Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
wtorek, 7 lipca 2026 14:18
Reklama
Reklama
Reklama

Miliony z NFZ za minuty pracy: Lekarze pod lupą CBA i prokuratury. Szpitale z karami

Kilkuminutowe zabiegi wyceniane jak skomplikowane operacje i stawki sięgające 26 tysięcy złotych za godzinę. NFZ oraz CBA tropią gigantyczne wyłudzenia w szpitalach, gdzie grupa neurochirurgów miała rzekomo zarobić miliony kosztem publicznej służby zdrowia. Szpitale toną w karach, a śledczy badają porażające kulisy procederu. Umowy były podpisane u schyłku rządów PiS.
Miliony z NFZ za minuty pracy: Lekarze pod lupą CBA i prokuratury. Szpitale z karami
Kilkuminutowe zabiegi kosztowały nas podatników milionowe rachunki.

Autor: Canva

Neurochirurdzy mieli wykonywać krótkie zabiegi i rozliczać je jako kosztowne procedury NFZ. Sprawa może dotyczyć wielomilionowych nadużyć.

Wykonywali kilkuminutowe zabiegi, a szpitale miały rozliczać je jako kosztowne procedury neurochirurgiczne. Według ustaleń Wirtualnej Polski i kontroli NFZ, spółka lekarzy mogła doprowadzić do wyłudzeń sięgających co najmniej kilkunastu milionów złotych. 

Sprawą zajęły się prokuratura i CBA.

26 tysięcy złotych za godzinę pracy lekarzy

Grupa neurochirurgów działająca w kilku województwach miała realizować świadczenia medyczne, które w dokumentacji rozliczeniowej wyglądały na znacznie bardziej skomplikowane niż w rzeczywistości.

Lekarze mieli wykonywać zabiegi trwające zaledwie kilka minut, jednak w systemie NFZ i w rozliczeniach szpitalnych pojawiały się droższe procedury neurochirurgiczne.

Według ustaleń medialnych stawki mogły sięgać nawet 26 tys. zł za godzinę pracy lekarzy. W skrajnych przypadkach rozliczenia mogły przekraczać 300 tys. zł dziennie. Zabiegi wykonywano seryjnie, nawet po kilkadziesiąt dziennie. 

„Lekarze brali za każdy zabieg 65 procent tego, co płacił NFZ. W soboty wykonywali po kilkadziesiąt zabiegów trwających zgodnie z dokumentacją od 3 do 10 minut. Zdaniem NFZ w dokumentacji sprawozdawali czterokrotnie droższą procedurę. Taką, której nie byliby w stanie wykonać w tak krótkim czasie” – podaje portal. 

Szpitale na tej podstawie wystawiały rachunki do NFZ. 

Kary posypały się na szpitale. Kontrole trwają

Część dokumentacji medycznej budzi wątpliwości co do zgodności z rzeczywistym przebiegiem leczenia. Według kontrolerów funduszu mogło dochodzić do systemowego zawyżania wartości świadczeń.

Według ustaleń WP część umów miała być zawierana bez standardowych procedur konkursowych lub negocjacyjnych, co – jak podkreślają kontrolerzy – mogło znacząco ograniczyć kontrolę nad warunkami finansowymi współpracy.

W niektórych przypadkach umowy miały być dla placówek „skrajnie niekorzystne”.

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że w jednym ze szpitali (m.in. w Mogilnie) NFZ oszacował nieprawidłowości na ok. 13 mln zł. Na jedną z placówek nałożono karę w wysokości ponad 2,6 mln zł. Część szpitali, które współpracowały z grupą, znalazła się w trudnej sytuacji finansowej. 

Wątki dotyczą także innych placówek, w tym szpitala w Miastku, gdzie kontrolę prowadzą NFZ i CBA pod nadzorem prokuratury.

NFZ, CBA, prokuratura

Sprawą zajmują się obecnie trzy instytucje. Narodowy Fundusz Zdrowia prowadzi kontrole rozliczeń. Centralne Biuro Antykorupcyjne analizuje możliwe nieprawidłowości systemowe. A prokuratura bada wątek potencjalnego wyłudzenia pieniędzy publicznych. 

Postępowania są na etapie wyjaśniającym, a żadnych prawomocnych wyroków w sprawie jeszcze nie ma.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

buhaha 07.07.2026 13:23
Najważniejsze ze doktorki zapłaciły na kampanię PiS.

bulwersujące 07.07.2026 13:19
Zwróćcie uwagę na wątek tych umów bez konkursów. To jest klucz do całej sprawy. Dyrektorzy szpitali za czasów PiS podpisywali kontrakty, które były dla placówek "skrajnie niekorzystne", oddając lekarzom aż 65% przychodu z NFZ. Pytanie brzmi: dlaczego nikt z radców prawnych czy rad nadzorczych tych szpitali nie zapalił czerwonej lampki, zanim wkroczyło CBA?

w głowie się nie mieści 07.07.2026 13:03
No i teraz szpitale zapłacą miliony kar, a ucierpią na tym zwykli pacjenci, bo braknie na podstawowe leczenie. Genialne. Brawo PiS!

oberek 07.07.2026 13:00
To pokazuje kompletną dziurę w systemie weryfikacji NFZ. Skoro nikt na bieżąco nie sprawdzał, że fizycznie niemożliwe jest wykonanie tylu skomplikowanych procedur w jeden dzień przez garstkę ludzi, to znaczy, że procedury kontrolne leżą. System opiera się na bezgranicznym zaufaniu do papieru, co przy braku procedur konkursowych w niektórych placówkach jest idealnym polem do nadużyć.

ryba 07.07.2026 12:49
hahaha własnie pokazywali na ten temat artykuł i okazuje sie, że panowie doktorzy wpłacali kasiorke na kampanie wyborczą pis. A pani z pis próbowała stwierdzic, że to sie wiąze z szpitalem południowym. Niezle- okradaja nas z każdej strony

ten lekarz bez honoru 07.07.2026 12:43
Był w komitecie honorowym Kaczyńskiego.

aha 07.07.2026 12:50
Czyli teraz mamy pisowską aferę szpitalną.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama