Mieszkańcy i kierowcy przejeżdżający przez południową część powiatu muszą uzbroić się w anielską cierpliwość. Po zimowej przerwie na ulice Morynia powróciły ekipy budowlane, a wraz z nimi – ogromny chaos organizacyjny.
Budowa zamiast drogi – brak oznakowania
Największym problemem, na który skarżą się zmotoryzowani, nie jest sam fakt prowadzenia robót, lecz fatalne oznakowanie terenu inwestycji. Można wjechać na środek budowy i potem się wycofywać...
Moryń słynie ze swojego unikalnego, średniowiecznego układu urbanistycznego. Wąskie, brukowane uliczki tworzące charakterystyczną szachownicę, w normalnych warunkach są urokliwe, ale w trakcie remontu stają się pułapką.
Brak czytelnych znaków zakazu czy informacji o objazdach sprawia, że kierowcy regularnie wjeżdżają prosto na teren budowy. Wycofanie auta w ciasnych przesmykach, gdy z naprzeciwka nadjeżdża ciężki sprzęt, graniczy z cudem.
"To jest jakiś obłęd. Wjeżdżasz w uliczkę i nagle kończy się asfalt, a przed tobą stoi koparka. Nie ma jak zawrócić, nie ma jak przejechać" – komentuje jeden z poirytowanych kierowców.
Odwilż przywróciła prace (i błoto)
Modernizacja ulic Rynkowej i Szkolnej trwa od ubiegłego roku. Choć siarczyste mrozy na kilka tygodni wstrzymały działania, nagłe ocieplenie pozwoliło wykonawcy na powrót do pracy. Obecnie na terenie inwestycji panuje wzmożony ruch maszyn budowlanych.
Ziemne wykopy, które w połączeniu z odwilżą zamieniły się w grząskie błoto, dodatkowo utrudniają życie pieszym i mieszkańcom okolicznych kamienic.
Co dzieje się pod ziemią?
Mimo uciążliwości na powierzchni, kluczowe prace toczą się głęboko pod ziemią. Obecna faza inwestycji jest najbardziej intensywna i obejmuje:
- Kompleksową przebudowę sieci kanalizacyjnej – stara infrastruktura była już mocno zdegradowana.
- Modernizację przyłączy wodociągowych – co ma zapewnić stabilne dostawy wody i ograniczyć awarie w przyszłości.
- Wymianę instalacji podziemnych, które nie były modernizowane od dziesięcioleci.
Choć cel inwestycji jest szczytny, obecny bałagan organizacyjny sprawia, że zamiast cieszyć się z przyszłego komfortu, mieszkańcy głównie liczą straty i tracą czas w korkach.







Napisz komentarz
Komentarze