Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
czwartek, 27 sierpnia 2026 08:55
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Rewolucja w szkolnych stołówkach i sklepikach. Nowe menu i zmiany od 1 września

Od września stołówki i sklepiki szkolne czeka prawdziwa rewolucja. Mięso pojawi się na talerzach maksymalnie dwa razy w tygodniu, a w menu na dobre zagoszczą warzywa i strączki. Przeczytaj, jak nowe zasady wpłyną na żywienie Twojego dziecka i co o zmianach myślą rodzice oraz dyrektorzy szkół.
Rewolucja w szkolnych stołówkach i sklepikach. Nowe menu i zmiany od 1 września
Zaledwie połowa rodziców zdaje sobie sprawę z nadchodzących modyfikacji w szkolnym żywieniu. Nowe przepisy drastycznie ograniczają dostępność słodyczy i zmieniają skład tradycyjnych obiadów. D

Autor: Canva

Od 1 września w szkołach i przedszkolach zmienią się obiady. Ma być mniej mięsa, za to więcej warzyw i strączków. To nie wszystko, bo nowe wejdzie też do sklepików szkolnych.

Jedno rozporządzenie

Wszystko to a sprawą tzw. rozporządzenia sklepikowego, które wprowadza istotne zmiany w jadłospisach dzieci. Nowe przepisy mają ograniczyć ilość mięsa w posiłkach i zwiększyć udział warzyw i potraw na bazie nasion roślin strączkowych. 

Zmiany te budzą różne emocje wśród rodziców, nauczycieli i samych uczniów. A jak te zmiany oceniają eksperci?

Obiady mięsne tylko dwa razy w tygodniu

Zgodnie z nowymi regulacjami – podkreśla Medonet – obiady mięsne będą mogły być serwowane maksymalnie dwa razy w tygodniu. Przynajmniej dwa razy w tygodniu zupy mają być przygotowywane na wywarach warzywnych, a raz w tygodniu w menu musi pojawić się danie na bazie nasion roślin strączkowych, bez dodatku produktów odzwierzęcych.

Przepisy zachęcają także do korzystania z produktów lokalnych lub ekologicznych, jeśli tylko jest to możliwe.

W rozporządzeniu wyraźnie wskazano również, że pełnoziarniste produkty zbożowe powinny stanowić ważny element posiłków serwowanych w szkołach i przedszkolach.

Dzieci często niechętnie sięgają po warzywa

Nowe wytyczne opierają się na zasadach tzw. diety planetarnej, która łączy troskę o zdrowie dzieci z dbałością o środowisko. W praktyce oznacza to większy udział produktów roślinnych: warzyw, owoców, nasion roślin strączkowych, pełnoziarnistych zbóż oraz roślinnych alternatyw dla mleka, wzbogaconych w wapń i witaminę B12, a także spełniających określone normy dotyczące zawartości cukru, tłuszczu i soli.

Dyrektor jednej z małopolskich szkół podstawowych, który chce pozostać anonimowy, zwraca uwagę, że dzieci bywają wybredne i często niechętnie sięgają po warzywa czy zupy inne niż rosół lub pieczarkowa. Jego zdaniem, mimo starań personelu, wiele dzieci i tak wyrzuca surówki czy dania warzywne, a najchętniej jedzą drób, pierogi czy naleśniki. 

Szef jednej ze szkół w Małopolsce podkreśla w rozmowie z Medonetem, że szkoła już teraz dostosowuje posiłki do potrzeb dzieci, uwzględniając alergie i specjalne diety, a wszystkie parametry żywieniowe są regularnie kontrolowane przez sanepid. W jego opinii, dodatkowe regulacje mogą nie przynieść oczekiwanych efektów, ponieważ dzieci po lekcjach często kupują słodycze i słodzone napoje w sklepach.

Od września to kupisz w sklepikach szkolnych

Nowe przepisy, które zaczną obowiązywać od 1 września 2026 r., obejmą nie tylko stołówki, ale także sklepiki szkolne.

Wśród produktów, które będą mogły być w nich sprzedawane, są m.in.: pieczywo, pieczywo półcukiernicze i cukiernicze, kanapki, sałatki i surówki, mleko i produkty mleczne, napoje roślinne i alternatywy produktów mlecznych, produkty zbożowe (w tym śniadaniowe), warzywa, owoce, suszone warzywa i owoce, orzechy i nasiona bez dodatku cukrów, substancji słodzących i soli, soki, przeciery i musy bez dodatku cukrów, substancji słodzących i soli, koktajle na bazie mleka lub napojów roślinnych bez dodatku cukrów i substancji słodzących, naturalna woda mineralna, woda źródlana i stołowa, napoje przygotowywane na miejscu z ograniczoną ilością cukrów dodanych, inne napoje bez dodatku cukrów i substancji słodzących, bezcukrowe gumy do żucia, gorzka czekolada o wysokiej zawartości kakao

Wśród zaleceń znajduje się także nieodpłatne udostępnienie wody do picia.

Rodzice i uczniowie wobec zmian

Opinie rodziców na temat nowych zasad, jak czytamy w Medonecie, są podzielone. Magda Wróbel z Katowic, mama 10-letniej dziewczynki z nadwagą, jest zadowolona z wprowadzanych zmian. Dlaczego?

Bo dzięki nowym przepisom będzie mogła lepiej kontrolować, co jej córka je poza domem, a ograniczenie sprzedaży słodkich przekąsek i napojów w sklepikach szkolnych uznaje za krok w dobrą stronę. 

Wskazuje również na znaczenie edukacji zdrowotnej, która ma towarzyszyć zmianom w żywieniu.

Z kolei pani Ala z Wojnarowic, mama 12-letniego Kuby, obawia się, że jej syn, który nie przepada za warzywami i preferuje mięso oraz jajka, może mieć trudności z zaakceptowaniem nowych posiłków w stołówce. Podkreśla, że nie ma możliwości przygotowywania obiadów w domu i liczy na to, że syn nie będzie chodził głodny.

Nie wszyscy rodzice są przekonani do nowych zasad. Na przykład Dorota z Krakowa, mama 7-letniego Antosia, przyznaje, że choć popiera ideę zwiększenia ilości warzyw i potraw roślinnych w szkolnych kuchniach, to jej zdaniem problemem jest sposób przygotowania i podania tych dań. Uważa, że nawet popularne potrawy, takie jak pierogi czy naleśniki, bywają w szkolnej stołówce niezjadliwe. Dlatego nie spodziewa się, żeby dania roślinne zyskały większą aprobatę dzieci.

Świadomość zmian i opinie społeczne

Mimo że rozporządzenie było konsultowane od miesięcy i weszło w życie w lutym, wielu rodziców wciąż nie zdaje sobie sprawy, że nowe zasady zaczną obowiązywać już od 1 września tego roku. Potwierdza to m.in. badanie przeprowadzone przez Food Research Institute w ramach Barometru Rolniczego. Co z niego wynika? 

Że tylko 39 proc. Polaków wie o planowanych zmianach w żywieniu dzieci w szkołach i przedszkolach. Wśród rodziców dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym świadomość ta jest wyższa i wynosi 55 proc., ale to wciąż niewiele.

Rodzice są także mniej entuzjastycznie nastawieni do wprowadzenia posiłków roślinnych niż ogół badanych. Tylko 30 proc. rodziców ocenia pozytywnie wprowadzenie co najmniej jednego w pełni roślinnego posiłku tygodniowo, podczas gdy wśród wszystkich respondentów odsetek ten wynosi 38 proc.

Badania pokazują, że niemal połowa rodziców uważa, że posiłki roślinne powinny pojawiać się w szkolnych jadłospisach nie częściej niż raz lub dwa razy w tygodniu. Ponadto tylko 52 proc. rodziców wskazuje sposób żywienia jako kluczowy czynnik wpływający na zdrowie dziecka, podczas gdy w całej populacji odsetek ten wynosi 56 proc. 

Eksperci podkreślają, że zmiana jadłospisów w szkołach może nie wystarczyć do trwałej poprawy nawyków żywieniowych dzieci, jeśli nie będzie ona spójna z tym, co dzieci jedzą w domu.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Marta 27.08.2026 08:31
Moje dziecko na pewno nie zje obiadów bez mięsa, to wywalanie pieniędzy w błoto.

hmmm 27.08.2026 08:22
A kwestia stołówek? Zrównanie informatyków, czy licealistów z tyrającymi fizycznie trzy dni w tygodniu u pracodawców uczniami branżówek to chyba trochę nieporozumienie. Zresztą również wśród uczniów innych szkół są na przykład trenujący intensywnie. I część z nich mieszka w internacie, więc jest zdanych tylko na to, co dostaną w stołówce... A i jeszcze jedno: czy szkoły dostaną dużo więcej pieniędzy na żywienie? Bo te ekologiczne produkty (bardzo ważne) są droższe. A i stołówka to chyba przetargi, więc z tymi zakupami to aby nie jest wymysł urzędniczy rozmijający się z rzeczywistością? Na papierze można zapisać dużo...

hmmm 27.08.2026 08:17
ciekawe tylko, czy sklepiki, prowadzone przecież przez prywatne firmy finansowo dopną ten interes, czy też pozamykają się... Bo to nie też kwestia utrzymania sprzedawców, właścicieli firm...

dietetyk 27.08.2026 07:23
Przejście na dietę planetarną to krok w dobrą stronę pod kątem zdrowia publicznego, ale kluczowa będzie jakość wykonania. Jeśli stołówki zaserwują rozgotowane warzywa bez smaku, dzieci po prostu pójdą do najbliższego dyskontu po drodze do domu.

mama 27.08.2026 07:16
Świetny pomysł, czas najwyższy wyrzucić te słodkie napoje ze sklepików!

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama