Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
czwartek, 20 sierpnia 2026 17:30
Reklama
Reklama
Reklama

Czy polskie miasta są chronione przed rakietami? General wyjaśnia zasady działania MON

Słowa generała Marciniaka wywołały falę niepokoju: czy polskie aglomeracje są bezbronne wobec ataków rakietowych? Sytuacja jest bardziej złożona, niż się wydaje, a MON uspokaja, tłumacząc realne mechanizmy obrony. Sprawdź, jak w praktyce wygląda osłona naszych miast.
Czy polskie miasta są chronione przed rakietami? General wyjaśnia zasady działania MON
Zdjęcie ilustracyjne

Źródło: AI

Wiceszef Agencji Uzbrojenia przyznał, że duże miasta nie mają stale rozstawionej ochrony przeciwrakietowej. MON odpowiada, że system działa inaczej.

Czy polskie miasta są chronione przed atakiem rakietowym? Dyskusję na ten temat wywołała wypowiedź gen. bryg. Michała Marciniaka, zastępcy szefa Agencji Uzbrojenia.

W Polsat News powiedział on, że duże miasta „na dzisiaj” nie są chronione przeciwrakietowo, bo systemy nie są wokół nich stale rozstawione. Dodał jednak, że w razie wojny ochrona byłaby organizowana według listy najważniejszych obiektów i priorytetów państwa.

MON odpowiada, że nie oznacza to braku możliwości obrony miast. Polska dysponuje systemami przeciwlotniczymi i przeciwrakietowymi, które mogą zostać rozmieszczone tam, gdzie wymaga tego sytuacja.

System nie stoi wokół każdego miasta

Obrona powietrzna nie działa w ten sposób, że każda duża aglomeracja ma własną baterię rakietową ustawioną na stałe. Systemy są mobilne, a ich rozmieszczenie zależy od poziomu zagrożenia i tego, jakie obiekty trzeba w danym momencie chronić.

W czasie konfliktu mogą to być nie tylko miasta, ale także lotniska, elektrownie, centra dowodzenia, magazyny czy zgrupowania wojsk.

MON nie ujawnia dokładnego rozmieszczenia poszczególnych zestawów ani planów ich użycia.

Polska wciąż rozbudowuje obronę

Jednym z najważniejszych elementów systemu jest program Wisła i zestawy Patriot. Mają one zwalczać m.in. rakiety balistyczne krótkiego zasięgu, pociski manewrujące, samoloty i drony.

Niższą warstwę obrony tworzą program Narew oraz systemy Pilica i Pilica+. Wszystkie te elementy mają docelowo współpracować w ramach wielowarstwowej obrony powietrznej.

Nie wszystkie zamówione systemy są jednak już w wojsku. Rozbudowa Wisły i Narwi będzie trwała jeszcze przez kolejne lata.

To oznacza, że Polska ma zdolności do obrony wybranych obszarów i obiektów, ale nie dysponuje dziś taką liczbą systemów, żeby stale osłaniać wszystkie duże miasta jednocześnie.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

gryss 20.08.2026 16:36
Przecież to czysta logika wojskowa. Żadne państwo na świecie – poza Izraelem i jego Żelazną Kopułą na niewielkim terytorium – nie ma tylu baterii, żeby obstawić każde miasto pow. 100 tys. mieszkańców. Priorytetem w pierwszej fazie konfliktu zawsze będą elektrownie, węzły kolejowe, centra dowodzenia i lotniska. Jeśli zniszczą nam infrastrukturę krytyczną, to miasta i tak przestaną funkcjonować.

Wlan 20.08.2026 16:30
Dobrze, że ktoś w końcu powtarza to głośno, bo ludzie mylnie myślą, że wyrzutnie stoją na stałe na osiedlach.

oko 20.08.2026 16:30
Na zdjęciach systemy patriot.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama