Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
wtorek, 20 października 2026 10:02
Reklama
Reklama
Reklama

Remonty pod lupą fiskusa. Koniec z płatnościami pod stołem i pracą bez faktury

„Z fakturą czy bez?” – to pytanie słyszał chyba każdy, kto chociaż raz odnawiał mieszkanie. Fiskus zapowiada jednak koniec samowolki i zapowiada ścisłą współpracę z nadzorem budowlanym. Zanim zgodzisz się na „okazję” bez dokumentu, zobacz, jak w razie fuszki oszczędność rzędu kilkuset złotych zamienia się w koszmar opiewający na tysiące.
Remonty pod lupą fiskusa. Koniec z płatnościami pod stołem i pracą bez faktury
Płacisz fachowcowi gotówką do ręki, bo tak jest taniej?

Autor: Canva

Państwo chce ograniczyć szarą strefę przy remontach mieszkań. Już co trzeci klient rozlicza się „pod stołem”. Tymczasem w grę wchodzą miliardy złotych.

Anna i Piotr kupili mieszkanie z rynku wtórnego. Zanim się wprowadzą, muszą wyremontować łazienkę, położyć podłogi, przerobić instalację elektryczną i pomalować ściany. Koszt robocizny: kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Ekipa ogląda mieszkanie, robi wycenę i na koniec rozmowy pada propozycja: jeśli będzie faktura, zapłacicie więcej. Jeśli rozliczymy się gotówką „do ręki”, będzie taniej.

To sytuacja hipotetyczna, ale ten mechanizm w całej Polsce działa podobnie. 

Ponad 30 proc. badanych nie chce dokumentu

Z badania UCE Research i Fachurra.pl wynika, że wśród osób korzystających z usług fachowców 32,6 proc. najczęściej rozlicza się bez otrzymania dokumentu potwierdzającego wykonanie usługi. Fakturę lub paragon wskazało 26,9 proc. klientów.

Teraz tym problemem chce mocniej zająć się państwo.

Fiskus patrzy na remonty

Jak informuje INNPoland, Ministerstwo Finansów analizuje rozwiązania, które mają ograniczyć szarą strefę w usługach remontowo-budowlanych. Prace prowadzone są w ramach Międzyresortowego Zespołu ds. Przeciwdziałania Szarej Strefie.

Wśród analizowanych rozwiązań są m.in. zmiany dotyczące dokumentowania usług, płatności bezgotówkowych i wykorzystywania firmowych rachunków bankowych. Rozważane ma być także szersze wykorzystanie danych z dzienników budowy oraz współpraca Krajowej Administracji Skarbowej z nadzorem budowlanym.

Nie są to jeszcze nowe obowiązujące przepisy. Na obecnym etapie mówimy o rozwiązaniach analizowanych przez administrację.

Skala zjawiska tłumaczy jednak, dlaczego państwo interesuje się właśnie remontami.

„Do ręki” mogą iść miliardy

Według szacunków przywoływanych przez „Rzeczpospolitą” wartość rynku usług dla gospodarstw domowych może wynosić około 54,6 mld zł rocznie. W scenariuszu centralnym wartość potencjalnie nieujawnionego obrotu oszacowano na około 6,6 mld zł, a w zależności od przyjętych założeń – od 5,9 do 8,4 mld zł.

Nie oznacza to jednak, że budżet traci 6,6 mld zł podatków. To szacunek wartości obrotu, który może pozostawać poza oficjalną ewidencją, a nie wysokość samej straty podatkowej.

Ministerstwo Finansów od lat wskazuje, że niewydawanie paragonów jest jednym z mechanizmów sprzyjających szarej strefie. KAS podkreśla też, że dokument potwierdzający transakcję ma znaczenie nie tylko dla fiskusa, lecz również dla klienta.

Taniej teraz, znacznie drożej później

Wróćmy do Anny i Piotra. Załóżmy, że wybierają tańszą ofertę i płacą ekipie „do ręki”. Remont się kończy, ale po dwóch miesiącach pod płytkami w łazience zaczyna przeciekać instalacja.

I wtedy kilkutysięczna oszczędność może przestać wyglądać atrakcyjnie.

Dokumenty dotyczące wykonanej usługi i płatności mogą mieć ogromne znaczenie, gdy dochodzi do sporu z wykonawcą. Ministerstwo Finansów samo wskazuje, że paragon ułatwia m.in. reklamację oraz sprawdzenie, czy transakcja została prawidłowo rozliczona.

Trzeba przy tym pamiętać o jeszcze jednej rzeczy. Brak faktury lub paragonu nie jest automatycznie dowodem, że fachowiec ukrył przychód przed fiskusem. Nie każdy przedsiębiorca i nie każda transakcja podlegają identycznym obowiązkom dotyczącym kas fiskalnych. Nie można więc każdego remontu bez paragonu traktować jako oszustwa podatkowego.

Remont mieszkania może znaleźć się pod większą kontrolą

Kierunek działań państwa jest jednak czytelny. Administracja szuka sposobu, aby więcej usług remontowych pozostawiało po sobie formalny ślad i aby trudniej było prowadzić działalność całkowicie poza oficjalnym obrotem.

Dla klientów może to oznaczać zmianę przyzwyczajeń. Przy następnym remoncie pytanie nie będzie więc dotyczyło wyłącznie tego, ile fachowiec chce za metr płytek albo pomalowanie pokoju.

Coraz ważniejsze może być również inne: „A dostanę za to dokument?”


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Robal 20.10.2026 09:54
Hahaha ale dobre! Ciekawe ile fiskus zapłacił prądów aby to publikowano? Za PiS na konta fundacji rodzinek na swoim płynęły miliony i nikt się nie dopatrzył a oni chcą remontów pilnować???? Dajcie spokój

Norbert 20.10.2026 09:39
Za takie podatki i koszty pracy to się wcale nie dziwię, że szara strefa kwitnie.

Rolnicy z Żabnicy 20.10.2026 09:12
Jesteśmy w szoku

Kuba 20.10.2026 09:06
A co się dziwić fachury decyzji? Przy dzisiejszych cenach materiałów każdy szuka oszczędności tam, gdzie się da.

Dorota 20.10.2026 09:05
U mnie nawet nie pytał, tylko od razu wziął zaliczkę.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama