrażalny cham i prostak były minio od zdrowia, jewroposeł ze szczecina oraz POsłanka startująca z gdańska bo w Gryfinie bała się startować, "klasa" POtyliczna z bagien nadodrzańskich, dno dna !

Dawid 21.06.2026 13:29
A mnie wstyd czytać takiego nienawistnika.

Zosia 21.06.2026 12:19
Osiem godzin czekania na OIOM? Przecież przy sepsie liczy się każda minuta! Ktoś za to powinien pójść siedzieć.

uważam, że 21.06.2026 12:13
Zły system.

Wiktor 21.06.2026 12:00
Ta sprawa idealnie pokazuje, że procedury triage'u i zarządzania pacjentami w stanie krytycznym w Polsce leżą. Dziewczyna miała już wcześniej sepsę, co było w papierach, więc od początku była w grupie wysokiego ryzyka. Tłumaczenie szpitala, że "brakowało łóżek" to zwalanie winy na system, podczas gdy sam transport logistyczny zajął prawie 3 godziny przy odległości kilku kilometrów! To ewidentne niedopełnienie procedur szybkiej reakcji.

Justyna 21.06.2026 11:59
Masakra, dziewczyna miała całe życie przed sobą. Rutynowy zabieg i nagle koniec. Strach iść do szpitala.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama