Niemal 59 proc. dorosłych Polaków ma nadmierną masę ciała. Jednocześnie rynek środków wspierających odchudzanie urósł już do ponad pół miliarda złotych.
Problem z nadmierną masą ciała dotyczy większości dorosłych Polaków. Najnowsze dane Eurostatu pokazują, że 19,4 proc. ma otyłość, a kolejne 39,4 proc. – przedotyłość. Łącznie daje to 58,8 proc.
Polska znajduje się więc wyraźnie powyżej średniej unijnej. W całej UE w 2025 r. nadmierną masę ciała miało 51,7 proc. dorosłych: 16,3 proc. otyłość, a 35,4 proc. przedotyłość.
Ten problem częściej dotyczy mężczyzn. W całej Unii otyłość stwierdzono u 17,4 proc. mężczyzn i 15,3 proc. kobiet. Jeszcze większą różnicę widać w przypadku przedotyłości – odpowiednio 41,9 i 29,3 proc.
Pół miliarda złotych na odchudzanie
Wraz z problemem rośnie rynek produktów, które mają pomagać w kontrolowaniu masy ciała. Jak podaje „Rzeczpospolita”, powołując się na dane Euromonitor International, jego wartość w Polsce ma w 2026 r. osiągnąć 504 mln zł. To niemal 8 proc. więcej niż rok wcześniej.
Największą część stanowią suplementy wspierające odchudzanie – rynek ten ma być wart około 211 mln zł. Kolejne 141 mln zł przypada na substytuty posiłków, 97 mln zł na herbatki odchudzające, a 54 mln zł na odżywcze napoje uzupełniające.
Mówimy więc o ponad pół miliarda złotych wydawanych na produkty dostępne bez recepty. Nie należy jednak mylić tego rynku z lekami stosowanymi w leczeniu otyłości.
Otyłość to choroba, nie problem kosmetyczny
Przez lata odpowiedź na nadmierną masę ciała sprowadzano często do prostego zalecenia: mniej jeść, więcej się ruszać. Współczesna medycyna podchodzi do problemu inaczej.
Otyłość jest chorobą przewlekłą, która wymaga diagnostyki i odpowiednio dobranego leczenia. Polskie Towarzystwo Leczenia Otyłości wskazuje, że może prowadzić do ponad 200 powikłań i chorób.
Na liście są m.in. nadciśnienie tętnicze, choroba wieńcowa, zawał serca, zakrzepica i niewydolność serca. Otyłość zwiększa również ryzyko rozwoju niektórych nowotworów.
W 2026 r. PTLO przedstawiło nowe zalecenia dotyczące rozpoznawania i leczenia choroby otyłościowej. Podejście może obejmować zmianę sposobu żywienia i aktywności fizycznej, ale – zależnie od stanu pacjenta – także farmakoterapię czy leczenie chirurgiczne.
Rachunek za otyłość idzie w miliardy
Skala problemu jest widoczna nie tylko w gabinetach lekarskich. Widać ją również w finansach państwa.
Ministerstwo Zdrowia szacowało, że bezpośrednie koszty związane z otyłością mogły w 2025 r. wynosić od 4,4 do 15,4 mld zł. Chodzi m.in. o leczenie chorób i powikłań związanych z nadmierną masą ciała.
Jeszcze większy rachunek powstaje po uwzględnieniu kosztów pośrednich – absencji chorobowych, mniejszej produktywności, rent czy przedwczesnych zgonów. Według rządowych szacunków łączne koszty mogą sięgać nawet 44,1 mld zł.
Pół miliarda złotych na środki wspierające odchudzanie wygląda przy tej kwocie zupełnie inaczej.
Problem jest na tyle duży, że Ministerstwo Zdrowia rozpoczęło w tym roku międzyresortowe prace nad Narodową Strategią Redukcji Otyłości. Resort wskazuje, że skuteczna walka z chorobą wymaga działań obejmujących nie tylko ochronę zdrowia, ale również edukację, żywienie i profilaktykę.
Najnowsze dane Eurostatu pokazują skalę wyzwania: nadmierną masę ciała ma już niemal sześciu na dziesięciu dorosłych Polaków. A niemal co piąty choruje na otyłość.


Napisz komentarz
Komentarze