Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
sobota, 4 lipca 2026 18:03
Reklama
Reklama
Reklama

Oszuści wciąż naciągają seniorów. Tyle że pokazy garnków to przeszłość

Pokazy garnków przez wiele lat były najpopularniejszą metodą naciągania emerytów. Oszuści idą jednak z duchem czasów i teraz kuszą seniorów innymi towarami.
Oszuści wciąż naciągają seniorów. Tyle że pokazy garnków to przeszłość

Autor: Canva

Słynne pokazy, podczas których oferowano garnki w „bardzo atrakcyjnej cenie”, przeszły już do lamusa. Naciągano zwłaszcza seniorów, bo osoby starsze zwykle łatwiej skłonić do zakupu sprzętu nawet po zawyżonej cenie. Mimo licznych ostrzeżeń kierowanych do starszych konsumentów oszuści dalej działają i nadal znajdują ludzi, którzy pozwalają im nieuczciwie zarobić.  

Przede wszystkim naciągacze często dobrze dostosowują się do aktualnej sytuacji rynkowej i oferują produkty, na których w danym czasie koncentruje się uwaga większej liczby osób. Tak było np. w szczycie pandemii, kiedy popularność zyskiwała sprzedaż pulsoksymetrów wraz z obietnicą darmowych badań w przyszłości.

Przy okazji sprzedaży jednego produktu często sprzedawano również inne. Seniorzy poddawani technikom manipulacji przepłacali m.in. za materace i ozonatory. Dziś podczas pokazów furorę robi sprzedaż drogich telewizorów i innych sprzętów z sektora RTV i AGD.

Stara metoda, nowe produkty

Reporter „Faktu” wziął udział w jednym z pokazów. Poszedł tam razem z czytelniczką, która otrzymała zaproszenie na „rozdanie telewizorów”. Dostał się na salę, mimo że organizatorzy próbowali się go pozbyć. W środku były wyłącznie osoby starsze.

„Dla emerytów zorganizowano wiele konkursów i zabaw, w których wygrywali upominki. W międzyczasie odbywała się prezentacja produktów. Znalazł się wśród nich m.in. ozonator w cenie 14 tys. zł, robot kuchenny i ekspres do kawy. Osobom, które nie miały przy sobie pieniędzy, oferowano zakup na raty, których wysokość co chwila się zmieniała. Obiecanego prezentu, czyli telewizora za 400 zł, w końcu nikomu nie przekazano, bo... zabrakło go na busie” – zrelacjonował serwis InnPoland.

Kiedy senior nie był pewien, czy powinien podpisać umowę, asystenci z miłych i pomocnych stawali się opryskliwi i wzbudzali w nim poczucie winy. Mówili, że utrudnia im pracę. Uczestnik pokazu, nie chcąc robić nikomu przykrości ani problemu, kupował produkty za niebotycznie wysokie stawki.

Pod lupą UOKiK

Jak poinformował „Fakt”, „w rządzie ponad rok trwały prace nad przepisami przygotowanymi przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Mają one poprawić sytuację osób, którzy wpadną w sidła handlarzy. Teraz sprawą zajmą się posłowie – na ostatnim wrześniowym posiedzeniu sejmu”.

Potencjalne ofiary ma chronić m.in. zapis, że podczas pokazu czy wycieczki obowiązuje zakaz zawierania umów dotyczących usług finansowych (taka umowa z mocy prawa byłaby nieważna), a czas na odstąpienie od umowy zawartej podczas nieumówionej wizyty w domu lub wycieczki zostałby wydłużony z 14 do 30 dni.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

zwykle 04.10.2022 15:05
Im biedniej tym więcej złodziei.

teraźniejszość 04.10.2022 13:50
U nas pokazy garnków to niestety nie przeszłość.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: a'propos Treść komentarza: Z dziennikarskiego punktu widzenia to świetny przykład tego, jak lokalna polityka miesza się z ideologią. Lista patronów honorowych robi wrażenie – od prezesa PZŁ po wiceministra obrony narodowej. To pokazuje, że myśliwi mają ogromne wpływy na samej górze. Dla małego Gryfina taka logistyka to sukces wizerunkowy, ale koszty społeczne mogą być spore. Miasto ewidentnie pęka na pół między tradycjonalistami a młodym pokoleniem, które na "kulturę łowiecką" patrzy już tylko przez pryzmat cierpienia zwierząt. Ten podział będzie się tylko pogłębiał. Data dodania komentarza: 4.07.2026, 17:26 Źródło komentarza: Burmistrz myśliwy, to na miejskim boisku też myśliwi. Kultura łowiecka, czy kultura śmierci? Autor komentarza: ciekawe Treść komentarza: Najciekawsze w tym wszystkim jest to, jak duży procent ogółu stanowi sama autostrada A4. Ponad 8 procent wszystkich wykroczeń w jednym miejscu! To pokazuje, że albo oznakowanie tego odcinka kuleje i kierowcy nie wiedzą, że są mierzeni, albo po prostu ignorują znaki, licząc na "koleżeński" margines błędu, który w systemach automatycznych przecież nie istnieje. Data dodania komentarza: 4.07.2026, 17:24 Źródło komentarza: Rekordowe mandaty z odcinkowego pomiaru prędkości. Gdzie kierowcy wpadają najczęściej Autor komentarza: analityk Treść komentarza: Te dane PIE idealnie pokazują to, co widzimy na rynku nieruchomości od lat. Deweloperzy nie bez powodu budują głównie mikrokawalerki i mieszkania dwupokojowe. Jeśli ponad 1/3 rynku to single, to zapotrzebowanie na duże, wielopokojowe domy pod miastem drastycznie spadnie na rzecz dobrze skomunikowanych lokali w centrach. Do tego dochodzi kwestia opieki społecznej – za 20-30 lat te osoby jednoosobowe przejdą na emeryturę i państwo będzie musiało stworzyć zupełnie nowy system wsparcia dla seniorów, którzy nie mają bliskiej rodziny na miejscu. To gigantyczne wyzwanie budżetowe. Data dodania komentarza: 4.07.2026, 17:22 Źródło komentarza: Polaków ubywa, ale mieszkań przybywa. Jak single i pary bez dzieci zmieniają nasz rynek Autor komentarza: Jola Treść komentarza: I co w tym dziwnego? Ludzie po prostu chcą najpierw żyć na własny rachunek, a nie pchać się w kredyty i pieluchy przed trzydziestką. Data dodania komentarza: 4.07.2026, 17:04 Źródło komentarza: Polaków ubywa, ale mieszkań przybywa. Jak single i pary bez dzieci zmieniają nasz rynek
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama