Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
piątek, 24 lipca 2026 15:02
Reklama
Reklama
Reklama

PiS się rozpada. Jarosław Kaczyński zapowiada rozliczenia

Rozkład PiS trwa. Tej partii jako monolitu już nie ma. Rozczłonkowanie nie będzie służyć zdobywaniu głosów. To może spowodować nowe ruchy, głównie na prawicy, ale nie tylko. Na konflikcie w PiS zyskuje koalicja rządząca i Konfederacja.
PiS się rozpada. Jarosław Kaczyński zapowiada rozliczenia
Prawo i Sprawiedliwość przestało istnieć w dotychczasowym kształcie. Decyzje Kaczyńskiego wywołały lawinę, która nie tylko dzieli prawicę, ale daje potężny prezent obozowi rządzącemu.] i Konfederacji.

Źródło: kadr

– W żadnym wypadku nie chcemy się rozstawać w jakiejś niechęci, tak się po prostu ułożyło – powiedział dziś tuż po południu Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości. Wszyscy doskonale wiedzieli, co mają podpisać, a jednocześnie znali skutki niepodpisania deklaracji – podkreślił na konferencji prezes PiS.

Płuca przestają działać

W Prawie i Sprawiedliwości są już dziś nie dwa płuca, a pięcioro płuc. Jarosław Kaczyński uznał, że musi mieć wszystko pod ścisłą kontrolą. Mateusz Morawiecki miał jednak zupełnie inne plany. Wszystko zaczęło się od tego, jak prezes PiS ogłosił, że oficjalnym kandydatem na premiera jest Przemysław Czarnek, a nie Mateusz Morawiecki. W tym momencie stało się jasne, że PiS rozpadło się ze względów personalnych i ambicjonalnych, a nie z powodu sporu programowego. Wkrótce rozpocznie się prawdopodobnie postępowanie dyscyplinarne wobec trzydziestu kilku posłów.

Ultimatum Kaczyńskiego

Jarosław Kaczyński przygotował ultimatum, które miało definitywnie uporządkować sytuację w partii i wymusić pełną lojalność. Członkowie ugrupowania dostali twardy termin – do wczoraj do północy mogli podpisać deklarację rezygnacji z odrębnych inicjatyw. Skutki tej decyzji są widoczne już dziś: osoby, które odmówiły złożenia podpisu, postawiły się poza nawiasem formacji i wywołały natychmiastowe reakcje dyscyplinarne ze strony kierownictwa. Zamiast wyciszenia emocji, ultimatum przyspieszyło proces dzielenia partii.

Gęsta atmosfera w partii

W mediach społecznościowych członkowie PiS całkowicie puścili hamulce i publicznie się pokłócili. Dyskusje toczyły się na wyjątkowo ostrym poziomie, a dawni koledzy z klubowych ław nie szczędzili sobie inwektyw. Wprost padły określenia takie jak „śmieci” czy „zdrajcy”. Politycy zaczęli publicznie straszyć się procesami sądowymi o naruszenie dóbr osobistych, a z obu stron padają stanowcze żądania oficjalnych przeprosin. Wizerunek niegdyś karnej formacji legł w gruzach w atmosferze osobistych kłotni i otwartego skandalu.

Po co to było?

Prezes Jarosław Kaczyński chciał trzymać ugrupowanie mocną ręką i zachować pełną władzę nad partią. Z kolei Mateusz Morawiecki chciał wciąż realnie liczyć się w polityce, ale został odsunięty na margines. W tym starciu nikt nie chciał ustąpić – ktoś musiałby przecież się cofnąć i publicznie przyznać do porażki. Dziś w PiS nie ma już dobrego rozwiązania. Żadna ze stron nie chciała być postrzegana jako ta, która rozbija i niszczy partię, ale Kaczyński ostatecznie stwierdził, że nie chce tkwić w tym bagnie.

Chęć zachowania absolutnej kontroli z jednej strony i nierozliczone ambicje z drugiej doprowadziły do sytuacji, w której każdy ruch osłabia ugrupowanie, a ucieczka przed „bagnem” skończyła się przypieczętowaniem rozłamu.

Nowa siła, czy stara gwardia?

Mateusz Morawiecki ma stowarzyszenie o nazwie Rozwój Plus, z którego mimo nacisków kierownictwa nie chciał zrezygnować. Ta inicjatywa może stać się naturalnym zaczątkiem nowej partii politycznej lub odrębnego koła w parlamentarnych ławach. Taki scenariusz w polskiej polityce nie jest jednak niczym nowym.

Trzeba jednak pamiętać, że Mateusz Morawiecki niesie ze sobą potężny bagaż przeszłości. To on w oczach krytyków odpowiada za stan demokracji i praworządności z czasów rządów Zjednoczonej Prawicy. To za jego kadencji poszczególne frakcje uwłaszczały się na pieniądzach podatników.

Przed byłym premierem wciąż stoją poważne rozliczenia. Koalicja rządząca zarzuca Morawieckiemu i jego otoczeniu m.in. niegospodarność przy zakupach z okresu pandemii (respiratory, maseczki), afery wokół wydatkowania środków z Funduszu Sprawiedliwości, inwigilację opozycji systemem Pegasus (choć to wydaje się było poza nim...), polityczne wykorzystywanie rezerw budżetowych oraz demontaż niezależnego sądownictwa. Nowa siła Morawieckiego będzie musiała mierzyć się z tymi zarzutami na każdym kroku

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

łowca kłamców 24.07.2026 14:04
Pod pismami poparcia dla Mateusza Morawieckiego podpisało się 45 polityków - w tym zarówno posłowie, jak i europarlamentarzyści. Tymczasem Jarosław Kaczyński informuje o rezygnacji lub wykluczeniu zaledwie "trzydziestu kilku" osób. Skąd ta rozbieżność w arytmetyce?

konfederata 24.07.2026 14:00
Jaka piękna tragedia. Człowiek odpowiedzialny za nieodpowiedzialne działania podczas covid i od złych układów z EU zostanie wyrzucony.

he he 24.07.2026 13:55
"Miało być w samo południe, niczym Gary Cooper z rewolwerem u pasa. A wyszedł spóźniony Jary Odwłok z pustą ręką. Zamiast salwy z rewolweru, rozległ się trzask kapiszona" - skomentował oświadczenie Kaczyńskiego poseł KO Artur Łącki.

strażak polityczny 24.07.2026 13:54
"Nowogrodzka płonie", a w obozie Tuska radość po decyzji Kaczyńskiego

no 24.07.2026 13:53
No i po ptokach! Wiadomo było, że jak zabraknie koryta i władzy, to się pozagryzają nawzajem.

tak to widzę 24.07.2026 13:52
Kończy się kasa z rządzenia zaczęły się kłótnie

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama