Szanowna Redakcjo,
Zwracam się do Was z prośbą o nagłośnienie problemu, z którym od dłuższego czasu zmagamy się my – mieszkańcy oraz osoby szukające wypoczynku w naszych okolicach. Chodzi o sytuację w steklińskim lesie oraz na okolicznym jeziorze.
Mimo wyraźnego zakazu wjazdu, droga prowadząca przez las stała się ulubioną trasą dla wielu kierowców. Sytuacja nasila się zwłaszcza w weekendy, kiedy ruch jest tu większy niż na niejednej miejskiej ulicy. Prawdziwą plagą stały się bezkarne „rajdy” na quadach i motocyklach crossowych. Hałas i spaliny skutecznie niszczą leśną głuszę, a osoby, które przychodzą tu na spacer z dziećmi czy psami, by odetchnąć świeżym powietrzem, muszą uciekać z drogi i szukać innych, bezpieczniejszych miejsc.
To jednak nie wszystko. Podobny samowolny proceder ma miejsce na jeziorze. Choć w tym rejonie miała obowiązywać strefa ciszy, po wodzie bez przeszkód pływają łódki z napędem spalinowym.
Wygląda na to, że zakazy istnieją tylko na papierze, a kierowcy i motorowodniacy robią, co chcą. Przesyłam w załączniku 4 zdjęcia, które dokumentują ten problem. Mam nadzieję, że publikacja tego tekstu zwróci uwagę odpowiednich służb – Straży Leśnej, Policji oraz władz lokalnych – i w końcu doprowadzi do egzekwowania obowiązujących przepisów.
Z poważaniem,
Rozczarowany mieszkaniec


Napisz komentarz
Komentarze