Droga Redakcjo,
To, że w gminie Gryfino brakuje prawdziwego gospodarza, wiemy nie od dziś. Jako mieszkańcowi jest mi po prostu przykro, bo to nasza wspólna przestrzeń. Redakcja igryfino nie raz pokazywała przykłady urzędniczego bezwładu, a ja — niestety — muszę dołożyć kolejny kamyczek do tego ogródka.
Sprawa dotyczy terenu przy Centrum Wodnym „Laguna”, a dokładniej skarpy od strony zachodniej, tuż przy charakterystycznej drodze z płyt betonowych.
Wygląda to kuriozalnie: część górki została elegancko wykoszona, a kawałek dalej straszą wyrosłe chwasty i gęsta trawa. Wygląda to tak, jakby kosiarce nagle skończyło się paliwo albo ktoś uznał, że „połowa wystarczy”.
Czy utrzymanie w czystości całego ciągu pieszego, którym codziennie przechodzą setki mieszkańców i gości, to naprawdę aż tak wielki wydatek lub logistyczne osiągnięcie?
Za czasów Henryka Piłata potrafiono zadbać o pas zieleni o szerokości metra nawet za tą drogą. Czyżby różnica polegała na tym, że były burmistrz po prostu chodził tamtędy pieszo, a Mieczysław Sawaryn ogląda gminę wyłącznie z okien samochodu i to w zupełnie innych rejonach?
W krytyce swojego poprzednika burmistrz Sawaryn był wyśmienity. Szkoda tylko, że w praktyce przerasta go nawet tak prosta sprawa jak zwykłe koszenie trawy.
Mieszkaniec Gryfina
(dane do wiadomości redakcji)


Napisz komentarz
Komentarze