Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
wtorek, 20 października 2026 11:51
Reklama
Reklama
Reklama

Dziura budżetowa w NFZ i brak planu na miliardy. Co to oznacza dla pacjentów i szpitali w Polsce?

Spotkanie w Ministerstwie Zdrowia miało przynieść konkretne odpowiedzi, ale zostawiło branżę z jeszcze większym niepokojem. Zapasowa poduszka finansowa NFZ jest już na wyczerpaniu, a luka w budżecie sięga kilkunastu miliardów złotych. Szpitale tygodniami czekają na zwrot pieniędzy za wykonane zabiegi i programy lekowe. Co braki w kasie Funduszu oznaczają dla zwykłego pacjenta i czy grozi nam wydłużenie kolejek do lekarzy?
Dziura budżetowa w NFZ i brak planu na miliardy. Co to oznacza dla pacjentów i szpitali w Polsce?
Koszty rosną lawinowo z powodu ustawowych podwyżek i drożejących leków, a system zapożycza się u samych szpitali.

Autor: Canva

Narodowy Fundusz Zdrowia potrzebuje miliardów na leczenie. Po rozmowach w ministerstwie nadal nie wiadomo, skąd mają pochodzić brakujące pieniądze.

Miały być rozmowy o trudnej sytuacji finansowej NFZ i takie rozmowy się odbyły. Problem w tym, że po poniedziałkowym (19 października) spotkaniu w Ministerstwie Zdrowia nadal brakuje najważniejszej odpowiedzi: ile dokładnie pieniędzy potrzebuje NFZ do końca roku i skąd państwo je weźmie?

Bez planu i odpowiedzi na pytanie o pieniądze

19 października zebrał się Zespół Trójstronny ds. Ochrony Zdrowia. Przy jednym stole zasiedli przedstawiciele rządu, pracodawców i związków zawodowych. Jednym z punktów rozmów była sytuacja finansowa NFZ oraz nadwykonania, czyli świadczenia wykonane przez placówki ponad wartość zawartych kontraktów.

Po spotkaniu nie przedstawiono jednak nowej, oficjalnej kwoty pokazującej aktualną wielkość luki w finansach Funduszu. Nie pojawił się też konkretny plan, który odpowiadałby na pytanie, z jakiego źródła mają pochodzić pieniądze potrzebne do rozliczenia leczenia.

Wcześniej mowa była o 14 mld zł

Skala problemu jest ogromna. Prezes NFZ Filip Nowak mówił wcześniej o luce sięgającej około 14 mld zł.

Nie oznacza to, że NFZ nie ma pieniędzy na realizację wszystkich podpisanych kontraktów i że szpitale nagle przestaną leczyć pacjentów. Problem dotyczy przede wszystkim świadczeń wykonywanych ponad wartości umów oraz rosnących kosztów całego systemu.

I właśnie tutaj zaczyna się problem szpitali.

Placówka przyjmuje pacjenta, wykonuje zabieg, badanie albo kosztowną terapię. Musi zapłacić lekarzom i pielęgniarkom, kupić leki oraz materiały, pokryć rachunki za energię. Jeżeli jednak wartość wykonanych świadczeń przekracza kontrakt, na pieniądze za część leczenia trzeba później czekać.

W przypadku świadczeń nielimitowanych NFZ ma obowiązek ich rozliczenia. Inaczej wygląda sytuacja części świadczeń limitowanych, których zapłata zależy m.in. od możliwości finansowych Funduszu.

Ponad miliard złotych tylko w programach lekowych

O skali napięcia świadczą dane dotyczące programów lekowych. Według informacji Ministerstwa Zdrowia na 2 września wartość prawidłowo zgłoszonych, ale nierozliczonych świadczeń w programach lekowych za pierwsze półrocze 2026 roku wynosiła ponad 1,08 mld zł.

To tylko jeden fragment całego systemu.

Problem nadwykonań jest szczególnie dotkliwy dla szpitali, ponieważ oznacza konieczność finansowania wykonanych już świadczeń z własnych pieniędzy do czasu ich rozliczenia przez NFZ.

Im dłużej placówka czeka na zapłatę, tym większa presja na jej budżet.

NFZ sięga do finansowej poduszki

Jest jeszcze jeden sygnał pokazujący, jak napięta jest sytuacja. Na początku października NFZ ponownie zmienił plan finansowy i uruchomił ponad 333 mln zł z funduszu zapasowego. Pieniądze przeznaczono dla oddziałów w województwach mazowieckim, opolskim i warmińsko-mazurskim.

Cel był bardzo konkretny: zapewnienie finansowania świadczeń w IV kwartale oraz utrzymanie ich ciągłości i dostępności do końca roku.

Fundusz zapasowy przez lata działał jak finansowa poduszka bezpieczeństwa. Można było sięgnąć po zgromadzone tam pieniądze, gdy bieżące wpływy okazywały się niewystarczające.

Tyle że możliwości korzystania z takiej rezerwy nie są nieograniczone. Branżowe analizy wskazują, że ta finansowa poduszka jest już bliska wyczerpania.

Koszty ochrony zdrowia rosną szybciej niż możliwości NFZ

Problem jest znacznie większy niż pojedyncze nadwykonania. NFZ musi mierzyć się jednocześnie ze wzrostem kosztów leczenia, cen leków i materiałów oraz wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia.

Szczególnie kosztowne są ustawowe podwyżki płac. Według danych Funduszu skumulowany koszt rekomendacji AOTMiT dotyczących m.in. wzrostu wynagrodzeń w 2026 roku przekroczy 70 mld zł.

Sam tegoroczny wzrost wynagrodzeń od lipca to kolejne miliardy złotych obciążenia systemu.

Problem ma więc charakter strukturalny: wydatki NFZ rosną szybciej niż jego podstawowe przychody. W efekcie Fundusz jest coraz bardziej uzależniony od dodatkowych pieniędzy przekazywanych z budżetu państwa.

Szpitale czekają, pacjenci też mogą to odczuć

Dla pacjenta miliardowe kwoty w planie finansowym NFZ mogą brzmieć abstrakcyjnie. Konsekwencje mogą być jednak bardzo konkretne.

Jeżeli szpital długo czeka na zapłatę za wykonane świadczenia, rośnie presja, aby ograniczać wykonywanie procedur ponad kontrakt. Najbardziej narażone są świadczenia planowe, które można przesunąć w czasie.

Nie oznacza to automatycznie odwoływania operacji czy zamykania oddziałów. Oznacza jednak ryzyko, że problemy finansowe Funduszu przełożą się na dłuższe kolejki i ostrożniejsze przyjmowanie pacjentów ponad ustalone limity.

Dlatego tak ważna była odpowiedź na pytanie, ile pieniędzy potrzeba do końca roku i skąd je wziąć.

Po poniedziałkowym spotkaniu tej odpowiedzi nadal nie ma.

Problem nie skończy się 31 grudnia

I jest jeszcze jedna niewygodna kwestia. Nawet znalezienie dodatkowych pieniędzy na ostatnie miesiące 2026 roku nie rozwiąże problemu na dłużej.

System wchodzi w kolejny rok z kosztami, które już zostały podniesione, a więc będą obciążały NFZ przez pełne 12 miesięcy.

Oznacza to, że tegoroczne poszukiwanie dodatkowych miliardów może być jedynie wstępem do znacznie trudniejszej dyskusji o finansowaniu ochrony zdrowia w 2027 roku.

Poniedziałkowe rozmowy miały przynieść więcej jasności w sprawie kondycji NFZ. Zamiast odpowiedzi najważniejsze pytanie pozostawiły otwarte: skąd wziąć miliardy, skoro dotychczasowe finansowe koło ratunkowe jest coraz mniejsze?


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Danka 20.10.2026 11:17
A potem człowiek idzie do rejestracji i słyszy, że termin na zabieg jest za dwa lata, bo "limity się skończyły". Przegięcie.

Robal 20.10.2026 11:14
A wystarczyło tylko obniżyć zarobki lekarzy z najwyższych w europie do jakiejś etycznej stawki . Do tego zmusić nierobów z NFZ aby zabrali się do pracy. Dla mnie urzędnik który podpisuje fakturę krętacza który pracował 72 h w ciągu doby jest sprawcą tej zapaści

SKR 20.10.2026 10:46
Jak w 2027 PO przejmie władzę, to uzdrowi sytuację - nie mogę się doczekać :)

Krzysia 20.10.2026 11:03
Ja trzymam kciuki!

przewiduję 20.10.2026 11:18
Jak Konfederacja wygra to wszystko będzie płatne. Kraj dla silnych, zdrowych i bogatych.

liczman 20.10.2026 10:38
Problem leży w samej konstrukcji podwyżek ustawowych. Podnieśli pensje w ochronie zdrowia – i słusznie, bo ludzie muszą zarabiać – ale nie idzie za tym realne zwiększenie składki ani dodatkowe kroplówki z budżetu. NFZ dostał zadanie wypłacić ponad 70 miliardów na same płace, a przychody ze składek stoją w miejscu. Przecież to się musiało wywalić, tu nie trzeba być geniuszem finansów.

maruda 20.10.2026 10:19
Szkoda słów, co roku to samo. Spotykają się, pogadają przy kawie i ciastkach, a na koniec i tak nikt nic nie wie.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama