Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 lipca 2026 21:30
Reklama
Reklama
Reklama

Jedzenie ląduje w koszu. Bo problem zaczyna się niestety w domu

Polacy wyrzucają miliony ton żywności rocznie. Najwięcej jedzenia marnuje się nie w sklepach, jak się czasem słyszy, ale w gospodarstwach domowych.
Jedzenie ląduje w koszu. Bo problem zaczyna się niestety w domu
Dużo jedzenia ląduje w...koszu.

Autor: Canva

Źródło: Canva

W Polsce każdego roku marnuje się około 4,8 mln ton żywności. Choć często winą za ten problem obarcza się sklepy, restauracje czy producentów, dane pokazują coś zupełnie innego. Największa część jedzenia trafia do kosza w naszych domach.

Gospodarstwa domowe odpowiadają za około 60 proc. marnowanej żywności. To właśnie codzienne zakupy, brak planowania posiłków, przegapione terminy ważności i nieumiejętne przechowywanie produktów sprawiają, że ogromne ilości jedzenia zamiast na talerzach kończą w śmietnikach.

Coraz więcej osób przyznaje: wyrzucamy jedzenie

Z danych Banków Żywności wynika, że w 2025 roku 63 proc. respondentów przyznało, że zdarza im się wyrzucać jedzenie przynajmniej od czasu do czasu. To znaczny wzrost w porównaniu z 2024 rokiem, kiedy podobną deklarację złożyło 45 proc. badanych.

Najczęściej wskazywaną przyczyną marnowania żywności jest przegapienie terminu przydatności do spożycia. Taką odpowiedź wskazało 56 proc. respondentów. 

Kolejne powody to robienie zbyt dużych zakupów, zakup produktów złej jakości oraz niewłaściwe przechowywanie jedzenia.

Co najczęściej trafia do kosza?

Najczęściej marnowanym produktem jest pieczywo. Do jego wyrzucania przyznaje się 55 proc. badanych. Na kolejnych miejscach znalazły się owoce, warzywa i wędliny. Problem dotyczy także jogurtów, mięsa oraz innych produktów, które często kupowane są „na zapas”, a później nie zostają wykorzystane.

Eksperci podkreślają, że w wielu przypadkach żywność można byłoby uratować. Pomóc mogą proste zmiany: przygotowywanie listy zakupów, sprawdzanie zawartości lodówki przed wyjściem do sklepu, prawidłowe przechowywanie produktów oraz wykorzystywanie resztek do kolejnych posiłków.

Sklepy to tylko część problemu

Handel odpowiada za 6,96 proc. marnowanej żywności, a gastronomia za 1,17 proc. Znacznie większy udział mają gospodarstwa domowe, produkcja rolnicza i przetwórstwo.

Od 2019 roku obowiązują przepisy, które nakładają na część sklepów obowiązek współpracy z organizacjami pozarządowymi w zakresie przekazywania niesprzedanej żywności. Dotyczy to jednostek handlu o powierzchni sprzedaży powyżej 250 mkw., w których przychody ze sprzedaży żywności stanowią co najmniej połowę przychodów ogółem.

Eksperci wskazują jednak, że same regulacje prawne nie wystarczą. Szczególnie tam, gdzie jedzenie marnuje się najczęściej, czyli w domach, najważniejsza pozostaje edukacja.

Lista zakupów może być pierwszym krokiem

Zdaniem specjalistów ograniczenie marnowania żywności nie musi oznaczać rewolucji. W wielu przypadkach wystarczą drobne, ale codzienne nawyki: lepsze planowanie zakupów, kontrolowanie terminów ważności, rozsądne porcjowanie jedzenia i większa kreatywność w kuchni.

Komisja Europejska zakłada, że państwa członkowskie powinny ograniczyć marnowanie żywności m.in. o 30 proc. na mieszkańca w handlu detalicznym i konsumpcji, obejmującej restauracje, punkty gastronomiczne oraz gospodarstwa domowe.

To oznacza, że największe zmiany muszą zacząć się nie na sklepowych półkach, lecz w kuchniach, lodówkach i koszykach zakupowych Polaków.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

krach 17.06.2026 00:19
Moim zdaniem dużą winę ponoszą też supermarkety z tymi swoimi wielopakami. Kupujesz trzy sztuki w cenie dwóch, cieszysz się, że zaoszczędziłeś, a w domu okazuje się, że nie dasz rady tego przejeść przed zepsuciem. Koniec końców płacisz więcej i generujesz śmieci. Ja już przestałam się nabierać na te sztuczki marketingowe i kupuję tylko tyle, ile faktycznie potrzebuję na dany dzień.

ale... ale... 16.06.2026 23:15
Artykuł trafia w punkt, ale brakuje mi tu wspomnienia o edukacji dotyczącej dat ważności. Ludzie masowo mylą termin „należy spożyć do” z „najlepiej spożyć przed”. To drugie to często tylko sugestia producenta, a jedzenie po tej dacie wcale nie jest trujące. Gdybyśmy nauczyli się ufać własnym zmysłom – powąchać, spróbować – zamiast ślepo patrzeć na cyferki na opakowaniu, to marnowalibyśmy o jedną trzecią mniej jedzenia.

Plecan 16.06.2026 18:16
Najgorzej jest z warzywami, kupuję z myślą o diecie, a po trzech dniach robi się z tego kompost w szufladzie.

A. Żmijewski 13.06.2026 09:25
Ludziom się pyr pyr po prostu w doopach poprzewracało i piniendzy mają za dużo. Jak będzie bieda, wojna, trwoga to do boga, to się żywność nie będzie marnowała pyr pyr a zwłaszcza nie mogą się marnować niesprzedane ogrodowe pomidory ze szklarni pyr pyr pyr

niestety 13.06.2026 09:42
Niestety to prawda, że problem tkwi w naszej mentalności. Kupujemy za dużo na zapas, bo "promocja", a potem nikt tego nie zjada. U mnie w domu pomogło dopiero sztywne planowanie posiłków na cały tydzień i robienie listy zakupów. Jak czegoś nie ma na liście, to nie ląduje w koszyku. Od tamtej pory marnujemy o połowę mniej, a w portfelu zostaje konkretna gotówka. Polecam spróbować!

Tatko 12.06.2026 22:36
U mnie jedzenie się nie marnuje bachorki dwa kilo kaszy i pół wiadra serwatki co dnia żrą do czysta nic się nie zostaje

Kinga 12.06.2026 20:33
Święta prawda, sam łapię się na tym, że kupuję oczami, a potem połowa ląduje w śmietniku.

Siostra wielokrotnie przełożona 12.06.2026 15:36
Jak nam sprzedają taki syf to go wyrzucamy. Człowiek nie swinia nie będzie guano żarł

:( 12.06.2026 09:30
taka prawda

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama