To nie jest sprawa polityczna. Nie jest to też wojna z energetyką wiatrową.
To jest pytanie o zwykły rozsądek.
W rejonie Nowego Objezierza znajduje się stanowisko Nowe Objezierze 22, gdzie od lat prowadzone są badania monumentalnego neolitycznego założenia typu rondel. To wyjątkowe świadectwo życia pierwszych społeczności rolniczych Europy Środkowej. Badania ujawniły również pozostałości późniejszego użytkowania tego terenu, w tym cmentarzysko z wczesnej epoki brązu.
A nad tym krajobrazem planuje się dziś 11 współczesnych turbin.
I właśnie tutaj zaczyna się absurd.
11 TURBIN MOŻNA PRZESUNĄĆ. HISTORII NIE.
Farma wiatrowa to nie tylko fundamenty turbin. To także drogi technologiczne, place montażowe, wykopy, kable, odwodnienie i ciężki transport.
Każda ingerencja w ziemię może mieć znaczenie dla archeologii.
A problem jest jeszcze większy: stanowisko archeologiczne nie kończy się tam, gdzie kończy się linia na mapie. Pod ziemią mogą znajdować się ślady, których jeszcze nie odkryliśmy.
Dlatego twierdzenie „nie ma stanowiska na mapie, więc nie ma problemu” byłoby skrajnym uproszczeniem.
NAJWIĘKSZY ABSURD? NIE MUSIMY WYBIERAĆ
Nikt rozsądny nie mówi, że Polska ma zrezygnować z odnawialnych źródeł energii.
Ale czy naprawdę rozwój energetyki musi oznaczać ingerencję właśnie w krajobraz o wyjątkowej wartości archeologicznej?
Czy naprawdę nie można przesunąć turbiny o kilkaset metrów, zmienić przebiegu drogi albo poprowadzić kabla inną trasą, jeśli dzięki temu można ograniczyć zagrożenie dla dziedzictwa?
Turbina jest urządzeniem.
Stanowisko archeologiczne jest nieodtwarzalnym źródłem wiedzy o naszej przeszłości.
To zasadnicza różnica.
NIE DA SIĘ „NAPRAWIĆ” ZNISZCZONEJ ARCHEOLOGII
Wykopalisko można zbadać i udokumentować. Ale po usunięciu warstw archeologicznych nie da się cofnąć czasu.
Nie można za 50 lat powiedzieć:
„Przepraszamy, wtedy się pomyliliśmy. Odtwórzmy stanowisko”.
Nie odtworzymy go.
Dlatego pierwszą zasadą powinno być zachowanie najcenniejszych miejsc tam, gdzie powstały.
Nie ich ratowanie po fakcie.
TO NIE JEST ANTYWIATROWA PROTESTACJA
To jest apel o odpowiedzialne planowanie.
Można być zwolennikiem OZE i jednocześnie stanowczo żądać, aby inwestycje powstawały z poszanowaniem dziedzictwa kulturowego.
Przed ostatecznym rozstrzygnięciem potrzebne jest kompleksowe rozpoznanie całego obszaru: analiza danych lotniczego skanowania laserowego, zdjęć lotniczych i satelitarnych, badania geofizyczne oraz szczegółowe zestawienie całej infrastruktury z aktualną wiedzą archeologiczną.
Najpierw poznajmy zagrożenie. Potem podejmujmy decyzję.
Bo jeżeli można uniknąć konfliktu poprzez zmianę lokalizacji, to forsowanie rozwiązania obarczonego ryzykiem byłoby trudne do obrony.
TO JEST DZIEDZICTWO, NIE PRZESZKODA INWESTYCYJNA
Nowe Objezierze nie jest pustą przestrzenią.
To krajobraz, w którym przez tysiące lat żyli, pracowali, chowali swoich zmarłych i organizowali swoje społeczności ludzie, których historii dopiero próbujemy się nauczyć.
Nie wolno traktować tego jak kolejnej działki do zagospodarowania.
Jeżeli współczesna inwestycja może zagrozić temu dziedzictwu, należy najpierw zrobić wszystko, aby zagrożenie wyeliminować.
Bo tutaj rachunek jest brutalnie prosty:
11 wiatraków można postawić gdzie indziej.
Drogę można przeprojektować.
Kabel można poprowadzić inaczej.
Ale zniszczonej historii nie da się odkopać po raz drugi.
To nie jest wybór między ekologią a archeologią.
To wybór między odpowiedzialnym rozwojem a bezmyślną ingerencją w dziedzictwo, którego nie jesteśmy właścicielami — jesteśmy tylko jego chwilowymi strażnikami.


Napisz komentarz
Komentarze