1800 złotych miesięcznie za 3-4 godziny pracy dziennie i fala pytań o zasady rekrutacji. W gminie Widuchowa zrobiło się głośno o naborze na opiekunkę szkolnego gimbusu na rok 2026/2027.
Odpowiedzialna funkcja w autobusie
Opieka nad dziećmi w drodze do szkoły to odpowiedzialne zadanie, ale czy sam proces zatrudnienia na to stanowisko powinien budzić aż takie emocje? W gminie Widuchowa wybór nowej opiekunki do szkolnego gimbusu na rok szkolny 2026/2027 wywołał falę oburzenia wśród części mieszkańców. Sprawa dotyczy umowy zlecenia opiewającej na 1800 zł miesięcznie za około 3–4 godziny pracy dziennie – rano oraz po południu.
Gdy w związku z odejściem dotychczasowej, starszej opiekunki pojawił się wakat, gmina nie zdecydowała się na ogłoszenie oficjalnego konkursu. Informacja o poszukiwaniu pracownika rozeszła się pocztą pantoflową, co od razu wzbudziło wątpliwości co do przejrzystości całego procedury.
Mieszkańcy oburzeni: „Każdy powinien mieć równe szanse”
Do naszej redakcji wpłynął list od czytelniczki, która zarzuca włodarzowi gminy brak obiektywizmu i łączenie życia prywatnego z obowiązkami służbowymi:
„Piszę do państwa, abyście poruszyli pewien temat. Chodzi o Pana Wójta Gminy Widuchowa, który nie oddziela życia prywatnego od zawodowego i daje stanowisko pracy swoim znajomym. Osoby, które złożyły podania, a nie mają prywatnych kontaktów z Panem Wójtem, nie miały szans na zdobycie tej posady. Przecież to nie powinno tak wyglądać – każdy powinien mieć równe prawa i być traktowany w ten sam sposób, a nie faworyzowany tylko dlatego, że zna się prywatnie z Panem Pawłem Wróblem” – pisze rozżalona mieszkanka.
Wójt odpiera zarzuty: „Kierowałem się kompetencjami”
O komentarz do sprawy i zarzutów o faworyzowanie znajomych zapytaliśmy samego wójta gminy Widuchowa, Pawła Wróbla. Włodarz nie ukrywa, że rekrutacja nie miała charakteru oficjalnego, jednak stanowczo odrzuca oskarżenia o nepotyzm czy kolesiostwo.
- Brak oficjalnego naboru: Wójt potwierdza, że gmina nie publikowała oficjalnego ogłoszenia o wakacie.
- Znajomość z kandydatami: Paweł Wróbel zaznacza, że wszystkie cztery osoby, które zgłosiły chęć pracy, znał w jednakowym stopniu – to w większości jego dawni uczniowie z czasów, gdy pracował w szkole.
- Kryteria wyboru: O wyznaczeniu konkretnej osoby miały zadecydować wyłącznie kompetencje miękkie: komunikatywność, wysoka kultura osobista i uprzejmość w relacjach z ludźmi oraz wysoki poziom zdyscyplinowania.
- Naturalne niezadowolenie: Jak zauważa wójt, w sytuacji, gdy o jedno miejsce ubiegają się cztery osoby, wybór jednej z nich zawsze pozostawia pozostałą trójkę w poczuciu zawodu.
Cień wątpliwości jednak pozostaje. Choć przy umowach cywilnoprawnych procedury naboru bywają elastyczne, brak otwartego konkursu w instytucjach publicznych niemal zawsze rodzi spekulacje i poczucie niesprawiedliwości wśród lokalnej społeczności. Czy decydowały wyłącznie kompetencje, czy też zabrakło przejrzystych zasad? To pytanie mieszkańcy gminy zapewne jeszcze długo będą sobie zadawać.


Napisz komentarz
Komentarze