Wychodzenie z cienia kompromitacji w polskim sporcie rzadko bywa tak gwałtowne. Ujawnione w ramach wspólnego śledztwa dziennikarzy Wirtualnej Polski (Szymona Jadczaka) i TVN24 (Michała Fuji) kulisy umowy sponsorskiej między Polskim Komitetem Olimpijskim (PKOl) a giełdą Zondacrypto odsłaniają porażający obraz zarządzania reprezentacją narodową.
Pod wodzą prezesa Radosława Piesiewicza PKOl podpisał kontrakt, który de facto oddał do bezwzględnej dyspozycji prywatnego podmiotu twarze, głosy i wizerunki setek polskich sportowców — zarówno obecnych, jak i byłych — a także dane internautów śledzących polski sport.
Handel historią i brak bezpieczników
Projekt umowy sponsorskiej, do którego dotarli dziennikarze śledczy TVN24 i WP, zakładał przekazanie Zondacrypto praw do wizerunków zawodników z aż ośmiu igrzysk olimpijskich: od Londynu 2012 aż po Mediolan-Cortinę 2026. Zapisy objęły 14 lat historii polskiego sportu i setki nazwisk — w tym olimpijczyków, którzy dawno zakończyli kariery.
W ocenie prawników analizujących dokument dla redakcji, umowa była skrajnie niekorzystna dla komitetu i samych sportowców, nie zawierając podstawowych mechanizmów ochronnych:
- Pełna swoboda dysponowania wizerunkiem: Giełda uzyskała prawo do dowolnego modyfikowania zdjęć, materiałów wideo, sylwetek i głosów reprezentantów, a także podnajmowania tych praw agencjom reklamowym i wydawnictwom.
- Wieczne ślady w sieci: Po wygaśnięciu umowy sponsor nie został zobowiązany do usunięcia opublikowanych materiałów. Zdjęcia olimpijczyków z logo upadłej giełdy mogą pozostać w internecie bezterminowo.
- Przeniesienie ryzyka roszczeń: Gdyby zawodnicy protestowali lub zażądali należnego wynagrodzenia, koszty ewentualnych roszczeń prawnych z góry wzięła na siebie strona związkowa. PKOl zadeklarował wypłatę rekompensat sponsorowi.
- Przymusowa promocja: Zawodnicy zostali zobowiązani do występów w dedykowanych produkcjach wideo, udzielania wywiadów i publikowania materiałów promocyjnych na własnych profilach w mediach społecznościowych.
- Handel danymi internautów: PKOl zobowiązał się do przekazywania Zondacrypto danych odbiorców i internautów śledzących profil TeamPL na Facebooku (tzw. Custom Audiences), zamieniając oficjalne kanały komunikacji w maszynkę do pozyskiwania klientów dla giełdy.
Wynagrodzenie w tokenach i państwo w państwie
Umowa zakładała, że premie i wynagrodzenia dla olimpijczyków miały być wypłacane w kryptowalutowych tokenach emitowanych przez Zondacrypto (TMPL lub ZND). PKOl miał również brać udział w zyskach ze sprzedaży „olimpijskich tokenów”, stając się bezpośrednio zainteresowanym wciąganiem Polaków w rynek krypto. W załącznikach określono, że sponsor nie ponosi żadnej odpowiedzialności za spadek wartości cyfrowych walut.
Kiedy Zondacrypto ogłosiła niewypłacalność, a tysiące inwestorów straciły oszczędności, zawodnicy zostali z wirtualnymi obietnicami. Zaległe nagrody musiał regulować PKOl, posiłkując się wsparciem innych sponsorów.
Śledztwo, polityka i zarzuty karne
Publikacje TVN24 i WP doprowadziły do lawiny politycznej i prawnej. Wokół Radosława Piesiewicza narastały wątpliwości — od sprawy luksusowego zegarka Patek Philippe o wartości 40 tysięcy euro (który prezes PKOl miał otrzymać od szefa giełdy Przemysława Krala), po kwestię priorytetowego wycofania prywatnych środków z giełdy w momencie, gdy konta zwykłych użytkowników były już zablokowane.
Efektem działań organów ścigania było zatrzymanie Piesiewicza przez Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości. Prokuratura przedstawiła mu zarzuty m.in. płatnej protekcji (powoływania się na wpływy w instytucjach państwowych) oraz uszczuplenia majątku z pokrzywdzeniem wierzycieli, a sąd zadecydował o zastosowaniu trzymiesięcznego aresztu.
Sprawa umowy PKOl z Zondacrypto, określana przez polityków aferą, ujawniła mechanizm oddania polskiego ruchu olimpijskiego w ręce prywatnego biznesu krypto. Pozostawiła polski sport nie tylko w głębokim kryzysie wizerunkowym, ale i z pytaniami o odpowiedzialność osób, które przez lata roztaczały nad tym układem parasol ochronny.
Ostatnio o PKOl pisaliśmy tu:


Napisz komentarz
Komentarze