„W związku z sytuacją geopolityczną na Bliskim Wschodzie informujemy, że krajowy system przesyłowy gazu ziemnego funkcjonuje stabilnie, a bezpieczeństwo dostaw tego surowca do Polski pozostaje w pełni zabezpieczone: – czytamy w komunikacie Gaz-Systemu, operatora systemu przesyłowego gazu w Polsce.
Na koniec zimy magazyny są wypełnienie w 50 proc.
Spółka wyjaśnia, że „polska infrastruktura przesyłowa i regazyfikacyjna jest przygotowana do odbioru dostaw gazu ziemnego z dowolnego kierunku na świecie”. To efekt – jak wyjaśnia operator – skutecznej dywersyfikacji kierunków dostaw gazu, którą wymusiła całkowita rezygnacja z rosyjskiego gazu.
„Dywersyfikację źródeł zapewniają połączenia międzysystemowe z państwami Unii Europejskiej, gazociąg Baltic Pipe oraz Terminal LNG w Świnoujściu, którego przepustowość umożliwia pokrycie istotnej części krajowego zapotrzebowania.
Terminal jest przystosowany i przyjmuje dostawy LNG z całego świata, co zapewnia elastyczność operacyjną w przypadku zmian kierunków dostaw” – wyjaśnia Gaz-System w swoim oświadczeniu..
Co prawda polskie magazyny gazu nie są największe w Europie, ale już ich zapełnienie stawia Polskę wśród liderów w Europie. Na koniec sezonu zimowego wypełnienie magazynów wynosi 50 proc.
A to w połączeniu z możliwymi dostawami drogą morską z USA gwarantuje, że zaopatrzenie gospodarstw domowych i przemysłu w gaz nie zostanie przerwane.
A co z cenami ropy naftowej?
Przed nami nerwowy tydzień – ocenia cytowany przez biznes.interia.pl Mirosław Budzicki, strateg banku PKO BP.
Chodzi o atak na Iran i blokadę Cieśniny Ormuz, co – jak przewidują eksperci – przyniesie wzrost cen ropy naftowej.
Strateg z PKO BP przypomina w rozmowie z serwisem, że w czerwcu ubiegłego roku rynek mierzył się już z amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran. Wtedy reakcja była stosunkowo niewielka.
Jednak siła, zakres i cele obecnego ataku są bez porównania szersze. A to oznacza, że ten atak może potrwać dłużej, a jego wpływ na rynek będzie silniejszy.
– Obecnie baryłka ropy Brent kosztuje niespełna 73 dol. Myślę, że wzrost do 75 dol. to najmniejszy ruch, jakiego możemy się spodziewać, ale raczej należy oczekiwać wzrostu ceny w okolice szczytów z roku 2023, kiedy ropa kosztowała w okolicach 78 dol. – prognozuje Mirosław Budzicki.
I dodaje: – Możliwe, że po pierwszym silnym ruchu ropa jeszcze podrożeje i możemy zbliżyć się do ok. 80 dol. za baryłkę - powiedział ekonomista PKO BP.







Napisz komentarz
Komentarze