Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
niedziela, 30 sierpnia 2026 17:17
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Reklamówki leków warte tysiące trafią do kosza – Ministerstwo Zdrowia ukróci marnotrawstwo

W wyrzucanej do aptecznego kosza reklamówce mogą znajdować się leki warte nawet 4 tysiące złotych. Polska tonie w marnowanych medykamentach, a rachunek za to płacimy wszyscy. Ministerstwo Zdrowia wreszcie mówi "stop" i zapowiada rewolucję w wydawaniu recept.
Reklamówki leków warte tysiące trafią do kosza – Ministerstwo Zdrowia ukróci marnotrawstwo
Jeden z pacjentów zgromadził zapas jednego leku na 15 lat, inny wyrzucił preparat za kwotę 240 tysięcy złotych.

Autor: Canva

Tysiące ton leków trafiają co roku w Polsce do utylizacji. Dlatego Ministerstwo Zdrowia chce ukrócić to marnotrawstwo. Szykuje zmiany, które odczują pacjenci w aptekach.

Skala problemu jest ogromna. Jak przekazał RMF FM Mateusz Oczkowski, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w Ministerstwie Zdrowia, statystycznie na jedną aptekę przypada około 275 kg leków przynoszonych przez pacjentów do utylizacji w ciągu roku.

W całym kraju oznacza to ponad 3 tys. ton medykamentów rocznie. I nie jest to pełny obraz problemu, bo statystyki nie obejmują preparatów wyrzucanych przez pacjentów do zwykłych śmieci.

Dlatego resort zdrowia chce ograniczyć to marnotrawstwo. Szykuje zmiany dotyczące wystawiania oraz realizowania recept. 

Całe reklamówki leków za tysiące złotych

– Skala marnowania leków w Polsce jest porażająca – ocenił w RMF FM Marek Tomków, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Do aptek trafiają nie tylko przeterminowane preparaty. Pacjenci przynoszą również całe reklamówki nieotwartych leków, które nadal nadają się do użycia. Nie można jednak przekazać ich innym chorym. Po wydaniu pacjentowi lek nie może wrócić do obrotu i musi zostać zutylizowany.

Jak wskazuje Tomków, w jednej takiej reklamówce mogą znajdować się preparaty warte 3-4 tys. zł. Podał również przykład leku stosowanego w programie lekowym, którego wartość wynosiła aż 240 tys. zł. Preparat ostatecznie został zniszczony.

Problem ma również wymiar finansowy dla państwa. Jeżeli wyrzucany lek był refundowany, część jego ceny została wcześniej pokryta ze środków publicznych.

Miliony Polaków wykupują po kilka i kilkanaście leków

Jedną z przyczyn marnotrawstwa może być ogromna liczba preparatów przepisywanych pacjentom.

Według danych przytoczonych przez RMF FM w ubiegłym roku 12,5 mln osób wykupiło od jednego do czterech preparatów na receptę. Kolejne 8,7 mln pacjentów kupiło od pięciu do dziewięciu różnych leków, a niemal 4,5 mln – od 10 do 14.

Problem pojawia się m.in. wtedy, gdy jeden pacjent jest leczony przez kilku lekarzy. Każdy może przepisywać kolejne opakowania, a w domu zaczynają powstawać zapasy.

Marek Tomków w rozmowie z RMF FM przywołał przypadek pacjenta, który miał zgromadzoną taką ilość jednego preparatu, że wystarczyłaby mu nawet na 15 lat.

Powody gromadzenia leków mogą być jednak różne. Lekarz może zmienić terapię lub dawkowanie, pacjent może przestać stosować preparat, a część leków pozostaje również po śmierci chorego.

Ministerstwo Zdrowia chce ograniczyć zapasy

Resort zdrowia zapowiada zmiany, które mają utrudnić gromadzenie nadmiernych ilości refundowanych preparatów.

Jednym z rozwiązań ma być indywidualne konto refundacyjne pacjenta. System miałby kontrolować, ile danego leku zostało już przepisane i wydane konkretnej osobie. Pacjent otrzymywałby określoną pulę zapasu preparatu na rok.

W praktyce nie miałoby więc znaczenia, ilu lekarzy wystawi receptę na ten sam lek. System miałby uwzględniać jego łączną ilość.

Resort chce również ograniczyć ilość preparatu, którą pacjent może otrzymać jednorazowo. Według zapowiedzi lek miałby być wydawany maksymalnie na 60 dni terapii.

To istotna zmiana w porównaniu z obecnymi zasadami. Dziś lekarz może przepisać ilość produktu leczniczego potrzebną nawet na 360 dni stosowania, choć jednorazowe wydawanie większych zapasów podlega dodatkowym ograniczeniom.

Nowe przepisy już we wrześniu?

Ministerstwo Zdrowia chce skierować projekt do oficjalnych prac we wrześniu tego roku. Zmiany mają dotyczyć nie tylko ograniczenia marnowania leków. Resort planuje również rozwiązania odnoszące się do receptomatów oraz przepisywania leków psychotropowych.

Na razie są to zapowiedzi, dlatego szczegóły mogą jeszcze się zmienić w trakcie prac nad projektem.

Problem pozostaje jednak już dziś. Do utylizacji trafiają tysiące ton leków, w tym nieotwarte i nieprzeterminowane opakowania. A resort nie zna nawet pełnej wartości wyrzucanych medykamentów.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

pacjent 30.08.2026 16:57
Dają limit na 60 dni, a potem człowiek ma co dwa miesiące stać w kolejce po nową receptę do lekarza POZ? Bez sensu.

moim skromnym zdaniem 30.08.2026 16:33
Największym problemem jest brak integracji systemów między różnymi specjalistami. Pacjent idzie do kardiologa, diabetologa i neurologa, a każdy przepisuje osobny zestaw preparatów, często o podobnym działaniu lub wciśniętych przez przedstawicieli handlowych. Jeśli Indywidualne Konto Refundacyjne wreszcie spnie te dane w jednym miejscu, to realnie ograniczy polipragmazję i marnowanie publicznych pieniędzy.

ech 30.08.2026 16:32
3 tysiące ton leków do kosza? Ludzie nie mają co jeść, a my palimy działające leki za miliony.

łapaj złodzieja 30.08.2026 16:23
A to huligan ! Jeszcze jęzor wyciąga!

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: A. Żmijewski Treść komentarza: Przypomnę że pyr pyr podpłomyki i ogrodowe pomidory ze szklarni to tradycyjne jedzonko średniowiecznego rycerstwa z dziada pradziada pyr pyr pyr Data dodania komentarza: 30.08.2026, 17:08 Źródło komentarza: Średniowieczne Historie Morynia 2026: Zobacz pełny program i sprawdź atrakcje na zamku Autor komentarza: pacjent Treść komentarza: Dają limit na 60 dni, a potem człowiek ma co dwa miesiące stać w kolejce po nową receptę do lekarza POZ? Bez sensu. Data dodania komentarza: 30.08.2026, 16:57 Źródło komentarza: Reklamówki leków warte tysiące trafią do kosza – Ministerstwo Zdrowia ukróci marnotrawstwo Autor komentarza: astra Treść komentarza: I tak najgorsze w tym wszystkim jest stanie w kolejkach w urzędzie. Dobrze chociaż, że starych nie wycofują. Data dodania komentarza: 30.08.2026, 16:55 Źródło komentarza: Skończyły się wolne numery na małych tablicach? Zobacz, jakie zmiany szykuje ministerstwo Autor komentarza: pragmatyk Treść komentarza: Popularność mszy polowych to po prostu pragmatyka. Organizatorzy wolą mieć wszystko w jednym miejscu – msza, wieńce, a potem festyn i kiełbaski. Kościoły we wsiach są często ciasne, a na placu dożynkowym zmieszczą się wszyscy. Poza tym plener zmniejsza dystans i nadaje całemu wydarzeniu bardziej wspólnotowy, luźny charakter, co odpowiada też politykom, bo łatwiej pogadać z ludźmi. Data dodania komentarza: 30.08.2026, 16:49 Źródło komentarza: Poseł Lewicy na mszy dożynkowej. Tradycja, polityka i kwestia świeckości państwa
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama