Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
czwartek, 3 września 2026 02:25
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Agresja na SOR-ach narasta. Dlaczego pacjenci coraz częściej atakują personel medyczny

Pacjenci na SOR-ach coraz częściej zapominają, gdzie leży granica. Wyzwiska, szarpanie, a nawet rzucanie przedmiotami w pielęgniarki i lekarzy stały się smutną codziennością. Wielu agresorów nie zdaje sobie jednak sprawy, że medyk na służbie jest chroniony jak funkcjonariusz publiczny, a za atak grozi więzienie. Jak zatrzymać tę falę nienawiści?
Agresja na SOR-ach narasta. Dlaczego pacjenci coraz częściej atakują personel medyczny
Skala agresji wobec personelu medycznego w Polsce przeraża, a problem stale narasta. Frustracja wywołana długim czasem oczekiwania, niezrozumienie systemu segregacji medycznej oraz alkohol tworzą wybuchową mieszankę, za którą ratownicy płacą własnym zdrowiem.

Autor: Freepik

Dwie interwencje policji w ciągu jednej nocy na SOR-ze. Agresja wobec medyków to problem, z którym mierzą się szpitale w całym kraju.

W nocy z 6 na 7 lipca funkcjonariusze dwukrotnie byli wzywani do agresywnych zachowań pacjentów wobec personelu medycznego na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Nowym Targu.

Dwa razy jednej nocy SOR wzywał policję

Pierwsze zgłoszenie dotyczyło 68-letniej pacjentki, która – według ustaleń policji – miała zaatakować ratowniczkę medyczną wykonującą swoje obowiązki – podało RMF24. Kobieta została objęta czynnościami prowadzonymi przez funkcjonariuszy. 

Kilka godzin później policjanci ponownie pojawili się na SOR-ze. Tym razem interwencja dotyczyła 34-letniego mężczyzny, który pod wpływem alkoholu. Pacjent miał kierować groźby wobec personelu medycznego. Mężczyzna został zatrzymany przez policję. 

To nie pierwszy taki przypadek na tym SOR-ze. W czerwcu policjanci  zajmowali się tam sprawą 48-latka, który według śledczych miał uderzyć pielęgniarza w twarz i kopnąć ratowniczkę medyczną. Postępowanie dotyczyło naruszenia nietykalności cielesnej osoby chronionej prawnie podczas wykonywania czynności służbowych. 

Wcześniej, w grudniu 2025 roku, na tym samym oddziale doszło do ataku 51-letniej pacjentki na ratowniczkę medyczną. Kobieta miała kopać ją po brzuchu, szarpać za włosy i znieważać.

Bicie, kopanie wyzwiska

Nie ma dokładnej liczby awantur na polskich SOR-ach, ale agresja wobec medyków jest częstym zjawiskiem. Właśnie SOR-y i ratownictwo medyczne należą do najbardziej narażonych miejsc pracy personelu ochrony zdrowia. Potwierdzają to opisywane przez media ataki pacjentów na medyków. 

Problem dotyczy nie tylko krzyków i gróźb. Wśród personelu medycznego odnotowywane są przypadki wyzwisk, naruszania nietykalności, rzucania przedmiotami, szarpania, a także ataków z użyciem niebezpiecznych narzędzi.

W 2024 r. ratownicy medyczni mieli zgłosić ponad 3 tys. przypadków, w których potrzebowali pomocy z powodu agresji pacjentów lub osób towarzyszących. Szacunki środowiska medycznego mówią nawet o setkach tysięcy agresywnych zachowań wobec ratowników rocznie, choć obejmują one także agresję słowną i sytuacje niewymagające interwencji policji.

A skala kontaktu z pacjentami jest ogromna: w 2025 r. z pomocy SOR-ów i izb przyjęć skorzystało około 6,6 mln osób, co zwiększa liczbę potencjalnych sytuacji konfliktowych.

Stres, strach, alkohol i braki kadrowe

Dlaczego do awantur dochodzi najczęściej na SOR-ach? Wśród powodów personel wskazuje m.in. długi czas oczekiwania. Pacjenci często nie rozumieją zasad triażu, czyli segregacji według pilności. Na to nakładają się stres i strach osób chorych oraz ich rodzin.

Poziom agresji często podnoszą osoby nietrzeźwe lub pod wpływem substancji psychoaktywnych. Zwłaszcza że pacjenci wiedzą o przeciążeniu personelu i brakach kadrowych. 

Agresja jest szczególnie groźna właśnie na oddziałach ratunkowych, gdzie personel pracuje pod presją czasu i często zajmuje się pacjentami w stanie bezpośredniego zagrożenia życia.

To przestępstwo ścigane z urzędu

Tymczasem personel medyczny – o czym często zapominamy – podczas udzielania świadczeń zdrowotnych korzysta z ochrony przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych. Oznacza to, że naruszenie nietykalności lekarza, ratownika czy pielęgniarki może skutkować odpowiedzialnością karną. 

Bo jest traktowane jako przestępstwo ścigane z urzędu. Sąd może orzec grzywnę, karę ograniczenia wolności albo karę pozbawienia wolności do roku.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

bella CIAo ha ah ah 11.07.2026 07:20
PROPONUJE ROZDAWAĆ KRAWATY KLIENT W KRAWACIE JET MNIEJ AWANTURUJĄCY SIĘ HA AHA H

bella CIAo ha ah ah 10.07.2026 23:15
Pewnego ranka obudziłem się,O, piękna, żegnaj, piękna, żegnaj, piękna, żegnaj, żegnaj, żegnaj!Pewnego ranka obudziłem sięI zastałem najeźdźcę. ha ha ah

A. Żmijewski 10.07.2026 15:37
Skoro rocznie jest pyr pyr tylko 3 000 incydentów na 6 600 000 przyjęć na SORach, to oznacza że po prostu media robią z igły widły zasadniczo pyr pyr pyr

R 10.07.2026 08:56
Przede wszystkim szpital to nie izba wytrzeźwień. Chcesz zrobić tomograf upij się i połóż na ławce z twarzą w keczupie - zrobią bez kolejki

diagnosta 09.07.2026 21:25
Coraz większa dostępność różnych dopalaczy powoduje że agresja rośnie.

Sygnalista 09.07.2026 20:59
... zmieniła ludzi w agresywnych Zombis.

Widacz 10.07.2026 08:55
Ciebie to pewno i zmieniły narkotyki.

jajcarz gryfiński 09.07.2026 19:11
No tak, 68-latka atakująca ratowników... Pewnie kolejka była tak długa, że kobieta zdążyła się zestarzeć, stracić cierpliwość i zapisać na kurs MMA.

medyk 09.07.2026 18:56
Dobrze, że w końcu głośno mówi się o odpowiedzialności karnej. Medyk na dyżurze to funkcjonariusz publiczny i prawo musi go chronić bezwzględnie. Policja powinna być wzywana do każdego, nawet najmniejszego przejawu agresji słownej. Jeśli sądy zaczną realnie wsadzać za kraty albo walić potężne kary finansowe za wyzwiska i szarpanie, to może jeden z drugim agresor się zastanowi, zanim podniesie rękę na pielęgniarkę.

Misia 09.07.2026 16:25
Kopać ratownika po brzuchu? Co za wstyd. Mam nadzieję, że ta babka dostanie maksymalny wyrok dla przykładu.

wrang 09.07.2026 16:07
Zwróćcie uwagę na statystyki podane w artykule – 6,6 miliona ludzi na SOR-ach rocznie. Przy takich brakach kadrowych, o których wszyscy wiemy, te oddziały po prostu pękają w szwach. Personel pracuje pod gigantyczną presją czasu i w wiecznym stresie. Jeśli dodamy do tego pacjentów pod wpływem alkoholu czy innych substancji, którzy nie rozumieją, że ktoś z zawałem ma pierwszeństwo przed ich skręconą kostką, to mamy gotowy przepis na tragedię.

zdziwko 09.07.2026 15:39
Dwie akcje jednej nocy? To jakiś Dziki Zachód. Szacun dla personelu za wytrwałość.

Robal 09.07.2026 15:30
A dziś mamy pana doktora który wykazał w Braniewie że pracował 72 godziny dziennie!!!! I nikogo w NFZ to nie zdziwiło

Ross 09.07.2026 15:13
Najgorsze jest to, że winny jest cały system, a obrywają ludzie na pierwszej linii frontu. Pacjent przychodzi chory, zestresowany, czeka pięć godzin w kolejce, bo brakuje lekarzy, i puszczają mu nerwy. Oczywiście to żadne usprawiedliwienie dla przemocy, ale dopóki nie zmieni się organizacja pracy na SOR-ach i system triażu nie będzie jasno tłumaczony, to takie frustracje będą wybuchać codziennie.

Beata 09.07.2026 14:44
Ludzie, co się z wami dzieje? Przecież ci medycy są tam po to, żeby nam pomagać, a nie zbierać oklep! Patologia i tyle.

usprawiedliwienie 09.07.2026 14:43
To nie oni to alkohol,

taa 09.07.2026 14:50
i.... nartkotyki.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama