Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
czwartek, 22 października 2026 13:47
Reklama
Reklama
Reklama

Maksymalny wymiar kary za tragedię na autostradzie A1. Sąd skazał kierowcę BMW na 8 lat więzienia

Usunięte ograniczniki prędkości, 650 koni mechanicznych i całkowity brak kontroli nad pojazdem. Tragedia na A1 z września 2023 roku wstrząsnęła całą Polską. Jak doszło do tego, że Kia z małym dzieckiem stanęła w płomieniach, a sprawca uciekł z kraju? Przeczytaj, jak sąd ocenił winę kierowcy BMW i co na sali rozpraw powiedziała matka jednej z ofiar.
Maksymalny wymiar kary za tragedię na autostradzie A1. Sąd skazał kierowcę BMW na 8 lat więzienia
Czy 8 lat więzienia to sprawiedliwa kara za odebranie życia trzem osobom? Sędzia nie pozostawiła złudzeń co do winy kierowcy BMW, przyznając pięciu bliskim łącznie 2,5 mln zł zadośćuczynienia.

Źródło: KM PSP w Piotrkowie Trybunalskim / screen TVP Info

Ponad 300 km/h, uderzenie i płonące auto z rodziną w środku. Sebastian Majtczak usłyszał najwyższy możliwy wyrok za tragedię na autostradzie A1.

Wyrok właśnie zapadł

Wyrok zapadł w środę 21 października, ponad trzy lata po tragedii, która wstrząsnęła Polską. Sędzia Renata Folkman z Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim skazała Sebastiana Majtczaka na 8 lat bezwzględnego pozbawienia wolności. 

To najwyższa kara przewidziana za zarzucone mu przestępstwo według przepisów obowiązujących w chwili wypadku.

Sąd orzekł także 15-letni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych oraz nakazał wypłatę pięciu osobom bliskim ofiar po 500 tys. zł zadośćuczynienia. Łącznie daje to 2,5 mln zł. 

Majtczak będzie mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie po odbyciu trzech czwartych kary, czyli 6 lat.

Rodzina nie miała szans na uniknięcie tragedii

Do wypadku doszło 16 września 2023 roku na autostradzie A1 w pobliżu Piotrkowa Trybunalskiego. BMW prowadzone przez Sebastiana Majtczaka poruszało się z prędkością od 315 do 329 km/h. Na wysokości miejscowości Sierosław samochód uderzył w Kię Proceed, którą jechali Patryk i Martyna oraz ich 5-letni syn Oliwier.

Jak ustalono podczas procesu, Majtczak stracił panowanie nad BMW i zjechał z lewego na środkowy pas autostrady, którym poruszała się Kia. Samochód rodziny uderzył w bariery energochłonne i stanął w płomieniach.

Według relacji portalu brd24.pl świadkowie próbowali ratować pasażerów płonącego samochodu. Rodzina żyła jeszcze, gdy podejmowano próby udzielenia jej pomocy. Ogień rozprzestrzeniał się jednak tak szybko, że nie udało się wydostać poszkodowanych z wraku. Wszyscy troje zginęli.

Sąd nie pozostawił wątpliwości co do odpowiedzialności za tragedię. W uzasadnieniu wyroku sędzia Renata Folkman podkreśliła, że wyłącznie działania oskarżonego doprowadziły do wypadku. Kierowca Kii nie zmieniał pasa ruchu, nie zajechał drogi BMW i nie miał możliwości uniknięcia zderzenia.

BMW miało 650 koni mechanicznych. Ogranicznik usuwano dwukrotnie

Podczas uzasadnienia wyroku sędzia przedstawiła również ustalenia dotyczące samochodu Sebastiana Majtczaka. Oskarżony zlecił przeprowadzenie chiptuningu, który miał zwiększyć moc silnika BMW do 650 koni mechanicznych. Usunięto także fabryczny ogranicznik prędkości, który uniemożliwiał rozpędzenie auta powyżej 250 km/h. 

Co istotne, ogranicznik usuwano dwukrotnie. Po jednej z wizyt samochodu w autoryzowanym serwisie BMW przywrócono ustawienia fabryczne. Majtczak ponownie zlecił jednak ich zmianę.

Zdaniem sądu modyfikacje te miały umożliwiać jazdę z ekstremalnymi prędkościami po drogach publicznych.

W uzasadnieniu sędzia przywołała również zeznania jednego z byłych pracowników Majtczaka. Mężczyzna opowiadał, że podczas wspólnych przejazdów zdarzało im się poruszać z prędkością przekraczającą 200 km/h, a raz nawet osiągnąć 300 km/h.

Świadkowie nie wiedzieli, co ich wyprzedziło

Istotnym elementem procesu były także zeznania kierowców, których Sebastian Majtczak wyprzedzał bezpośrednio przed tragedią. Jak relacjonowała sędzia, część świadków opisywała, że BMW poruszało się tak szybko, że nie byli w stanie rozpoznać wyprzedzającego ich pojazdu. Inni wskazywali, że regularnie spoglądali w lusterka, a mimo to nie zauważyli nadjeżdżającego samochodu aż do momentu, gdy nagle ich wyprzedził.

Sam Majtczak twierdził, że jechał z prędkością nie większą niż 200 km/h. Ustalenia biegłych wykazały jednak, że BMW osiągało od 315 do 329 km/h.

Sąd nie dał również wiary wersji oskarżonego, zgodnie z którą kierowca Kii miał nagle zajechać mu drogę.

Niewiele do wyjaśnienia okoliczności zdarzenia wniosły zeznania dwóch pasażerów BMW. Obaj twierdzili, że byli pijani i nie pamiętają przebiegu jazdy.

Matka ofiary: Chcieli mieć drugie dziecko

Jednym z najbardziej poruszających momentów procesu było wystąpienie pani Elżbiety, matki Martyny i babci Oliwiera.

Kobieta mówiła przed sądem o cierpieniu rodziny i przyszłości, którą odebrała jej tragedia. Przypomniała, że jej córka i zięć planowali kolejne dziecko. Chcieli, aby Oliwier miał rodzeństwo.

Podkreślała, że rodzina nigdy już nie będzie mogła przytulić swoich bliskich ani usłyszeć głosu wnuczka, który z radością oznajmiał babci swoje przybycie.

Bliscy ofiar domagali się sprawiedliwości przez ponad trzy lata. W tym czasie Sebastian Majtczak wyjechał do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, skąd został sprowadzony do Polski dopiero w maju 2025 roku. Od tego czasu przebywał w areszcie.

Osiem lat więzienia to najwyższa możliwa kara

Sebastian Majtczak odpowiadał za spowodowanie wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym, a nie za zabójstwo. Choć sąd ustalił, że świadomie łamał przepisy ruchu drogowego, nie przypisano mu umyślnego spowodowania śmierci trzech osób. Zgodnie z przepisami obowiązującymi w dniu tragedii za taki czyn groziło maksymalnie osiem lat więzienia. O taką karę wnioskował prokurator i taką właśnie karę wymierzył sąd.

Obrona do końca procesu kwestionowała ustalenia biegłych. Adwokat Katarzyna Hebda wnosiła o uniewinnienie swojego klienta. Sam Majtczak również twierdził, że nie spowodował wypadku, choć przyznał, że przekroczył dozwoloną prędkość.

Sąd nie podzielił tej argumentacji. Uznał, że zgromadzone dowody jednoznacznie wskazują na winę oskarżonego.

Wyrok nie jest prawomocny. Obrończyni Sebastiana Majtczaka zapowiedziała apelację, co oznacza, że teraz sprawa będzie rozpatrywana przez sąd wyższej instancji.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

ech 22.10.2026 13:11
Ile można? Już chyba trzeci , czy czwarty raz piszecie o tej sprawie - raz ze wypadek, dwa uciekł trzy wrócił, 4 rosptrawa i teraz to.

Mateusz 22.10.2026 13:10
8 lat za zabicie trzech osób? Przecież to jest jakiś ponury żart polskiego wymiaru sprawiedliwości...

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: ech Treść komentarza: Ile można? Już chyba trzeci , czy czwarty raz piszecie o tej sprawie - raz ze wypadek, dwa uciekł trzy wrócił, 4 rosptrawa i teraz to. Data dodania komentarza: 22.10.2026, 13:11 Źródło komentarza: Maksymalny wymiar kary za tragedię na autostradzie A1. Sąd skazał kierowcę BMW na 8 lat więzienia Autor komentarza: Mateusz Treść komentarza: 8 lat za zabicie trzech osób? Przecież to jest jakiś ponury żart polskiego wymiaru sprawiedliwości... Data dodania komentarza: 22.10.2026, 13:10 Źródło komentarza: Maksymalny wymiar kary za tragedię na autostradzie A1. Sąd skazał kierowcę BMW na 8 lat więzienia Autor komentarza: belfer Treść komentarza: Bardzo wartościowy projekt pod kątem dydaktycznym. Zwróćmy uwagę, jak ważne jest łączenie teorii o gospodarce obiegu zamkniętego z wizytami studyjnymi – zobaczenie recyklingu czy winiarni ekologicznej od kuchni daje młodzieży zupełnie inny poziom zrozumienia tematu niż sam podręcznik. Data dodania komentarza: 22.10.2026, 13:04 Źródło komentarza: Zielona ekologia w praktyce – tak nasza młodzież uczyła się ochrony środowiska we Włoszech Autor komentarza: M. Treść komentarza: Super inicjatywa! Zamiast siedzenia w ławkach konkrety w terenie, oby więcej takich wyjazdów w naszych szkołach. Data dodania komentarza: 22.10.2026, 13:04 Źródło komentarza: Zielona ekologia w praktyce – tak nasza młodzież uczyła się ochrony środowiska we Włoszech
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama