Ostrożnie szacując na podstawie danych z wszystkich komend wojewódzkich policji – w Polsce organizowanych jest prawie 3 tysiące polowań rocznie. W sezonie łowieckim bierze w nich udział minimum 12 tys. myśliwych z zagranicy, zabijając w ramach komercyjnych wycieczek dziko żyjące zwierzęta, stanowiące dobro Skarbu Państwa. Zyski z tego procederu sięgają 130-170 mln złotych. Tak myśliwi i leśnicy bogacą się na krzywdzie zwierząt i własności Polek i Polaków, a biura organizujące polowania pozostają właściwie poza kontrolą. Tymczasem według najnowszych badań 78% polskiego społeczeństwa jest przeciwna zabijaniu zwierząt dla rozrywki. Zbierane są podpisy pod obywatelską inicjatywą ustawodawczą, która ma wprowadzić zakaz dla funkcjonowania takich biur polowań.
System sięga czasów schyłkowego stalinizmu
Polowania komercyjne dla zagranicznych turystów są organizowane zarówno przez koła łowieckie Polskiego Związku Łowieckiego (PZŁ) w dzierżawionych obwodach, jak i przez Lasy Państwowe, które zarządzają własnymi Ośrodkami Hodowli Zwierzyny (OHZ).
System sięga czasów schyłkowego stalinizmu. To z tamtych czasów wywodzi się też używana do dziś nazwa „polowania dewizowe”, która oznaczała konieczność wnoszenia opłat w dewizach, czyli – obcej walucie. W okresie PRL monopol na organizowanie polowań dla cudzoziemców miała państwowa firma „Orbis” – oczywiście przy współpracy z PZŁ i za każdorazową zgodą ministra środowiska.
Po transformacji ustrojowej kolejne ustawy liberalizowały możliwość działania biur polowań. Zgoda na organizowanie polowań dla zagranicznych myśliwych nie wymagała już zgody ministra środowiska.
Biura polowań
Biura polowań przy współpracy z kołami łowieckimi lub OHZ, zajmują się organizacją wyjazdów, rezerwacją obwodów, zakwaterowaniem i formalnościami dla klientów zagranicznych.
Ośrodek Działań Ekologicznych „Źródła”, prowadzący stronę zakazpolowania.pl zwrócił się do wszystkich urzędów marszałkowskich w Polsce z pytaniem o listę podmiotów, zajmujących się organizacją polowań komercyjnych. Tak powstała lista 175 takich podmiotów. 98 z nich to spółki lub jednoosobowe działalności gospodarcze, a 77 to jednostki organizacyjne Lasów Państwowych. Na tej podstawie na swojej stronie organizacja opublikowała mapę „biur polowań”. Mapa pokazuje wyłączenie adresy, pod którymi te biura są zarejestrowane, ponieważ mogą one prowadzić działalność na terenie całego kraju.

Na mapie widoczne są podmioty turystyczne prowadzące działalność polegającą na świadczeniu usług turystycznych obejmujących polowania (wykonywane na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz polowania za granicą). Źródło: https://zakazpolowania.pl/mapy/biura-polowan-2026.html
Wokół tych 175 biur polowań zorganizowany jest też cały łowczy przemysł turystyczny, w tym liczna infrastruktura Lasów Państwowych – pałacyki myśliwskie, hotele, stawiane specjalnie na potrzeby turystów ambony.
Skala polowań
Według danych uzyskanych z kolei z komend wojewódzkich policji, w 2025 roku zgłoszono 2917 polowań, w których mieli brać udział cudzoziemcy. Z danych tych wynika, że można mówić o co najmniej 12 tysiącach zagranicznych myśliwych, którzy przyjechali do Polski i strzelali tutaj do zwierząt. W zależności od województwa, średnio na jedno takie polowanie organizatorzy zgłaszali udział od 3 do 17 cudzoziemców. Łącznie więc – szacując bardzo ostrożnie – możemy mówić o minimum 12 tysiącach cudzoziemców, którzy w 2025 roku przyjechali do Polski i strzelali tutaj do dzikich zwierząt.
Można więc w przybliżeniu powiedzieć, że jesienią każdego dnia w Polsce od 60 do 100 zagranicznych turystów z bronią zabija mieszkające w lasach i na polach zwierzęta. Zagrniczni turyści zabijają zwierzęta będące jako część dzikiej przyrody dobrem ogólnonarodowym, a formalnie będące własnością Skarbu Państwa. Na zabiciu każdego z nich zarabia jednak właściciel biura podróży oraz zarządca OHZ. Ile dokładnie – tego nie wie ani opinia publiczna, ani Minister Środowiska.
(Nie)transparentność finansowa
Według danych Lasów Państwowych z 2017 roku, na organizacji polowań dewizowych leśnicy zarobili 61,7 mln zł. Z kolei w ostatnim publicznie ujawnionym sprawozdaniu finansowym Polskiego Związku Łowieckiego przychody kół łowieckich z polowań komercyjnych wyniosły w 2016 roku łącznie 72,5 mln zł. Stanowi to około 25% przychodów kół łowieckich (pozostałe przychody pochodzą ze sprzedaży mięsa zabitych zwierząt). Nowsze dane nie zostały ujawnione przez PZŁ. Podobnie jest ze sprawozdaniami merytorycznymi – nie są one publikowane zarówno ani przez PZŁ, ani przez koła łowieckie. Co więcej – nawet minister, który teoretycznie sprawuje nadzór nad PZŁ nie zna tych sprawozdań.
Na podstawie danych pokontrolnych Najwyższej Izby Kontroli z 2015 r. oraz doniesień medialnych można szacować, że całkowita wartość wpływów z polowań komercyjnych sięga 130–170 mln zł rocznie.
Kontrola NIK
We wspomnianym raporcie Najwyższej Izby Kontroli (NIK) z 2015 r., czytamy:
„Według obowiązujących przepisów nie ma organu, który nadzorowałby i kontrolował działalność Polskiego Związku Łowieckiego. Kompetencje Ministra Środowiska ograniczają się do zapisów ustawy Prawo o stowarzyszeniach i sprowadzają się jedynie do spraw mniejszej wagi (np. udział w postępowaniach skargowych). Żaden organ nie kontroluje także działalności biur polowań, organizujących przede wszystkim polowania dla zagranicznych myśliwych. Działania marszałków województw w tym zakresie ograniczały się do przyjmowania i sporadycznego sprawdzania dokumentów składanych przez biura”.
NIK ujawnił, że w niektórych OHZ i obwodach kół nagminnie urządzano dewizowe polowania zbiorowe z naruszeniem wymogu wskazywania zwierzyny przez podprowadzających. Głośnym incydentem było zastrzelenie dwóch wilków przez belgijskich myśliwych podczas dewizowego polowania zbiorowego w Nadleśnictwie Głusko.
Najpoważniejsze zarzuty postawione przez NIK dotyczą nierzetelności prowadzenia dokumentacji polowań, co uniemożliwiało ustalenie rzeczywistego stanu i liczby upolowanych zwierząt.
Społeczeństwo mówi „dość”

Jak pokazały ostatnie badania opinii publicznej zdecydowana większość Polek i Polaków, bo aż 78% nie zgadza się na organizowanie polowań dla rozrywki. Dlatego też pod hasłem „UWAGA POLOWANIE! Zmieńmy prawo łowieckie. Na dobre” powstała obywatelska inicjatywa ustawodawcza, dążąca do reformy Ustawy prawo łowieckie. Wśród zaproponowanych zmian prawnych są również te dotyczące zakazu organizowania polowań komercyjnych oraz obowiązek publikowania przez Polski Związek Łowiecki i koła łowieckie sprawozdań finansowych i merytorycznych. Projekt zakłada również wprowadzenie publicznego rejestru polowań i gospodarki łowieckiej, który będzie prowadzony przez ministra właściwego ds. środowiska. Chodzi o to, żeby każda osoba w Polsce mogła otworzyć stronę internetową i zapoznać się z danymi dotyczącymi planów łowieckich, liczby zabijanych zwierząt, tego gdzie planowane jest polowanie, w jakim czasie, gdzie znajdują się ambony.
Teraz, żeby projekt ustawy obywatelskiej trafił pod obrady polskiego parlamentu, zebranych musi zostać 100 tysięcy fizycznych podpisów, z podaniem numeru pesel w 90 dni.


Napisz komentarz
Komentarze