Ratusz w Gryfinie przygotowuje kolejny cios w kieszenie mieszkańców i lokalnych przedsiębiorców. Podczas najbliższej sesji Rady Miejskiej radni mają zająć się projektem uchwały podwyższającym podatki od nieruchomości. Decyzja burmistrza Mieczysława Sawaryna budzi ogromne kontrowersje, bo gmina właśnie dopisuje do swojego budżetu aż 8,8 mln zł, a z samych podatków od nieruchomości od osób prawnych wpłynie do kasy rekordowa kwota.
Dlaczego w obliczu takich dochodów włodarz miasta po raz kolejny sięga do portfeli podatników?
Budżetowe czary-mary i pytanie o kompetencje skarbnika
Sprawa dodania do budżetu kwoty prawie 8,8 mln zł rodzi zasadnicze pytania o sposób zarządzania finansami gminy. Jak to możliwe, że skarbniczka gminy Beata Blejsz tak drastycznie niedoszacowała budżet i dopiero w drugiej połoy roku wprowadzane są tak potężne korekty?
Taka sytuacja stawia pod dużym znakiem zapytania kompetencje osób odpowiedzialnych za finanse w ratuszu. Niedoszacowanie dochodów na poziomie niemal 9 milionów złotych to nie drobna pomyłka, lecz poważny błąd w sztuce budżetowej, który podważa wiarygodność przedstawianych przez magistrat prognoz.
Gazówki dają gigantyczne pieniądze. Nowe bloki to kura znosząca złote jajka
A przecież sytuacja finansowa Gryfina staje się wyjątkowo komfortowa. Wszystko za sprawą nowych bloków gazowych w Nowym Czarnowie. Dwa nowoczesne bloki elektrowni to dla gminy prawdziwa kura znosząca złote jajka — płyną z nich wielomilionowe opłaty z tytułu podatku od nieruchomości i budowli.
Tak duży, stabilny wpływ do gminnej kasy powinien być dla władz jednoznacznym asumptem do obniżenia stawek podatkowych dla zwykłych mieszkańców i lokalnego biznesu, a nie do ich dalszego śrubowania.
Rafał Guga: „Gra nie warta jest świeczki”
Głosy sprzeciwu słychać już w samej Radzie Miejskiej. Przewodniczący Rady Miejskiej w Gryfinie, Rafał Guga, deklaruje wprost, że uchwały podwyżkowej nie poprze:
— Ta podwyżka podatków to około 600 tys. zł więcej w budżecie gminy. Gra nie jest warta świeczki, bo obciążymy głównie naszych przedsiębiorców, którzy i tak nie mają lekko — podkreśla Rafał Guga.
Przewodniczący zapowiada głosowanie przeciwko projektowi burmistrza. Pytanie brzmi: jak zachowają się pozostali radni? Burmistrz Mieczysław Sawaryn nie dysponuje już własnym klubem w radzie, ale nieoficjalnie mówi się, że w przepchnięciu uchwały mogą wspomóc go polityczni zdrajcy z Koalicji Obywatelskiej (3 głosy), bez których uchwała by upadła.
Rafał Mucha: Rekordowe dochody z nawiązką zabezpieczają finanse
W podobnym tonie wypowiada się Rafał Mucha, były prezes PUK, a obecnie skarbnik gminy Bielice, który na chłodno analizuje liczby przygotowane przez gryfiński ratusz. W mediach społecznościowych bezlitośnie punktuje bezsens dalszego drenowania podatników:
„Ogromny, skokowy wzrost wpływów z podatku od nieruchomości od osób prawnych w 2025 roku – z 40,26 mln zł do aż 52,76 mln zł (wzrost o ponad 12,5 miliona złotych w rok, m.in. dzięki nowej elektrowni gazowej) – pokazuje, że gmina Gryfino dysponuje rekordowymi środkami.
Te dodatkowe miliony z nawiązką zabezpieczają finanse naszej gminy. W tej sytuacji forsowanie kolejnych podwyżek nie znajduje uzasadnienia: realnie nie wpłyną one istotnie na wielomilionowy budżet gminy, ale po raz kolejny niepotrzebnie wydrenują kieszenie mieszkańców i lokalnych przedsiębiorców” — kończy Rafał Mucha.
Łatwo sięgać do kieszeni mieszkańców. Burmistrz Mieczysław Sawaryn znowu podnosi podatki, bo brakuje pomysłów na oszczędności
O absurdalnej polityce fiskalnej gryfińskiego magistratu pisaliśmy już na naszych łamach. Zamiast dokonać rzetelnego audytu wydatków bieżących urzędu, zoptymalizować strukturę zatrudnienia czy ukrócić wydatki promocyjne i reprezentacyjne, burmistrz wybiera najprostszą drogową opcję: przerzucenie kosztów na obywateli.
Zarządzanie gminą nie polega na bezrefleksyjnym podnoszeniu stawek w tabeli przy każdej możliwej okazji. Mieszkańcy Gryfina mają prawo oczekiwać od Mieczysława Sawaryna gospodarności, szukania oszczędności we własnym podwórku oraz wspierania lokalnej przedsiębiorczości. Tymczasem jedynym panaceum władz na rosnące wydatki pozostaje ręka w kieszeni podatnika.
Przed radnymi sprawdzian dojrzałości. Czy staną po stronie mieszkańców i przedsiębiorców, czy pomogą burmistrzowi w niepotrzebnym drenażu portfeli?


Napisz komentarz
Komentarze