Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
wtorek, 18 sierpnia 2026 14:05
Reklama
Reklama
Reklama

Więcej transakcji, ale mniejsze wydatki. Jak niedziele handlowe zmieniły nasze nawyki zakupowe

Czy otwarcie sklepów w niedziele faktycznie ratuje handel? Najnowsze dane pokazują coś zupełnie innego. Choć galerie handlowe pękają w szwach, łączna wartość naszych wydatków wcale nie rośnie. Polacy znaleźli swój własny sposób na niedziele handlowe, który niekoniecznie podoba się właścicielom sklepów. Sprawdź, jak manipulujemy swoimi portfelami w weekendy.
Więcej transakcji, ale mniejsze wydatki. Jak niedziele handlowe zmieniły nasze nawyki zakupowe
Zamiast wydawać więcej, po prostu zmieniamy kalendarz. Niedziele handlowe stały się dla nas kwestią wygody, a nie pretekstem do zakupowego szaleństwa.

Autor: Canva

Otwarcie sklepów w niedziele handlowe nie zwiększa wydatków Polaków. Robimy więcej zakupów, ale głównie zmieniamy ich termin, zamiast wydawać więcej.

Zakaz handlu obowiązuje w Polsce od 2018 r. Początkowo liczba niedziel handlowych była stopniowo ograniczana. Obecnie w ciągu roku mamy ich tylko 8 i zwykle są one związane z okresem przedświątecznym lub sezonowymi wzrostami sprzedaży. 

Celem zmian było zapewnienie pracownikom handlu większej liczby wolnych niedziel. 

Polacy tylko zmieniają dzień wydawania pieniędzy

Jak wynika z najnowszej analizy fintechu ZEN.COM, otwarcie sklepów w niedzielę nie powoduje już zakupowego boomu. Po przeanalizowaniu 15 mln transakcji kartowych wiemy, że dodatkowy dzień handlu zmienia przede wszystkim termin robienia zakupów, a nie wysokość wydatków. 

Liczba transakcji w niedziele handlowe jest wyższa o 6,4 proc. niż w zwykłe niedziele. Wartość wszystkich zakupów rośnie jednak tylko o 1,8 proc. Oznacza to, że konsumenci częściej robią zakupy, ale nie wydają znacząco więcej pieniędzy.

Zakupy są przesuwane z soboty na niedzielę. To jeden z najciekawszych wniosków raportu.

Wartość zakupów w sobotę poprzedzającą niedzielę handlową spada o ponad 10 proc. Cały weekend z niedzielą handlową przynosi około 5 proc. niższą wartość wydatków niż zwykły weekend. 

W praktyce oznacza to, że – jak podkreśla serwis Wiadomości Handlowe – Polacy nie kupują więcej, a jedynie wybierają inny dzień na zakupy. 

Robimy więcej zakupów, ale nie wydajemy więcej

Największym beneficjentem są sklepy stacjonarne. Wartość zakupów rośnie w nich o około 29 proc. W tym samym czasie wydatki w e-sklepach spadają o około 11 proc. To pokazuje, że część zakupów wraca z internetu do galerii handlowych i supermarketów właśnie w niedzielę handlową. 

Największe wzrosty sprzedaży dotyczą:

  • wyposażenia domu, 
  • żywności, 
  • kosmetyków,
  • odzieży. 

Najbardziej aktywne zakupowo w niedziele handlowe są osoby w wieku 45-64 lata i mieszkańcy średnich miast. To grupy, które często mają ograniczony czas na zakupy w tygodniu i wykorzystują dodatkowy dzień handlu przede wszystkim dla wygody. 

– Widzimy więcej transakcji, ale niemal taki sam poziom wydatków. Konsumenci traktują ten dzień przede wszystkim jako wygodniejszy moment na realizację zaplanowanych zakupów, a nie okazję do zwiększania konsumpcji – komentuje cytowany przez Wiadomości Handlowe Łukasz Neska, Chief Growth Officer ZEN.COM.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

A. Żmijewski 03.07.2026 07:29
Po ogrodowych pomidorach ze szklarni pyr pyr zasadniczo widzę że przez niedziele handlowe wcale lepiej się nie sprzedają pyr pyr pyr

spec. 02.07.2026 23:54
Statystyka dotycząca wieku (45-64 lata) i mieszkańców średnich miast w sumie nie dziwi. To są często ludzie mocno zapracowani w tygodniu, którzy w sobotę chcą odpocząć albo ogarnąć dom, a niedzielę traktują jako ten jedyny dzień, kiedy mogą bez stresu wybrać farbę do pokoju czy nowe buty. Szkoda tylko tych pracowników handlu, bo skoro zyski ze sprzedaży rosną o marne 1,8%, to dla właścicieli biznesów koszty pracownicze w niedzielę mogą zaraz przewyższyć ten cały "wielki" zysk.

mik 02.07.2026 22:53
Czyli cały ten raban o otwieranie sklepów był tylko po to, żebyśmy po prostu robili zakupy innego dnia? Niezła rewolucja...

Grzegorz 02.07.2026 18:38
Zwróciłbym uwagę na ten powrót z online do offline. Spadek w e-commerce o 11% przy jednoczesnym skoku w sklepach stacjonarnych o 29% w te dni jasno pokazuje, że niedziela handlowa to dla wielu forma spędzania czasu wolnego. Idziemy "pooglądać" ciuchy czy meble, przy okazji coś kupimy stacjonarnie, co normalnie kliknęlibyśmy w necie w poniedziałek. Dla galerii to super informacja, ale dla sklepów internetowych już gorszy moment w tygodniu.

Wasilij Rabotow 02.07.2026 15:12
Nu kak rebiata dziegi wy majetie ili nie majetie kak nie majetie to do raboty kap wasza na nasza karwasz jego Barabasza do raboty bo chto nie robotajet ten nie kuszajet panimali ili nie panimali rebiata

key 02.07.2026 11:28
Dokładnie tak robię! Zamiast gnieść się w sobotę z całym miastem, wolę na spokojnie skoczyć do galerii w niedzielę. Wydaję tyle samo.

plus 02.07.2026 10:39
No i wyszło szydło z worka. Ludzie to nie roboty na kasę, jak nie mają więcej w portfelu, to od otwarcia sklepu w niedzielę nagle im nie przybędzie.

przysłowiak 02.07.2026 10:38
Z pustego to i Salamon nie naleje.

przed. 02.07.2026 09:19
Bardzo ciekawe są te dane o spadku obrotów w soboty o ponad 10 procent. To idealnie pokazuje, że nasze budżety domowe są po prostu sztywne. Jeśli planuję wydać na zakupy do domu powiedzmy 400 zł na weekend, to czy zrobię to w sobotę rano, czy w niedzielę po południu, suma się zgadza. Zyskuje tylko logistyka i wygoda, bo nie trzeba się spieszyć, ale dla gospodarki w sensie wzrostu konsumpcji to jest czysta rotacja, a nie żaden zysk.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama