Dla każdego, kto choć raz próbował umówić się na rozmowę z burmistrzem Gryfina w standardowych godzinach pracy urzędu, ostatni wpis w gminnych social mediach mógł być sporym zaskoczeniem. Mieszkańcy od dawna skarżą się na fatalny kontakt z włodarzem, a jego absensja na sesjach stała się wręcz legendarna. Tymczasem w sieci pojawiła się poruszająca historia: po sobotnich obchodach rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego urząd otworzył swoje podwoje, a burmistrz z otwartymi ramionami przyjął wyjątkowych gości.
Patriotyzm na zawołanie i rozmowy o przyszłości
Z oficjalnego komunikatu dowiadujemy się, że gabinet Mieczysława Sawaryna odwiedziła pani Danuta wraz z wnuczkami. Wpis szybko utonął w oceanie patosu. Mowa była o „współczesnym patriotyzmie”, „postawach młodego pokolenia”, a także o „pięknym przykładzie międzypokoleniowego dialogu i wspólnej troski o przyszłość naszej gminy”. Magazyn PR-owych pojęć został opróżniony do cna, tworząc obraz włodarza niemal idealnego – wrażliwego, dostępnego i bez reszty oddanego sprawom lokalnej społeczności.
Problem w tym, że ten piękny obrazek ma wyjątkowo szklane nogi, a za wykreowaną w sieci sielankę mieszkańcy płacą z własnych kieszeni.
Sobotni spektakl zamiast szarej codzienności
Co tak naprawdę mówi nam ten przemiły wpis w mediach społecznościowych? Przede wszystkim obnaża mechanizm działania gminnego aparatu propagandy. Utrzymanie gładkiego przekazu w sieci kosztuje niemało, ale w wyobraźni urzędników od wizerunku miało to przynieść konkretny efekt: stworzyć mit burmistrza pracującego ponad siły, który nie odmawia spotkania nawet w dzień wolny ( z treści wynika, że spotkanie odbyło się w sobotę)
To podręcznikowy zabieg przykrywania bolesnej rzeczywistości. Gdy petent odbija się od zamkniętych drzwi od poniedziałku do piątku, władza serwuje mu weekendowy teatr z udziałem wnuczek i patriotyczną rekwizytornią w tle. Wykorzystanie dzieci oraz podniosłej symboliki rocznicowej to klasyczny chwyt marketingowy – idealny, by stworzyć wizerunkową tarczę, której głupio sprzeciwić się na głos.
Urząd to nie studio fotograficzne
Trudno jednak uciec od pytania o priorytety. Prawdziwa praca samorządowca to nie pozowane zdjęcia i wymiana uprzejmości przy kawie w wolne dni, ale trudne debaty na sesjach Rady Miejskiej w Gryfinie i gotowość do podejmowania trudnych decyzji w tygodniu. Ucieczka od realnych problemów w bezpieczną, wyreżyserowaną rzeczywistość social mediów budzi rosnącą irytację mieszkańców.
Pokazowe przyjście do pracy w sobotę nie zastąpi rzetelnej i dostępnej dla każdego obywatela służby od poniedziałku do piątku. Mieszkańcy Gryfina zasługują na burmistrza, którego można po prostu zastać w urzędzie – bez obecności kamer i bez konieczności czekania na weekend.
Aktualizacja z 10.08.2026 r.
Sprostowanie
Nieprawdą jest, że opisana w artykule pt. „Sobotni cud w Gryfinie. Burmistrz odnalazł się w urzędzie... w dzień wolny od pracy?” wizyta w Urzędzie Miasta i Gminy Gryfino odbyła się w sobotę. Spotkanie odbyło się w poniedziałek, 3 sierpnia 2026 r., w godzinach pracy urzędu. Tym samym sugestia, że Burmistrz przyjął rodzinę w urzędzie w dzień wolny od pracy, jest niezgodna z rzeczywistym przebiegiem zdarzeń.
Robert Płonka
Marta Małgorzata Szuszkiewicz
Poniżej publikujemy informację, jaka ukazała się na oficjalnym facebookowym profilu gminy Gryfino:
"Pani Danuta wraz z wnuczkami – Lilią i Zuzanną – odwiedziły Burmistrza Mieczysława Sawaryna w Urzędzie Miasta i Gminy Gryfino.
Wcześniej uczestniczyły w sobotnich obchodach 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego na Placu Solidarności. Spotkanie z burmistrzem było okazją do rozmowy o współczesnym patriotyzmie, postawach młodego pokolenia, zainteresowaniach i pasjach młodych gryfinianek.
Dziękujemy pani Danucie, Lilii i Zuzannie za wizytę, zaangażowanie oraz inspirującą, wartościową rozmowę. To piękny przykład międzypokoleniowego dialogu i wspólnej troski o przyszłość naszej gminy".
https://www.facebook.com/photo?fbid=1077409721469577&set=a.276571361553421


Napisz komentarz
Komentarze