Nie mamy już domu rodzinnego, ale mamy wielu przyjaciół - wyznaje pani Sylwia z Gryfina
-Wczoraj miałam wszystko, dzisiaj nie mam już nic. Pożar mojego domu rodzinnego pod Lublinem pozbawił rodziców dachu nad głową. Chcę przywrócić im nadzieję, że wszystko da się jeszcze odbudować! Prosząc o pomoc, miałam wielkie obawy. Nigdy nie musiałam prosić o pomoc innych. To jest bardzo ciężkie. Teraz wiem, że o pomoc warto prosić. Tak wiele dobra i wsparcia od wielu osób. Dziękuję wszystkim za przywrócenie wiary w lepsze jutro dla moich rodziców. Dziękuję bardzo za wsparcie i wielkie serce. Nie umiem wyrazić swojej wdzięczności za dobro, jakie otrzymaliśmy od tak dużej liczby osób. Zebraliśmy już ponad 5 tys. zlotych - informuje Sylwia Wojsznarowicz z Gryfina.
31.01.2020 06:36
10
2