Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
sobota, 4 kwietnia 2026 01:47
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Brud i oszustwa w piekarniach. Brudne maszyny i kłamstwa w etykietach czyli co naprawdę jemy

Kupujemy oczami, ale to, co dzieje się na zapleczach wielu piekarni, powinno nas skłonić do dokładniejszego czytania etykiet. Wyjaśniamy, jak producenci manipulują składem pieczywa i dlaczego "ciemny chleb" to często tylko marketingowa sztuczka podlana karmelem.
Brud i oszustwa w piekarniach. Brudne maszyny i kłamstwa w etykietach czyli co naprawdę jemy
Sprawdź, na co zwracać uwagę, by nie przynieść do domu bochenka pełnego niespodzianek.

Autor: igryfino

Czy wiemy, co jemy? Kontrola IJHARS ujawniła, że niekoniecznie. Okazuje się, że wielu producentów pieczywa nie informuje klienta, jak należy, co właściwie kupuje.

Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) skontrolowała 87 producentów pieczywa. Jeśli chodzi o jego smak i zapach to ocena wypadła dobrze. Kłopot pojawia się przy pytaniu, co tak naprawdę klient kupuje. Bo informacja o tym szwankuje.

Nieprawidłowości stwierdzono u blisko 60 proc. producentów. Zastrzeżenia wniesiono do blisko połowy skontrolowanych partii pieczywa.

Fantazyjne nazwy chleba

Lista zarzutów jest długa. Przyjrzyjmy się niektórym. Zacznijmy od składu kupowanego przez nas pieczywa i wskazywanie innych składników niż faktycznie zostały użyte. Np. zamiast oleju słonecznikowego producent dodawał tańszy olej rzepakowy. Zamiast naturalnego miodu – miód sztuczny. 

Kolejny zarzut dotyczy używanie nazw handlowych, często – jak to określają kontrolerzy IJHARS – fantazyjnych, np. „chleb wiejski”, „bułka zwykła”, „chleb szefa”, „chleb na liściu”. Takie nazwy nie wskazują, z jakich mąk i składników zostało wyprodukowane pieczywo. 

Prawidłowe nazwy opisowe to: „chleb wiejski żytni”, „bułka zwykła pszenno-żytnia”, „chleb na liściu pszenno-żytni ze słonecznikiem”. 

Wśród zarzutów jest także zaniżanie wartości użytych składników. Np. chleb deklarowany jako „razowy” zawierał jedynie 24,5 proc. mąki razowej, a „orkiszowy” – zaledwie 4,7 proc. mąki z orkiszu.

Na badanych produktach brakowało też procentowej zawartości składników podkreślonych w oznakowaniu słownie lub graficznie (np. „słonecznika” w chlebie ze słonecznikiem, „maślanki”
w chlebie na maślance) lub nieprawidłowe określenie procentowej zawartości składników podkreślonych w oznakowaniu (np. podano „mąka pszenna 40 proc.” zamiast 26 proc., „mąka pszenna graham 25 proc.” zamiast 13 proc.),

Jak powinno być oznakowane pieczywo paczkowane?

Na opakowaniu pieczywa paczkowanego, oprócz nazwy i wykazu składników, powinny znaleźć się następujące informacje:

• data minimalnej trwałości lub termin przydatności do spożycia,

• warunki przechowywania,

• QUID, czyli procentowa zawartość składnika podkreślonego w nazwie lub grafice (np. w przypadku chleba pszennego z żurawiną – procentowa zawartość żurawiny),

• zawartość netto paczkowanego pieczywa (np. „500 g” lub „masa netto: 500 g”),

• dane identyfikujące podmiot produkujący, wprowadzający do obrotu lub paczkujący pieczywo (nazwa i adres),

• wartość odżywcza, najczęściej w formie tabelarycznej; jeżeli ilość miejsca jest niewystarczająca – w formie liniowej.

A co z pieczywem sprzedawanym luzem?

Informacje takie jak nazwa, wykaz składników czy odniesienie do sposobu produkcji, np. „pieczywo produkowane z ciasta mrożonego” lub „pieczywo produkowane z ciasta głęboko mrożonego” zawsze powinny być podane. 

Wymagania dotyczące oznakowania pieczywa sprzedawanego luzem zostały określone w przepisach prawa krajowego. Informacje te obowiązkowo muszą znaleźć się w miejscu sprzedaży, np. na wywieszce dotyczącej danego produktu, w katalogu wyłożonym na ladzie w sklepie lub w opisie produktu wywieszonym w sklepie – w miejscu dostępnym dla konsumenta. 

Konsument powinien mieć możliwość zapoznania się z informacjami bez konieczności pytania obsługi sklepu.

„Świeże pieczywo prosto z pieca” nie takie świeże

Jednym z największych sukcesów marketingowych ostatnich lat – jak czytamy w pokontrolnym komunikacie IJHARS – jest tzw. odpiek w marketach. Zapach pieczywa rozchodzący się po sklepie sugeruje tradycyjną piekarnię na zapleczu. Rzeczywistość bywa jednak inna. 

Prawo wymaga, że „jeśli w sklepach pieczywo jest odpiekane z ciasta mrożonego, informacja „pieczywo produkowane z ciasta mrożonego” lub „pieczywo produkowane z ciasta głęboko mrożonego” powinna być umieszczona w miejscu sprzedaży”.

Niestety, klienci rzadko szukają tej informacji, a sprzedawcy nie zawsze eksponują ją w widoczny sposób, choć proces technologiczny mrożenia ciasta znacząco wpływa na strukturę i właściwości produktu.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

spec 04.04.2026 00:23
Problem jest systemowy. Jeśli kary za brak higieny są niższe niż koszt wymiany parku maszynowego czy zatrudnienia dodatkowej sprzątaczki, to producenci zawsze będą kalkulować ryzyko na niekorzyść klienta. Brakuje tu surowej egzekucji norm.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama