Popołudniowy patrol policji zakończył się niebezpiecznym pościgiem. 15-letni motocyklista, próbując uniknąć kontroli, złamał szereg przepisów, jechał pod prąd, a ostatecznie doprowadził do kolizji z radiowozem. Teraz sprawą nastolatka zajmie się sąd.
Do zdarzenia doszło wczoraj w godzinach popołudniowych na ulicach Reska. Dzielnicowi z miejscowego komisariatu, pełniąc służbę patrolową, zauważyli na ul. Wojska Polskiego kierującego motocyklem crossowym. Uwagę funkcjonariuszy przykuł styl jazdy mężczyzny – poruszał się on główną ulicą, jadąc na tylnym kole.
Niebezpieczny rajd ulicami miasta
Policjanci natychmiast podjęli decyzję o zatrzymaniu pojazdu do kontroli, używając sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Kierujący crossem zignorował jednak polecenia i rozpoczął ucieczkę.
W trakcie pościgu uciekinier wykazał się skrajną nieodpowiedzialnością:
- pędził wąskimi uliczkami
- jechał pod prąd
- stwarzał realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.
Finał ucieczki nastąpił w momencie, gdy motocyklista podjął próbę wyprzedzenia radiowozu z prawej strony. Manewr został wykonany nieprawidłowo, w wyniku czego nastolatek uderzył w bok policyjnego auta.
Lista przewinień jest długa
Po zatrzymaniu pojazdu policjanci nie kryli zdziwienia. Okazało się, że za kierownicą crossa siedział zaledwie 15-letni chłopak. Szybko wyszło na jaw, że to nie jedyny problem młodego mieszkańca regionu.
„Kierujący nie posiadał żadnych uprawnień do prowadzenia pojazdów, a sam motocykl crossowy nie był dopuszczony do ruchu drogowego” – informuje mł. asp. Szymon Martula.
Konsekwencje i finał w sądzie
Po zakończeniu czynności na miejscu zdarzenia, 15-latek został przekazany pod opiekę rodziców. Motocykl, którym się poruszał, odholowano i zabezpieczono na parkingu strzeżonym.
Brawura i brak wyobraźni będą miały dla nastolatka poważne skutki prawne. Za ucieczkę przed policją, spowodowanie kolizji oraz prowadzenie pojazdu bez uprawnień i dokumentów, odpowie teraz przed Sądem Rodzinnym i Nieletnich.







Napisz komentarz
Komentarze