Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 2 września 2026 00:11
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Trzech drugich i jeden pierwszy. Jak golf rozstrzyga remis

W tegorocznym turnieju na polu w Binowie trzech golfistów skończyło rywalizację z tym samym rezultatem i wszyscy trzej zostali sklasyfikowani na drugim miejscu. W jednej z wcześniejszych edycji dwóch zawodników z identycznym wynikiem musiało zagrać dodatkowe dołki. Różnica nie wzięła się z decyzji sędziego, tylko z jednego zdania regulaminu.
  • 31.08.2026 13:05
Trzech drugich i jeden pierwszy. Jak golf rozstrzyga remis

Dwadzieścia osiem edycji na polu pod Puszczą Bukową

Osiemnastodołkowe pole Binowo Park Golf Club leży w Binowie, w gminie Stare Czarnowo, na skraju Puszczy Bukowej. Od lat jest gospodarzem turnieju Floating Garden Szczecin Open, opisywanego jako najstarszy zawodowy turniej golfowy w Polsce. Tegoroczna odsłona była dwudziestą ósmą. Zawody zaliczają się do cyklu PGA Polska TOUR, a rywalizacja amatorów wchodzi do światowego rankingu WAGR.

Tegoroczny turniej wygrał Morgan Olofsson, który zamknął go rezultatem 218 uderzeń. Tuż za nim uplasowała się trójka zawodników i każdy z nich skończył z wynikiem 221 uderzeń. Wszyscy trzej zostali sklasyfikowani na drugim miejscu, ex aequo. Nikt nie wracał na pole, żeby rozegrać dodatkowy dołek.

Ten sam remis, dwa różne zakończenia

Ten sam turniej potrafił jednak skończyć się zupełnie inaczej. W jednej z wcześniejszych edycji dwóch zawodników uzyskało dokładnie tę samą liczbę uderzeń i wtedy potrzebna była dogrywka. Rozegrali dodatkowe dołki, jeden z nich sięgnął po trofeum, drugi został sklasyfikowany na drugim miejscu.

Zestawione obok siebie wyglądają te dwie sytuacje niespójnie. Raz identyczny wynik oznacza dodatkową grę, raz nie oznacza niczego poza wspólną pozycją na liście. A przecież chodzi o ten sam turniej, ten sam cykl i ten sam typ zdarzenia: kilku zawodników z tym samym rezultatem po ostatniej rundzie.

Regulamin rozstrzyga tylko jedną pozycję

Wyjaśnienie mieści się w jednym zdaniu regulaminu ogólnego cyklu PGA Polska TOUR. Punkt dziewiąty, poświęcony rozstrzyganiu remisów, mówi, że w przypadku remisu o pierwsze miejsce zwycięzcę wyłania się w drodze dogrywki w formule sudden death, czyli gry na kolejnych dołkach aż do pierwszego rozstrzygnięcia.

Najważniejsze są w tym zdaniu trzy słowa: „o pierwsze miejsce". Regulamin nie przewiduje dogrywki o żadną inną pozycję. Jeżeli dwóch albo trzech zawodników kończy turniej z tym samym rezultatem poza czołem klasyfikacji, ich wynik pozostaje taki, jaki jest, a miejsce zostaje wspólne. To nie jest zapis tymczasowy ani skrót sprawozdawczy, tylko końcowe rozstrzygnięcie zawodów.

Nawet dogrywka o pierwsze miejsce nie jest przy tym bezwarunkowa. Ten sam punkt zastrzega, że przy wyjątkowo niesprzyjających warunkach, takich jak zagrożenie burzą albo pole niezdatne do gry, dyrektor Komitetu wskazuje inny sposób rozstrzygnięcia remisu. Reguła opisuje więc nie tyle prawo zawodnika do dodatkowej gry, ile sposób, w jaki organizator ma domknąć zawody. Komplet zapisów publikuje organizator cyklu w regulaminach PGA Polska TOUR.

Dlaczego golf opisuje się turniejem, a nie parą rywali

Ta asymetria ma prostą przyczynę. W piłce nożnej czy w tenisie jednostką rywalizacji jest spotkanie dwóch stron i ono musi się czymś skończyć. W golfie jednostką jest runda, którą kilkudziesięciu zawodników rozgrywa równolegle, a jej efektem nie jest zwycięstwo nad kimś konkretnym, tylko liczba uderzeń. Kartę porównuje się potem z całą listą, a nie z jednym rywalem.

Dlatego przy równym wyniku nie ma naturalnego przeciwnika, z którym trzeba by dograć. Jest lista i pytanie, czy dana pozycja musi mieć jednego właściciela. Regulamin odpowiada, że musi mieć go wyłącznie pozycja pierwsza.

Dla czytelnika wyników ma to jedną praktyczną konsekwencję: patrzy on na listę, na której kilka nazwisk potrafi stać na tej samej pozycji, a tylko jedna pozycja ma zawsze jednego właściciela. Dlatego golf opisuje się turniejem i całą jego obsadą, a nie parą rywali, i tak samo zbudowane są zakłady bukmacherskie na golfa, w których punktem odniesienia pozostaje turniej, a nie pojedynek dwóch nazwisk.

Uderzenie, po którym nikt nie poprawi już karty

Regulamin liczy nie tylko uderzenia, ale i momenty. Karta wyników zawodnika jest uznana za zdaną, kiedy opuści on strefę podpisywania kart, ale również wtedy, gdy nastąpi jedno z czterech zdarzeń: opublikowano czasy startu po odcięciu części obsady, zawodnik rozpoczął kolejną rundę, zawody zostały zakończone albo którykolwiek gracz wykonał uderzenie rozpoczynające dogrywkę.

Ten ostatni warunek jest najbardziej zaskakujący. Pojedyncze uderzenie dwóch zawodników walczących o zwycięstwo zamyka formalności wszystkim pozostałym, również tym, którzy skończyli grę kilka godzin wcześniej i dawno zeszli z pola.

Podobnie precyzyjnie regulamin traktuje godzinę startu. Spóźnienie do pięciu minut nie oznacza dyskwalifikacji, tylko karę główną zastosowaną do pierwszego dołka. Tak samo jednak karany jest zawodnik, który wystartuje więcej niż pięć minut przed wyznaczonym czasem. Pośpiech kosztuje dokładnie tyle, co spóźnienie.

Swój moment zamknięcia ma też sam turniej. Zawody uznaje się za zamknięte dopiero po zatwierdzeniu wyników przez komitet turniejowy, a jeżeli rozgrywano dogrywkę, to po zatwierdzeniu jej wyników.

Jedna runda, kilku zwycięzców

Została jeszcze jedna rzecz, która tłumaczy, dlaczego jedna lista wyników potrafi mieć kilku bohaterów. W turniejach cyklu rywalizują obok siebie trzy klasyfikacje. Zawodowcy grają osiemnaście dołków w formule stroke play brutto, amatorzy z handicapem do 9,9 również brutto, a amatorzy z handicapem od 10,0 do 36,0 w klasyfikacji netto, czyli po uwzględnieniu wyrównania.

To ta sama runda, to samo pole i ten sam dzień, ale trzy osobne rozstrzygnięcia. Dlatego w relacji z tegorocznego turnieju w Binowie obok triumfatora klasyfikacji głównej wskazano osobno zwycięzcę klasyfikacji amatorów netto.

Kiedy więc następnym razem na liście wyników z Binowa staną trzy nazwiska na jednej pozycji, nie będzie to pomyłka sekretariatu. To będzie regulamin, który rozstrzyga wyłącznie jedno miejsce, a całą resztę zostawia dokładnie taką, jaka wyszła na polu.

 

LV BET Zakłady Bukmacherskie Sp. z o.o. to legalny bukmacher posiadający zezwolenie Ministerstwa Finansów. Gra u nielegalnych bukmacherów jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem i jest dostępny wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Artykuł sponsorowany


Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama