Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 23 września 2026 12:55
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Lekarza ze szpitala nagrali w gabinecie. Słowik: Jest stuprocentowo pewny?

„Mam to w d...” – takie słowa padły z ust Dawida Kacprzyka podczas wizyty nagranej ukrytą kamerą. Były koordynator warszawskiego SOR-u, wokół którego wybuchła głośna afera finansowa, wrócił do przyjmowania pacjentów. Dziennikarze odnaleźli go w przychodni w Jaktorowie i udali się do niego na realną konsultację. Sprawdź, co lekarz powiedział o medialnym szumie, jeżdżeniu Porsche i prokuratorskich śledztwach.
Lekarza ze szpitala nagrali w gabinecie. Słowik: Jest stuprocentowo pewny?
Screen z nagrania ukrytą kamerą opublikowanego przez Kanał Zero na YouTube

Źródło: screen YT

Dawid Kacprzyk przyjmuje pacjentów w Jaktorowie. Podczas wizyty nagranej ukrytą kamerą powiedział, że aferę wokół Szpitala Południowego „ma w d...”.

Dawid Kacprzyk, były koordynator SOR w warszawskim Szpitalu Południowym, wrócił do pracy z pacjentami. Dziennikarze ustalili, że przyjmuje w przychodni w Jaktorowie. Jeden z pracowników redakcji Kanału Zero umówił się do niego na rzeczywistą konsultację lekarską i nagrał rozmowę ukrytą kamerą.

Kacprzyk, pytany o medialne zamieszanie wokół swojej osoby, nazwał sprawę „aferą polityczną”. Dopytywany, jak do niej podchodzi, odpowiedział: „Mam to w d...”. Mówił też, że przez zainteresowanie mediów nie może swobodnie jeździć swoim Porsche Panamerą i do pracy przyjeżdża innym samochodem.

Podziwiam go za stuprocentową pewność siebie

Nagranie skomentował Patryk Słowik, jeden z dziennikarzy opisujących sprawę Szpitala Południowego.

– Muszę przyznać, że podziwiam go za jedno – za bezwzględną, stuprocentową pewność siebie. Ja bym tak nie potrafił – stwierdził.

Słowik przyznał, że wcześniej miał wątpliwości związane z kolejnymi publikacjami o Kacprzyku, który publicznie nie odpowiada na zarzuty i pytania mediów. Po obejrzeniu nagrania miał jednak zmienić zdanie i uznać, że o sprawie należy nadal mówić.

Kim jest Dawid Kacprzyk?

Dawid Kacprzyk to 28-letni lekarz, były koordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w warszawskim Szpitalu Południowym i były działacz Koalicji Obywatelskiej. Był też radnym dzielnicy Ursus.

Głośno zrobiło się o nim w czerwcu 2026 r., gdy portal Zero.pl opisał jego sposób rozliczania pracy w publicznym szpitalu. Z dokumentów, do których dotarli dziennikarze, wynikało, że w 2025 r. Kacprzyk wykazał 1,6 mln zł dochodu, a w samym Szpitalu Południowym miał pracować średnio około 331 godzin miesięcznie. Dziennikarze zestawiali grafik dyżurów m.in. z jego aktywnością polityczną i medialną.

Po publikacjach Kacprzyk został zwolniony ze Szpitala Południowego, a sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Warszawie. W szpitalu skorygowano również część jego rozliczeń – chodziło o 33 faktury i około pół miliona złotych.

„Salonik VIP” i śledztwa prokuratury

To jednak nie tylko historia wysokich zarobków. Kolejne publikacje dotyczyły funkcjonowania SOR-u i tzw. saloniku VIP, w którym – według ustaleń dziennikarskich – wybrani pacjenci mieli być obsługiwani poza standardową ścieżką. Wokół sprawy szybko wybuchł również spór polityczny.

Prokuratura wszczęła postępowania dotyczące możliwych nieprawidłowości w Szpitalu Południowym. Jeden z badanych wątków dotyczy rozliczania czasu pracy i możliwej szkody majątkowej placówki, drugi m.in. organizacji pracy SOR-u i bezpieczeństwa pacjentów.

Sam Kacprzyk wcześniej odpierał część stawianych mu publicznie zarzutów. W czerwcu przekonywał, że jest bezpodstawnie łączony z niektórymi zdarzeniami w szpitalu i zapowiadał kroki prawne wobec osób, które – jego zdaniem – rozpowszechniały nieprawdziwe informacje.

Śledztwa nadal trwają

Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi śledztwa dotyczące możliwych nieprawidłowości w Szpitalu Południowym. Jedno z nich dotyczy podejrzenia doprowadzenia szpitala do niekorzystnego rozporządzenia mieniem na kwotę co najmniej 558,5 tys. zł poprzez rozliczanie nierzetelnych danych dotyczących czasu pracy podczas dyżurów. Drugie obejmuje m.in. zasady przyjmowania pacjentów na SOR i możliwość narażenia ich na niebezpieczeństwo.

Kacprzyk nie usłyszał dotąd zarzutów i nie został przesłuchany w charakterze podejrzanego. Zachowuje także prawo wykonywania zawodu. Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej nadal analizuje materiał w jego sprawie.

Nowe nagranie nie przesądza więc o odpowiedzialności karnej lekarza. Pokazuje natomiast po raz pierwszy szerzej jego własne podejście do afery, która od kilku miesięcy wywołuje polityczne i medialne emocje.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

A. Żmijewski 23.09.2026 10:59
Po trzysta godzin pyr pyr miesięcznie to się pracuje tylko na ojcowiźnie z dziada pradziada od czterdziestego piątego a mimo to zamiast porche panamerą jeżdzę żuczkiem pyr pyr pyr

jak widać 22.09.2026 22:29
Młody sobie radzi.

Leming 22.09.2026 10:26
Doktryna Neumana dalej działa, czy to Grodzki, czy Gawłowski, czy Kacprzyk.

Robal 22.09.2026 14:00
Dokładnie!! Jednego dojechali bo to było wygodne a w każdym szpitalu po kolejnych artykułach było kilkunastu z podobnymi zarobkami. PO go poświęciła na chwilę a potem wrzucili zondę aby zagłuszyć tumult. A jak nagle minister zdrowia wyparowała ? Chyba już każdy wie że nic nie zrobią przed wyborami

Nom 22.09.2026 10:17
Takich wielu

hmm... 22.09.2026 09:09
Zastanawia mnie, jak ten system rozliczeń w ogóle przeszedł przez księgowość szpitala. Wykazywać 331 godzin miesięcznie i wyciągać 1,6 mln rocznie przy jednoczesnej aktywności w polityce to wyczyn, który powinien od razu zapalić czerwoną lampkę u dyrekcji. Jeżeli prokuratura faktycznie mówi o 500 tys. zł do korekty, to ktoś nad tym nie miał absolutnie żadnej kontroli.

fiu fiu 22.09.2026 08:46
331 godzin w miesiącu?! Przecież doba ma tylko 24 godziny, chyba wymyślił zaginiony czas..

nom 22.09.2026 08:46
nie znam

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: pisowskie myślenie Treść komentarza: To nie oni są winni tylko .....Tusk ,że ich nie złapał wcześniej bo gdyby Tusk ich złapał wcześniej to by Ziobro nie wziął łapówki za obietnice umarzania dochodzeń , Wipler nie wziąłby kasy za sprzeciw przeciw regulacjom w sprawie kryptowalut, Sakiewicz nie brałby kasy dla szczujni PiS , Moskal nie dogadywał by się z Kralem w Monaco , Piesiewicz nie brałby zegarka i innych korzyści , gdyby Tusk wcześnie złapał tych z Zonda. Wszystkiemu jest więc winny Tusk a nie łapówkarze bo gdyby Tusk złapał to łapówkarze by nie wzięli łapówek. Data dodania komentarza: 23.09.2026, 12:54 Źródło komentarza: Kim jest tajemniczy pan X: Tomasz Sakiewicz z Republiki i kulisy układu wokół ułaskawienia w głośnej aferze Autor komentarza: nie dziwię się Treść komentarza: Takich informacji nie dowiesz się z Prawicowych mediów....zwłaszcza z TV Republika i Kanału ZERO....!!!! Data dodania komentarza: 23.09.2026, 12:52 Źródło komentarza: Miliardowy kontrakt z czasów Obajtka pod lupą prokuratury. Orlen mógł stracić nawet 4 mld zł Autor komentarza: gdzie my żyjemy? Treść komentarza: Sięgali po polityków najwyższego szczebla: prezydenta, ministra sprawiedliwości, policjantów, funkcjonariuszy służb. Okradali dziesiątki tysięcy osób na setki milionów. Dopuścili się morderstwa. A geniusz profesor Dudek nadal twierdzi, że nie można tego nazwać mafią, bo... nie wymuszali haraczy. Data dodania komentarza: 23.09.2026, 12:50 Źródło komentarza: Kryminalna afera Zondacrypto uderza w PiS. Nowy sondaż nie pozostawia złudzeń dla partii Kaczyńskiego Autor komentarza: Wiadomix Treść komentarza: Krypto waluty to jedna wielka bańka mydlana...zarabiają ci na górze..a ci co inwestują w większości tracą pieniądze Data dodania komentarza: 23.09.2026, 12:44 Źródło komentarza: Kim jest tajemniczy pan X: Tomasz Sakiewicz z Republiki i kulisy układu wokół ułaskawienia w głośnej aferze
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama