Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
czwartek, 23 lipca 2026 08:56
Reklama
Reklama
Reklama

Płomienna mowa z wezwaniem o pojednanie w mieście. Pogrzeb Zbigniewa Łodziewskiego

Uroczystości pogrzebowe Zbigniewa Łodziewskiego w kościele pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Trzcińsku-Zdroju prowadzili proboszczowie Marek Romańczuk (dawny wikary) i Marek Piotrowski. Na środku świątyni ustawione były wieńce i kwiaty. Przybyli licznie wierni i poczty sztandarowe straży pożarnych z Warszawy, powiatu gryfińskiego i gminy Trzcińsko-Zdrój.
Płomienna mowa z wezwaniem o pojednanie w mieście. Pogrzeb Zbigniewa Łodziewskiego

Na cmentarzu wygłoszone zostały trzy mowy pogrzebowe. Przewodnicząca Rady Miejskiej w Trzcińsku-Zdroju przypomniała, jakim samorządowcem był Zbigniew Łodziewski. W imieniu władz krajowych OSP byłego prezesa żegnał strażak. Przypominał jego zasługi i wkład zmarłego w rozwój OSP. Przejmującą mowę pogrzebową wygłosił syn Zbigniewa Łodziewskiego, zwracając się z niecodziennym apelem do mieszkańców.

-Mój ojciec jest teraz w niebie. Umarł na chodniku. Poszedł na spacer. Mama smażyła kotlety mielone, rosół gotowała i czekała na niego. Czekała… Patrzyła w okno… A to po prostu był wtedy jego dzień. I każdy z nas ma datę ustaloną przez Pana Boga. Wszystko co zrobicie do śmierci liczy się na całą wieczność. Zacznijmy więc wszyscy sobie wybaczać. Zakopmy topór wojenny, jaki mamy tu w mieście. Bo jest tak, że ludzie nie odzywają się do siebie od 20 lat. Dziękuję wam, że przyszliście pożegnać dzisiaj mojego tatę – mówił dziś na cmentarzu syn śp. Zbigniewa Łodziewskiego.

Kliknij aby odtworzyć



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama