Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
czwartek, 3 września 2026 09:01
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Medyczna dezinformacja w internecie: jak fake newsy zabijają pacjentów i dlaczego w nie wierzymy

Sztuczna inteligencja, zawieszone ustawy i internetowi uzdrowiciele zarabiający na ludzkim strachu. Podczas gdy państwo pozostaje bezsilne wobec blokady „lex szarlatan”, pacjenci masowo rezygnują z konwencjonalnego leczenia. Sprawdź, jak nie dać się złapać w pułapkę fikcyjnych autorytetów.
Medyczna dezinformacja w internecie: jak fake newsy zabijają pacjentów i dlaczego w nie wierzymy
Ostrzega Konrad Madejczyk, rzecznik prasowy Biura Rzecznika Praw Pacjentów

Autor: Newseria

Pacjenci chorzy na nowotwory rezygnują z chemioterapii, inni zamiast do lekarza trafiają do internetowych „uzdrowicieli”. Skala medycznej dezinformacji jest ogromna, a jej konsekwencje bywają dramatyczne.

Zasięg takich publikacji był gigantyczny

Z raportu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu i Mediaboard wynika, że od początku 2025 r. do połowy maja 2026 r. odnotowano ponad 32 tys. publikacji w tradycyjnych mediach oraz ponad 347 tys. wpisów w mediach społecznościowych dotyczących dezinformacji medycznej. Monitoring obejmował zarówno treści dezinformacyjne, jak i materiały opisujące oraz prostujące takie przekazy.

Łączny zasięg był gigantyczny. Publikacje w tradycyjnych mediach wygenerowały szacunkowo 2,67 mld kontaktów z przekazem, a treści w social mediach – ponad 850 mln.

Szczepionki, „odkwaszanie” i cudowne kuracje

Największą kategorię dezinformacyjnych narracji stanowiły ruchy antyszczepionkowe – 54 proc. Pojawiały się m.in. treści podważające bezpieczeństwo szczepień oraz łączące je z autyzmem czy chorobami przewlekłymi.

Kolejne 23 proc. stanowiły teorie żywieniowe. W tej grupie znalazły się m.in. „lewoskrętna witamina C”, ogromne dawki witaminy D, głodówki, „zakwaszenie organizmu”, odrobaczanie i pasożyty. Wspólny mianownik? Łatwe rozwiązanie skomplikowanego problemu zdrowotnego.

– Medyczne fake newsy bardzo dobrze się sprzedają – mówi Newserii Konrad Madejczyk, rzecznik prasowy Biura Rzecznika Praw Pacjenta.

Jak tłumaczy, osoby działające w internecie często oferują pacjentom właśnie proste odpowiedzi: przekonują, że wszystko można szybko wyleczyć, mają „złoty środek” i radzą odstawić inne leki.

YouTube na pierwszym miejscu

Największy udział w analizowanych przekazach w mediach społecznościowych miał YouTube – 54,2 proc. Na Facebook przypadało 39,5 proc., a na serwis X – 4,9 proc.

Problem może dodatkowo pogłębić rozwój sztucznej inteligencji. AI pozwala łatwiej tworzyć fałszywe autorytety, wizerunki lekarzy czy materiały wyglądające na profesjonalne porady medyczne.

Najgroźniej robi się jednak wtedy, gdy internetowa dezinformacja wpływa na prawdziwe decyzje pacjentów.

Madejczyk przywołuje przypadki osób chorujących na nowotwory, które pod wpływem internetowych „cudownych metod” odkładały chemioterapię. Jak mówi, ich stan później drastycznie się pogarszał.

„Lex szarlatan” zatrzymane przed wejściem w życie

Państwo miało dostać nowe narzędzia do walki z pseudomedycyną dzięki nowelizacji nazywanej „lex szarlatan”. Przepisy miały m.in. wzmocnić uprawnienia Rzecznika Praw Pacjenta i umożliwić skuteczniejsze reagowanie na oferowanie niesprawdzonych metod leczenia.

Ustawa jednak nie weszła w życie. Prezydent skierował ją w sierpniu do Trybunału Konstytucyjnego.

– Obawiamy się tego, że problem będzie narastał – podkreśla rzecznik Biura RPP.

Raport pokazuje, że walka toczy się nie tylko o to, co Polacy przeczytają w internecie. Stawką może być to, czy chory zaufa lekarzowi i sprawdzonej terapii, czy komuś, kto obieca mu w sieci prostą i szybką drogę do zdrowia.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

masakra 03.09.2026 08:21
Masakra, moja ciotka przestała brać leki na ciśnienie, bo przeczytała na Facebooku o jakimś naparze z pokrzywy.

szarlatan gryfiński 03.09.2026 08:21
leczę prąciem !

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama