Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
niedziela, 8 listopada 2026 21:07
Reklama
Reklama
Reklama

Ożywili Wodnika

Od wiek wieków po całym świecie krążą przeróżne podania, mity i legendy. Pełno w nich bajkowo-legendarnych stworów. Ma świat, ma również i Gryfino swoje straszydło Wodnikiem zwane, które poranione przed wiekami przez dzielnych młodzieńców, leczy do dzisiaj swe rany w regalickiej toni.

 W pełnym słońcu, wśród rozbawionych i roześmianych ludzi, kroczy dziwny pochód. Ptaki, kwiaty… „Dziewki krasą kwiatom dorównują, a i młodzieńcom jak drzewiej również niczego nie brakuje”.  W środku dziwne straszydło. Jakieś niepewne, wystraszone, w stronę rzeki spoglądające, jakby chciało czym prędzej czmychnąć w jej głębiny.  To Wodnik – kiedyś strach siejący, obudzony hałasami i pomysłami – wyszedł sprawdzić, co się dzieje. Cudaczny świat ujrzał i lęk go ogarnął. Ledwie w tym strachu i dziwnej słabości do nowej „Rybakówki” się schronił, by tam swego żywota dokonać lub w nurty Regalicy powrócić. 

 
Podania, mity podawane z ust do ust przetrwały do dziś. Ile w nich prawdy, ile baśni? Kto to wie? A skoro przetrwały, to pewno w każdej z nich jest to przysłowiowe ziarnko prawdy. Wierzymy, nie wierzymy. Jak kto chce. Ale nie dajmy zginąć legendom. „Ożywił” Wodnika burmistrz, czyniąc z niego honorową nagrodę. Trochę go uwspółcześnił, „ukulturalnił”. Wodnik - ten z Regalicy - jak mówi legenda był straszny, zły, zabijał. Aż dziwne, że nie mógł się znaleźć w dzisiejszych czasach. I padł. Takiego pana  Regalicy  pokazała Dorota Krutelewicz-Sobieralska. Dorota nie dała umrzeć legendzie. Ożywiła Wodnika, którego „cielesna” powłoka - jak przed wiekami po ciosach dzielnych młodzieńców -  skurczyła się i „słupem” mgły zniknęła w nurtach rzeki. Czy wróci?  Usiądźcie  w noc pełni nad brzegiem rzeki i posłuchajcie. Jak w ciszy usłyszycie ciężkie kroki – uciekajcie. 
 
Przy okazji wspomnę jeszcze o dwóch legendach o ni to głazach, ni kamieniach. Jeden z nich dotyczy miłości (z wyrytym anagramem, znajduje się na Międzyodrzu), a drugi związany jest z diabłem (przeniesiony na plac Pamięci Sybiraków). Czy za sto lat o naszych współczesnych głazach (jednym związanym z ekscentryczną miłością, a drugim z cichą przeprowadzką) powstaną nowe legendy?
TWS
Źródło: Dzieje Gryfina i okolic. Wyd. II pod redakcją Przemysława Kołosowskiego

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Stanisław Treść komentarza: Listopad to najbardziej ponury miesiąc. Data dodania komentarza: 8.11.2026, 20:55 Źródło komentarza: Czego uczy nas strata bliskich – refleksja i listy pożegnalne mieszkańców powiatu Autor komentarza: alex Treść komentarza: No w takim razie , z jakim okupantem teraz uczestnicy marszu walczą ? Chyba coś mnie ominęło ? Data dodania komentarza: 8.11.2026, 20:51 Źródło komentarza: Marsz Niepodległości 2026 w Warszawie: Pół miliona ludzi i kontrmanifestacja antyfaszystów Autor komentarza: lu cyfer 13*52=676 Treść komentarza: 2+3=5oko Saturna hahaha fals flag hahaha teatr temacie zastępczy Stanley kubrik lepiej by nie wyreżyserował... hahaha Data dodania komentarza: 8.11.2026, 20:43 Źródło komentarza: Tragedia w sercu Krakowa. Napastnik otworzył ogień do ludzi, policja ujawnia kulisy akcji Autor komentarza: Ika Treść komentarza: Patrząc na zdjęcia, kasztanowce wcale nie rosną bezpośrednio nad miejscami parkingowymi, tylko w pasie zieleni przy chodniku. Auto można przeparkować dwa metry dalej albo kupić matę ochronną na szybę za 20 złotych w sezonie jesiennym. Stawianie wygody jednego kierowcy, któremu nie chce się zmiatać liści z maski, ponad mikroklimat całego osiedla i zdrowie kilkuset mieszkańców to skrajny egoizm. Burmistrz Swaryna nie powinien wydać na to żadnej zgody. Data dodania komentarza: 8.11.2026, 20:41 Źródło komentarza: Wojna o drzewa w Gryfinie. Spółdzielnia chce wyciąć 50-letnie kasztanowce, bo „spadają z nich kasztany”
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama