Służby wezwano na miejsce, by zapobiec tragedii, ale rozwój wypadków – zarówno na posesji w Mętnie, jak i podczas transportu karetką pogotowia ( w nocy 20 września) na trasie Mętno – Dębno – budzi coraz więcej trudnych pytań.
Zamiast deeskalacji – próba samobójcza na drzewie
Z ustaleń opartych na relacjach świadków wynika, że dramat rozpoczął się na prywatnej posesji w Mętnie. 40-latek wszedł na drzewo i groził odebraniem sobie życia. Na miejsce natychmiast skierowano patrole policji, załogę ratownictwa medycznego oraz strażaków z OSP Mętno i OSP Moryń.
Według wcześniejszych ustaleń istniała realna szansa na spokojne rozwiązanie sytuacji. Zrozpaczona rodzina nawiązała kontakt z mężczyzną. 40-latek obiecał, że zejdzie na ziemię i bez protestów wsiądzie do karetki, aby udać się do szpitala. Postawił jednak warunek: policja i straż miały opuścić teren prywatny. Bliscy prosili funkcjonariuszy o wycofanie się poza podwórko, by domknąć umowę.
Policjanci, powołując się na procedury i zagrożenie życia, odmówili opuszczenia posesji. Gdy mężczyzna zrozumiał, że służby nie odjadą, doszło do eskalacji. W geście rozpaczy wyciągnął nóż i podciął sobie żyły. W ostatniej chwili przed upadkiem i śmiercią złapali go strażacy oraz przytomnie reagujący kuzyn.
Szarpanina w karetce 19 na trasie Mętno – Dębno
Ranny, zakrwawiony i wycieńczony mężczyzna został przeniesiony do wnętrza ambulansu. Razem z ratownikami medycznymi do przedziału medycznego wszedł policjant.
Podczas transportu karetką na trasie Mętno – Dębno na pokładzie wybuchła kolejna awantura. Mężczyzna w stanie ciężkiego szoku i wzburzenia wszedł w kłótnię z funkcjonariuszem. W ciasnym przedziale medycznym doszło do szarpaniny, w trakcie której miało dojść do próby wyciągnięcia broni z policyjnej kabury.
Oficjalne stanowisko Policji (KPP w Gryfinie)
W opublikowanym komunikacie Komenda Powiatowa Policji w Gryfinie przedstawia przebieg zdarzenia w karetce następująco:
Z komunikatu może wynikać, że policjanci nie mieli wcześniej zabezpieczonej broni... W komunikacie jest ze zabezpieczyli broń, dopiero po incydencie (próbie - jak stoi w komunikacie. Mieli zrobić to funkcjonariusze, czyli było ich w karetce więcej niż jeden...„Mężczyzna zaczął kierować wobec policjantów słowa obelżywe i groźby. W pewnym momencie podjął próbę wyjęcia broni palnej z kabury policjanta. Funkcjonariusze natychmiast obezwładnili mężczyznę i zabezpieczyli broń. Mężczyzna został zatrzymany. W związku z przebiegiem interwencji Komendant Powiatowy Policji w Gryfinie wszczął postępowanie wyjaśniające. Poinformowany został także Wydział Kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie oraz prokuratura.”
Więzienie zamiast szpitala i milczenie rzecznika
Treść policyjnego komunikatu różni się od obrazu wyłaniającego się z relacji świadków i wcześniejszych ustaleń. Oficjalny przekaz kładzie nacisk na agresję zatrzymanego i próbę przejęcia broni palnej. Świadkowie zwracają jednak uwagę, że mowa o człowieku, który chwilę wcześniej krwawił po próbie samobójczej i znajdował się w skrajnej psychozie oraz szoku. Ratujący miał go podjąć z drzewa niemal bezwładnego.
Mieszkańcy i obserwatorzy stawiają szereg pytań:
Czy sztywne trzymanie się procedur na posesji nie doprowadziło do załamania negocjacji i próby samobójczej?
Z jakiego powodu uzbrojeni funkcjonariusze (teraz okazuje się, ze to nie był jeden) przebywał w przedziale medycznym w trakcie transportu pacjenta w ostrej psychozie?
Czy broń służbowa była w odpowiedni sposób zabezpieczona przed możliwością wyciągnięcia przez osobę szarpiącą się w ambulansie?
Mimo pytań o ewentualne błędy w sztuce i przebieg interwencji, na próbę kontaktu nie odpowiada rzecznik prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Gryfinie.
Człowiek, do którego wzywano pomoc medyczną, zamiast do szpitala trafił do aresztu. W związku z zarzutem napaści i próby odebrania broni funkcjonariuszowi grozi mu teraz do 16 lat więzienia. Sprawę wyjaśniają Prokuratura oraz Wydział Kontroli KWP w Szczecinie.


Napisz komentarz
Komentarze