W Polsce każdego roku marnuje się około 4,8 mln ton żywności. Choć często winą za ten problem obarcza się sklepy, restauracje czy producentów, dane pokazują coś zupełnie innego. Największa część jedzenia trafia do kosza w naszych domach.
Gospodarstwa domowe odpowiadają za około 60 proc. marnowanej żywności. To właśnie codzienne zakupy, brak planowania posiłków, przegapione terminy ważności i nieumiejętne przechowywanie produktów sprawiają, że ogromne ilości jedzenia zamiast na talerzach kończą w śmietnikach.
Coraz więcej osób przyznaje: wyrzucamy jedzenie
Z danych Banków Żywności wynika, że w 2025 roku 63 proc. respondentów przyznało, że zdarza im się wyrzucać jedzenie przynajmniej od czasu do czasu. To znaczny wzrost w porównaniu z 2024 rokiem, kiedy podobną deklarację złożyło 45 proc. badanych.
Najczęściej wskazywaną przyczyną marnowania żywności jest przegapienie terminu przydatności do spożycia. Taką odpowiedź wskazało 56 proc. respondentów.
Kolejne powody to robienie zbyt dużych zakupów, zakup produktów złej jakości oraz niewłaściwe przechowywanie jedzenia.
Co najczęściej trafia do kosza?
Najczęściej marnowanym produktem jest pieczywo. Do jego wyrzucania przyznaje się 55 proc. badanych. Na kolejnych miejscach znalazły się owoce, warzywa i wędliny. Problem dotyczy także jogurtów, mięsa oraz innych produktów, które często kupowane są „na zapas”, a później nie zostają wykorzystane.
Eksperci podkreślają, że w wielu przypadkach żywność można byłoby uratować. Pomóc mogą proste zmiany: przygotowywanie listy zakupów, sprawdzanie zawartości lodówki przed wyjściem do sklepu, prawidłowe przechowywanie produktów oraz wykorzystywanie resztek do kolejnych posiłków.
Sklepy to tylko część problemu
Handel odpowiada za 6,96 proc. marnowanej żywności, a gastronomia za 1,17 proc. Znacznie większy udział mają gospodarstwa domowe, produkcja rolnicza i przetwórstwo.
Od 2019 roku obowiązują przepisy, które nakładają na część sklepów obowiązek współpracy z organizacjami pozarządowymi w zakresie przekazywania niesprzedanej żywności. Dotyczy to jednostek handlu o powierzchni sprzedaży powyżej 250 mkw., w których przychody ze sprzedaży żywności stanowią co najmniej połowę przychodów ogółem.
Eksperci wskazują jednak, że same regulacje prawne nie wystarczą. Szczególnie tam, gdzie jedzenie marnuje się najczęściej, czyli w domach, najważniejsza pozostaje edukacja.
Lista zakupów może być pierwszym krokiem
Zdaniem specjalistów ograniczenie marnowania żywności nie musi oznaczać rewolucji. W wielu przypadkach wystarczą drobne, ale codzienne nawyki: lepsze planowanie zakupów, kontrolowanie terminów ważności, rozsądne porcjowanie jedzenia i większa kreatywność w kuchni.
Komisja Europejska zakłada, że państwa członkowskie powinny ograniczyć marnowanie żywności m.in. o 30 proc. na mieszkańca w handlu detalicznym i konsumpcji, obejmującej restauracje, punkty gastronomiczne oraz gospodarstwa domowe.
To oznacza, że największe zmiany muszą zacząć się nie na sklepowych półkach, lecz w kuchniach, lodówkach i koszykach zakupowych Polaków.


Napisz komentarz
Komentarze