Wakacyjny spacer dla niektórych turystów zakończył się bez wymarzonej t-shirtowej „okazji”. Funkcjonariusze Zachodniopomorskiej KAS bezceremonialnie przerwali handel ubraniami ze sfałszowanymi logo luksusowych marek, udowadniając, że letnia samowolka ma swoje wyraźne granice.
Markowa modowa fuzja za ułamek ceny
20 sierpnia 2026 r. funkcjonariusze Zachodniopomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego ze Szczecina wkroczyli do jednego z punktów handlowych w Mielnie. Miejscówka, zamiast lokalu z autoryzowaną odzieżą, okazała się zwykłym stoiskiem z podróbkami. Mundurowi zabezpieczyli asortyment o szacunkowej wartości rynkowej rzędu 17 800 zł. Tyle musieliby zapłacić klienci, gdyby oferowane towary były autentyczne. Zamiast tego kupujący dojeżdżali do domu z ubraniami, których jedyną zaletą była niski koszt wykonania i doklejone na siłę logo znanych domów mody.
Paragraf na wakacyjnego tradera
Tego typu handel to nie bezwinna wakacyjna partyzantka, lecz ewidentne złamanie prawa. Sprzedaż odzieży podrabiającej zastrzeżone znaki towarowe bezpośrednio uderza w ustawę z dnia 30 czerwca 2000 r. – Prawo własności przemysłowej. Zgodnie z art. 305 ust. 1 tej ustawy, wprowadzanie do obrotu ubrań lub dodatków z podrobionym logo jest przestępstwem, za które grozi grzywna, kara ograniczenia wolności, a w najgorszym scenariuszu – nawet do 2 lat więzienia.
Koniec bezkarnego podrabiania w kurortach
Sezonowe kontrole Krajowej Administracji Skarbowej w pasie nadmorskim to stały element walki z szarą strefą. Podróbki nie tylko uszczuplają budżet państwa i uderzają w uczciwych przedsiębiorców, ale często są wykonywane z najtańszych, toksycznych materiałów. Dla właściciela stoiska w Mielnie letni biznes zakończył się więc nie spodziewanym zyskiem, lecz rekwizycją towaru i perspektywą sądowego finału.


Napisz komentarz
Komentarze