Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 22 lipca 2026 11:34
Reklama
Reklama
Reklama

Bandyta bił, kopał, groził śmiercią pod przystankiem. Przechodnie nie pomogli poszkodowanemu

Wstrząsające zdarzenie pod przystankiem pokazało najgorsze oblicze społecznej znieczulicy. Skatowany, kopany po głowie i zastraszany mężczyzna błagał o pomoc, podczas gdy przechodnie i kierowcy udawali, że nic się nie dzieje. Co dokładnie tam się wydarzyło i dlaczego nikt nie zareagował?
Bandyta bił, kopał, groził śmiercią pod przystankiem. Przechodnie nie pomogli poszkodowanemu
To wydarzyło się w tym miejscu na oczach wielu...

Autor: policja

 Brutalnie bił i kopał 58-latka, a potem zażądał telefonu, grożąc śmiercią. Napastnika zatrzymał policjant po służbie, który ruszył za nim w pościg.

58-letni mężczyzna został brutalnie zaatakowany w biały dzień w centrum Białegostoku. Napastnik bił go i kopał, a następnie zażądał telefonu, grożąc, że go zabije. Choć świadkami zdarzenia byli przechodnie, nikt nie zareagował. 

Interweniował dopiero policjant, który wracał po służbie do domu. Po krótkim pościgu obezwładnił agresora. 

Chociaż w pobliżu byli ludzie, nikt nie zareagował na krzyki

Do zdarzenia doszło w pobliżu jednego z przystanków komunikacji miejskiej w centrum Białegostoku. Jak ustalili policjanci, 58-latek został zaczepiony przez młodego mężczyznę, który poprosił go o papierosa. Gdy usłyszał odmowę, zaczął wyzywać przechodnia i kierować wobec niego groźby. Pokrzywdzony próbował odejść, jednak napastnik ruszył za nim. 

Po chwili agresor zaatakował. Zaczął bić i kopać 58-latka, który upadł na chodnik. Kiedy mężczyzna próbował zadzwonić pod numer alarmowy, napastnik zażądał wydania telefonu, grożąc, że go zabije. Mimo że w pobliżu znajdowali się inni ludzie, a ofiara wołała o pomoc, nikt nie zareagował. 

Policjant dogonił i obezwładnił bandytę

Na szczęście tę sytuację zauważył policjant z Komisariatu Policji II w Białymstoku, który po służbie wracał samochodem do domu. Funkcjonariusz natychmiast zatrzymał pojazd, wybiegł z niego i ruszył w stronę napastnika. Ten próbował uciec, jednak po krótkim pościgu został dogoniony i obezwładniony. 

Gdy policjant przytrzymywał agresora, pokrzywdzony ponownie zadzwonił pod numer alarmowy. Był jednak tak zdenerwowany, że nie potrafił przekazać dyspozytorowi szczegółów zdarzenia. Informacje przekazał dopiero interweniujący funkcjonariusz, który powiadomił dyżurnego białostockiej komendy. Na miejsce szybko przyjechał patrol policji. 

Grozi mu do 15 lat pozbawienia wolności

Zatrzymanym okazał się 22-letni mieszkaniec Wasilkowa. Trafił do policyjnej celi. Śledczy uznali, że jego zachowanie wyczerpuje znamiona usiłowania rozboju. Za to przestępstwo grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności. 

Nagranie z interwencji, opublikowane przez policję, pokazuje moment zatrzymania agresora. 

Funkcjonariusze podkreślają, że nawet po zakończeniu służby policjant ma obowiązek reagować na przestępstwa i zagrożenie życia lub zdrowia innych osób. W tym przypadku szybka reakcja pozwoliła przerwać brutalny atak i zatrzymać podejrzanego na gorącym uczynku. 

Co roku odnotowuje się kilka tysięcy rozbojów, wymuszeń i kradzieży rozbójniczych

Napad na przechodnia w Białymstoku został szczególnie nagłośniony nie tylko z powodu brutalności ataku, ale także dlatego, że doszło do niego w środku dnia i na oczach przechodniów. Bo choć takie brutalne napady na ulicy budzą duże emocje, należą do rzadziej spotykanych przestępstw. 

Policja nie prowadzi statystyk uwzględniających porę dnia ani obecność świadków, jednak z ogólnopolskich danych wynika, że co roku odnotowuje się kilka tysięcy rozbojów, wymuszeń i kradzieży rozbójniczych. W większości przypadków dochodzi do nich w przestrzeni publicznej lub w pobliżu miejsc zamieszkania ofiar.

Na szczęście liczba rozbojów w Polsce jest dziś wielokrotnie niższa niż kilkanaście czy 20 lat temu. Od początku XXI wieku spadła o kilkadziesiąt procent, a w porównaniu z końcówką lat 90 nawet o ponad 80 proc. Ten trend spadkowy stale się utrzymuje.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

elementarne 22.07.2026 10:33
Niestety wychodzi tutaj klasyczny efekt widza. Każdy myśli, że zareaguje ktoś inny, a w efekcie nie reaguje nikt. Rozumiem strach przed agresorem, bo samemu można dostać, ale przecież zablokowanie się w aucie i szybki telefon na 112 to żaden wyczyn. Taka obojętność tylko rozochocza takich bandziorów, bo wiedzą, że są bezkarni.

Genius 22.07.2026 10:04
Jak co drugi Młody Polak nie potrafi się sam obronić .Ludzie w małych wioskach więcej jaj mają żeby zwrócić uwagę na takie zachowanie.

Klik 22.07.2026 09:58
Ale zadzwonią debile na dzieci sprzedające lemoniadę tacy są k... odważni

masakra 22.07.2026 09:46
Ludzie, gdzie my żyjemy?! Żeby nikt nie wyciągnął telefonu i chociaż policji nie wezwał? Masakra.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama