Pan Wacław z Mieszkowic bez owijania w bawełnę i z dużą dozą humoru podsumował to, co dzieje się na naszej rodzimej scenie politycznej.
"Królewicz" Czarnek i powrót do czasów Ceaușescu?
Pan Wacław wziął na warsztat najnowszy pomysł Przemysława Czarnka, który wymarzył sobie nową formację pod nazwą „Straż Praw” – oczywiście na wypadek powrotu PiS do władzy. Mieszkaniec Mieszkowic nie owijał w bawełnę i wypalił, że ten polityczny „królewicz” wymyślił chyba własną wersję tajnej policji z dawnej Rumunii. Wygląda na to, że kiedy politycy marzą o własnych szeryfach w mundurach, zwykli ludzie widzą w tym po prostu powtórkę z niezbyt wesołych kart historii.
Kto naprawdę zagraża Polsce?
Ale pan Wacław nie zatrzymał się na strofowaniu posłów z Warszawy. Zauważył też, jak bardzo polityczna wojna polsko-polska zatruwa nam codzienne życie. Z prawdziwą troską zapytał na antenie: „Jak to dalej będzie, skoro jest taka nienawiść?”. A chwilę później wziął na tapetę temat, przy którym wielu polityków zaczyna plątać się we własnych nogach – zmieniający się stosunek części Polaków do Ukraińców. Mieszkaniec Mieszkowic bez zbędnego patosu wyłożył prostą jak drut geopolitykę: prawdziwe zagrożenie idzie ze strony Rosji. Każdy polityk czy krzykacz, który przez własne gierki, wywoływanie fochów i podsycanie niechęci do sąsiadów z Ukrainy doprowadzi do tego, że Rosjanie zbliżą się do naszych granic, powinien zostać bezwzględnie i surowo rozliczony.
Słowem: ministerstwo zdrowego rozsądku potrzebne od zaraz!
I tu dochodzimy do sedna sprawy. Jeśli politycy potrzebują korepetycji z geometrii politycznej, historii czy zwykłej empatii, nie muszą zamawiać drogich ekspertyz za pieniądze podatników. Wystarczy, że rano zadzwonią do Mieszkowic. Pan Wacław wytłumaczy im wszystko szybko, bez owijania w słomę i – co najważniejsze – z uśmiechem, którego w wielkiej polityce tak bardzo brakuje.
Może czas na nową teczkę w rządzie: Minister ds. Prostego Myślenia z siedzibą w powiecie gryfińskim?


Napisz komentarz
Komentarze