Nasz czytelnik, pragnący ze zrozumiałych względów zachować anonimowość, udokumentował całą trasę na fotografiach wykonanych podczas swojej dzisiejszej (12 lipca 2026 r.) przejażdżki. Zdjęcia bezlitośnie obnażają smutną rzeczywistość: zamiast czystego, gładkiego asfaltu, rowerzyści muszą walczyć o utrzymanie równowagi. Sprawa jest o tyle pilna, że ignorowane przez lokalne służby problemy narastają z każdym kolejnym dniem.
Dwumetrowe osty i walka o przetrwanie na trasie
Głównym grzechem zarządców drogi rowerowej jest całkowite porzucenie dbałości o pobocza. Roślinność na obrzeżach trasy dosłownie wystrzeliła w górę i całkowicie wymknęła się spod kontroli. Po obu stronach asfaltowego pasa wyrosły gigantyczne, sięgające niemal dwóch metrów osty oraz inne chwasty.
Najgorsze jest jednak to, że agresywna zieleń zaczyna wchodzić na samą ścieżkę. W wielu momentach pas drogowy został tak zwężony przez chaszcze, że uniemożliwia to bezpieczne minięcie się dwóch jadących z naprzeciwka rowerów. Taka sytuacja zmusza rowerzystów do gwałtownego hamowania lub ryzykowania bolesnego kontaktu z kłującymi roślinami.
Pułapki na nawierzchni: Kamyki, pestki i głęboki piach
Brak koszenia poboczy to zaledwie wierzchołek góry lodowej, ponieważ sama nawierzchnia asfaltowa również pozostawia ogromnie dużo do życzenia. Od momentu oddania trasy do użytku nikt nie pomyślał o jej regularnym zamiataniu czy czyszczeniu. W efekcie droga jest gęsto usypana ostrymi kamykami, pestkami oraz innymi groźnymi zanieczyszczeniami. Dla osób jadących na rowerach szosowych lub trekkingowych to śmiertelne zagrożenie – chwila nieuwagi na takim podłożu grozi natychmiastową utratą stabilności i niebezpiecznym upadkiem.
Co gorsza, jak widać na załączonych przez czytelnika zdjęciach, w niektórych miejscach nowa infrastruktura została niemal całkowicie zasypana zwałami głębokiego piasku. W takich punktach jazda staje się fizycznie niemożliwa, a zszokowani turyści są zmuszeni do zsiadania z rowerów i przepychania ich przez piaszczyste wydmy, które powstały na środku rzekomo nowoczesnego szlaku.
Gmina i PUK milczą od dwóch tygodni
Mieszkańcy regionu nie przyglądają się tej destrukcji biernie – próby interwencji trwają już od dłuższego czasu. Autor listu podkreśla, że dramatyczna sytuacja na odcinku Chwarstnica-Drzenin stale się pogarsza już od dwóch tygodni. Co najbardziej bulwersujące, stało się tak pomimo oficjalnych, wielokrotnych zgłoszeń kierowanych bezpośrednio do Urzędu Miasta i Gminy w Gryfinie oraz do Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych (PUK).
Do dzisiaj żadna z tych instytucji nie kiwnęła palcem, by doprowadzić drogę do porządku - twierdzi nasz czytelnik.
Oczekujemy w tej sprawie od urzędników odpowiedniej reakcji i domagamy się natychmiastowych działań.


Napisz komentarz
Komentarze