Susza i upały wywołują problemy z wodą. Gminy apelują: nie podlewajcie ogrodów i nie napełniajcie basenów, bo rośnie ryzyko przerw w dostawach.
„Wprowadza się zakaz podlewania z gminnej sieci wodociągowej ogrodów przydomowych, ogrodów działkowych, terenów zielonych oraz napełniania basenów na terenie gminy Dębe Wielkie (…) Wykonanie zarządzenia powierza się dyrektorowi Zakładu Komunalnego (…)” – czytamy w zarządzenia Krzysztofa Kalinowskiego, wójta gminy Dębe Wielkie.
Czasowe zakazy
Nasila się problem niedoboru wody w Polsce. Coraz więcej samorządów i przedsiębiorstw wodociągowych apeluje do mieszkańców o ograniczenie zużycia wody, a niektóre gminy – jak wspomniane Dębe Wielkie – wprowadzają czasowe zakazy podlewania ogrodów i napełniania basenów.
Powodem są – jak podaje TVN24 – utrzymująca się susza hydrologiczna, niski poziom wód gruntowych oraz gwałtowny wzrost poboru wody podczas upałów. Potwierdzają to informacje napływające z gmin w całej Polsce.
Apele samorządowców
W gminie Piaseczno wodociągi poinformowały o „drastycznym, niemal dwukrotnym wzroście zapotrzebowania na wodę”. W części miejscowości odnotowano znaczące spadki ciśnienia związane zarówno z dużym poborem, jak i modernizacją stacji uzdatniania wody.
W Konstancinie-Jeziornie wodociągowcy ostrzegają, że w upalne dni mogą występować czasowe spadki ciśnienia, a lokalnie nawet przerwy w dostawach. Zużycie wody latem wzrasta tam nawet trzykrotnie.
Z kolei władze gminy Roźwienica w powiecie jarosławskim apelują do mieszkańców o oszczędzanie wody z powodu suszy hydrologicznej i długich okres bez opadów.
W konsekwencji zasoby wody znacznie się zmniejszyły, a w ostatnim czasie w części gospodarstw – informuje Radio Rzeszów – pojawiały się przejściowe problemy z dostawami. Woda z gminnego wodociągu powinna być wykorzystywana przede wszystkim do codziennych potrzeb mieszkańców i zwierząt gospodarskich – podkreśla samorząd.
Podobne apele pojawiły się w ostatnich dniach m.in. w Szczucinie i Pilawie. Wszędzie tam samorządy proszą mieszkańców o rezygnację z podlewania trawników, mycia samochodów oraz napełniania przydomowych basenów.
Dlaczego tak się dzieje?
Eksperci i samorządy wskazują kilka przyczyn tego stanu rzeczy. Są to utrzymująca się od miesięcy susza hydrologiczna, niski poziom wód gruntowych i niewystarczające opady wiosną i na początku lata,
Na tej liście są także wysokie temperatury zwiększające zużycie wody oraz masowe podlewanie ogrodów i napełnianie basenów w godzinach największego poboru.
Według samorządów infrastruktura wodociągowa jest projektowana przede wszystkim pod potrzeby mieszkańców. Gdy tysiące osób jednocześnie podlewa ogrody, ciśnienie w sieci gwałtownie spada, co może skutkować problemami z dostawami wody.
Jeżeli upały i brak opadów utrzymają się przez kolejne tygodnie, mieszkańcy niektórych gmin mogą spodziewać się dalszych spadków ciśnienia w kranach, a nawet czasowych przerw w dostawach wody.
W efekcie samorządy będą zmuszone do wprowadzania kolejnych zakazów podlewania ogrodów i napełniania basenów. Niewykluczone są też ograniczenia w wykorzystywaniu wody do celów innych niż bytowe.
Upały nie ustąpią
Z prognozy pogody wynika, że te alarmujące komunikaty samorządów o czasowych brakach wody mogą się spełnić. W sobotę 27 czerwca na przeważającym obszarze kraju termometry pokażą od 27 do 32 stopni, a na Dolnym Śląsku i w województwie lubuskim nawet do 35 stopni. Podobnie ma być w powiecie gryfińskim.
W niedzielę 28 czerwca upał nie odpuści. IMGW prognozuje temperatury od 30 do 35 stopni. I tak według synoptyków ma wyglądać całe lato. Eksperymentalna prognoza długoterminowa IMGW pokazuje, że czerwiec, lipiec i sierpień 2026 roku mają być w Polsce cieplejsze od normy wieloletniej z lat 1991-2020.


Napisz komentarz
Komentarze