Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
wtorek, 7 lipca 2026 11:16
Reklama
Reklama
Reklama

Dzikie zwierzęta na drodze. PZŁ ostrzega kierowców i przypomina, dlaczego warto zdjąć nogę z gazu

W naszym lesistym powiecie gryfińskim wystarczy ułamek sekundy, aby spokojna podróż zamieniła się w walkę o życie. Polski Związek Łowiecki alarmuje: na drogach biegnących przez lasy i pola drastycznie rośnie ryzyko zderzenia z dzikimi zwierzętami. Sarny, dziki czy łosie nie znają przepisów ruchu drogowego, dlatego to na kierowcach spoczywa pełna odpowiedzialność. Sprawdź, jak reagować, gdy na jezdnię nagle wtargnie zwierzyna, i dlaczego znak „Uwaga, dzikie zwierzęta” nigdy nie stoi przypadkowo.
Dzikie zwierzęta na drodze. PZŁ ostrzega kierowców i przypomina, dlaczego warto zdjąć nogę z gazu
Jazda o świcie lub o zmierzchu to dla wielu kierowców codzienność, która niesie ze sobą ukryte niebezpieczeństwo. To właśnie wtedy dzikie zwierzęta wykazują największą aktywność. Jak bezpiecznie podróżować przez tereny zalesione i wiejskie? Co zrobić, gdy przed maską pojawi się sarna? Przedstawiamy kluczowe porady myśliwych i ekspertów z PZŁ, które mogą uratować zdrowie Twoje, Twoich pasażerów oraz leśnych mieszkańców.

Autor: Polski Związek Łowiecki / materiały prasowe

Źródło: Polski Związek Łowiecki / materiały prasowe

Polski Związek Łowiecki przypomina kierowcom: na drogach przez lasy, pola i wsie wystarczy chwila nieuwagi, by spotkanie ze zwierzęciem skończyło się tragedią.

Sarna, dzik czy łoś mogą pojawić się na jezdni nagle. Często wystarczy kilka sekund, by spokojna jazda przez las, pola albo teren wiejski zamieniła się w bardzo niebezpieczną sytuację. Polski Związek Łowiecki przypomina kierowcom: „Noga z gazu. Zwierzęta nie znają znaków drogowych”. I apeluje o większą ostrożność.

To nie jest wyłącznie problem ochrony przyrody. Kolizja z dzikim zwierzęciem może być poważnym zagrożeniem dla kierowcy, pasażerów i innych uczestników ruchu. Szczególnie niebezpieczne są zderzenia z dużymi zwierzętami , których skutki mogą przypominać kolizję z innym pojazdem.

Znak ostrzegawczy nie stoi przypadkiem

PZŁ zwraca uwagę, że znak „Uwaga, dzikie zwierzęta” nie jest drogową formalnością. Ustawia się go tam, gdzie zwierzęta regularnie przemieszczają się przez drogę albo gdzie ryzyko ich nagłego wtargnięcia na jezdnię jest podwyższone.

W takich miejscach kierowca powinien przede wszystkim zwolnić, obserwować nie tylko jezdnię, ale też pobocza i skraj lasu, a także być gotowym do hamowania. Ważna jest również świadomość, że zwierzęta często poruszają się w grupach. Jeśli jedno przebiegnie przez drogę, za nim mogą pojawić się kolejne.

Najgorsze pory? Świt i zmierzch

Szczególnej uwagi wymagają poranki i wieczory. To właśnie o świcie i zmierzchu wiele gatunków jest bardziej aktywnych, żeruje i przemieszcza się między ostojami. Większe ryzyko występuje też na drogach prowadzących przez lasy, pola, łąki, okolice cieków wodnych oraz tereny wiejskie.

Gdy zwierzę pojawi się przy drodze albo już znajduje się na jezdni, najważniejsze jest zachowanie spokoju. Należy ograniczyć prędkość i nie wykonywać gwałtownych manewrów. Nerwowy skręt może skończyć się utratą panowania nad samochodem, zjazdem z drogi albo zderzeniem z innym pojazdem.

Po kolizji nie podchodź do rannego zwierzęcia

Jeżeli do zderzenia mimo wszystko dojdzie, najpierw trzeba zadbać o bezpieczeństwo ludzi. Należy zatrzymać pojazd w bezpiecznym miejscu, włączyć światła awaryjne, założyć kamizelkę odblaskową, ustawić trójkąt ostrzegawczy i powiadomić odpowiednie służby.

PZŁ przypomina też, by nie podchodzić do rannego dzikiego zwierzęcia, nie dotykać go, nie przenosić i nie próbować samodzielnie udzielać mu pomocy. Zwierzę, które jest ranne, przestraszone i odczuwa ból, może zachowywać się nieprzewidywalnie. Taką interwencję należy zostawić służbom.

Lokalna wiedza może pomóc kierowcom

Myśliwi podkreślają, że przez cały rok są obecni w terenie i znają miejsca, którymi zwierzęta najczęściej się przemieszczają. Ta wiedza może być przydatna dla samorządów, zarządców dróg, policji, leśników i innych służb, szczególnie przy działaniach edukacyjnych oraz wskazywaniu odcinków wymagających większej ostrożności.

– Chodzi o przypomnienie prostej zasady: tam, gdzie droga przecina naturalne trasy zwierząt, odpowiedzialność jest po stronie człowieka. Zwierzę nie zna przepisów, nie rozumie znaku i nie przewidzi prędkości samochodu. Kierowca może natomiast zwolnić, obserwować pobocze i przygotować się do reakcji. Czasem właśnie to wystarczy, żeby uniknąć tragedii – mówi Wacław Matysek z Wydziału Prasowego PZŁ.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

dzikun 07.07.2026 09:45
Przesada!!

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama