Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 października 2026 09:55
Reklama
Reklama
Reklama

Zagraniczni uczniowie to już 68 proc. polskich szkół. Problem z brakiem promocji i lekcjami polskiego

W polskich szkołach uczy się już blisko 246 tysięcy uczniów-cudzoziemców, co stanowi 5 proc wszystkich dzieci w kraju. Z opublikowanego raportu CEO oraz IRC wynika jednak, że obok dynamicznego wzrostu liczby uczniów z Ukrainy, Białorusi czy Wietnamu, narastają problemy systemowe – od braku promocji po spadające zainteresowanie dodatkowymi lekcjami języka polskiego.
Zagraniczni uczniowie to już 68 proc. polskich szkół. Problem z brakiem promocji i lekcjami polskiego
Choć wielokulturowość stała się naszą codziennością, najnowsze dane ujawniają trudną prawdę: sam pobyt w klasie nie gwarantuje sukcesu edukacyjnego, a rosnąca liczba niepromowanych uczniów zapala czerwoną lampkę.

Źródło: Canva

W polskich szkołach uczy się blisko ćwierć miliona uczniów-cudzoziemców. Są obecni w 68 proc. placówek. Najnowszy raport pokazuje też problemy z promocją i ciągłością nauki.

Z raportu Centrum Edukacji Obywatelskiej i International Rescue Committee Polska wynika, że w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych uczy się już blisko 246 tys. uczniów-cudzoziemców. To około 5 proc. wszystkich uczniów w kraju i prawie 9 tys. więcej niż rok wcześniej.

Jeszcze mocniej skalę zmian pokazuje inna liczba: uczniowie z innych państw są obecni w 68 proc. polskich szkół, czyli w około 14,3 tys. placówek. Co więcej, ponad 4 mln polskich dzieci i młodzieży, czyli 87 proc. uczniów, chodzi do szkoły, w której uczą się również cudzoziemcy.

Najwięcej uczniów z Ukrainy

Zdecydowanie największą grupę stanowią uczniowie z Ukrainy – jest ich około 210 tys., czyli 86 proc. wszystkich uczniów-cudzoziemców. W polskich szkołach uczy się też ponad 35 tys. dzieci i młodzieży z innych państw. Najliczniejsze grupy po Ukraińcach pochodzą z Białorusi, Rosji, Wietnamu, Indii i Gruzji.

Największy udział uczniów-cudzoziemców odnotowano w dużych miastach. We Wrocławiu stanowią oni około 16 proc. wszystkich uczniów, w Gdańsku 12 proc., a w Szczecinie, Warszawie i Krakowie po około 11 proc.

Raport pokazuje jednak, że różnorodność jest mocno rozproszona. W większości szkół, w których są uczniowie-cudzoziemcy, ich liczba nie jest duża – w 63 proc. takich placówek jest ich nie więcej niż dziesięcioro.

Cztery razy częściej bez promocji

Najważniejsza część raportu dotyczy jednak nie samej liczby uczniów, lecz tego, jak radzą sobie w polskim systemie.

W roku szkolnym 2024/2025 4,7 proc. uczniów-cudzoziemców nie otrzymało promocji do następnej klasy. W przypadku uczniów z Polski było to 1,1 proc. Wśród uchodźców z Ukrainy wskaźnik był jeszcze wyższy i wyniósł 5,3 proc.

Autorzy raportu zwracają również uwagę na przerwanie nauki. W samym pierwszym semestrze roku szkolnego 2025/2026 polską szkołę opuściło 17,4 tys. uczniów-cudzoziemców, czyli prawie 7 proc. całej tej grupy.

Nie oznacza to automatycznie, że te osoby całkowicie wypadły z edukacji. Część mogła wyjechać z Polski, wrócić do nauki w innym systemie albo – w przypadku pełnoletnich – podjąć pracę. Autorzy podkreślają jednak, że skala zjawiska wymaga dokładniejszego monitorowania.

Mniej dodatkowego polskiego

Raport wskazuje też na spadek udziału w dodatkowych zajęciach z języka polskiego. Korzystało z nich 22 proc. uczniów-cudzoziemców, czyli wyraźnie mniej niż rok wcześniej. W całym kraju działały również 203 oddziały przygotowawcze, z których korzystało jedynie 1,2 proc. uczniów-cudzoziemców.

Dane pokazują więc dwie rzeczy jednocześnie. Uczniowie z innych państw są dziś częścią codzienności zdecydowanej większości polskich szkół, ale sama obecność w systemie nie oznacza jeszcze, że integracja i nauka przebiegają bez problemów.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

el belfero 11.09.2026 21:39
Problem w tym, że oddziały przygotowawcze to fikcja – 1,2% użycia w skali kraju to błąd statystyczny. Zamiast stworzyć dzieciom osobny roczny pomost na naukę języka i adaptację, wrzuca się je od razu do normalnego programu i oczekuje, że jakoś to będzie. Efektem są te 5,3% niepromowanych uchodźców z Ukrainy.

zcanipyw iksnozsozS 11.09.2026 16:33
odwroccie tabele tam wciaz lachy na czele

Lach 11.09.2026 19:46
Brawo My!

A. Żmijewski 11.09.2026 09:34
Skoro nie potrzebują pyr pyr dodatkowych zajęć z polskiego to znaczy że już świetnie przyswoili sobie nasz język i zasadniczo dodatkowe lekcje są potrzebne tylko tym świeżo przybyłym pyr pyr pyr

pit 10.09.2026 13:34
Taki czasy...

Ron 10.09.2026 12:59
Warunkiem wstępnym powinien być wystarczający Polski i poziom odpowiedni do klasy. Jeżeli tak nie jest , to poziom klasy jest taki jak najslabsze ogniwo. To taki efekt, który mają w Niemczech. Dzieci zamiast matematyki i innych przedmiotów, walcza do 6 klasy z niemieckim. Wyniki badan PISA z roku na rok niestety coraz gorsze.

nauczycielka 10.09.2026 11:28
Państwo rzuca szkoły na głęboką wodę, a potem zdziwienie, że dzieciaki nie zdają z klasy do klasy.

13 10.09.2026 11:16
Komentarz usunięty : ze względu na prokremlowską propagandę. admin2

podejrzewam 10.09.2026 10:56
Warto też zwrócić uwagę na te 17 tysięcy dzieciaków, które wypadły z systemu w pierwszym semestrze. Większość pewnie po prostu zmieniła kraj albo wróciła do siebie, ale brakuje jakiejkolwiek ewidencji. Nauczyciele w szkołach często nawet nie wiedzą, czy uczeń wróci po feriach, czy trzeba go wykreślić z listy.

miasto też nad Odrą 10.09.2026 10:47
Szczecin b. dużo. 16 procent we Wrocławiu? Szok, co szósty uczeń w klasie to obcokrajowiec, masakra jak to się szybko zmieniło.

były belfer 10.09.2026 10:08
Liczby z raportu dokładnie pokazują problem, o którym mówi się od dawna. Skoro zajęcia z polskiego wygasają i korzysta z nich tylko 22% tych dzieci, to jak mają radzić sobie z fizyką czy historią po polsku? Nic dziwnego, że wskaźnik braku promocji jest cztery razy wyższy. Bez bazy językowej ten system po prostu musi utykać.

Marta 10.09.2026 09:17
Szczerze? Wcale mnie to nie dziwi. U syna w klasie jest trójka dzieci z Ukrainy i na początku było ciężko, zanim w ogóle się dogadali.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: szczecinianka Treść komentarza: 250 zł za sprzątanie i impregnację nagrobka z lastryko? U mnie w mieścinie biorą stówkę i ludzie jeszcze kręcą nosem. Data dodania komentarza: 29.10.2026, 09:43 Źródło komentarza: Tysiące złotych przed 1 listopada. Ile naprawdę można zarobić na zniczach, kwiatach i sprzątaniu grobów Autor komentarza: johnny Treść komentarza: i elegancko wierzyc w te bzdury co ci w tv powiedza to tak masz.... ja mam kociol bez doplaty, powtarzam bez doplaty na drzewo 5 klasy. Koszt calej zimy to jakies 1,5 tys zlotych, Nie bralem zadnych doplat modernizacja kotlowni na nastepne 15 lat kosztowala mnie 20 tys. jakbym wzial doplate to by wyszlo z dwa razy tyle lub wiecej dlatego ich pierd.... z tymi doplatami. Zal troche pieca ktory mialem bo byl dobry a musialem go wyrzucicmasakra jakas. Data dodania komentarza: 29.10.2026, 09:22 Źródło komentarza: Drogi pellet uderza w 450 tysięcy rodzin. Czy będą nowe dotacje przed sezonem grzewczym Autor komentarza: analityk Treść komentarza: Artykuł dobrze punktuje potencjalne przychody, ale wielu początkujących sprzedawców zapomina o ukrytych kosztach. Opłata rezerwacyjna za plac przy cmentarzu w większych miastach potrafi wciągnąć spory procent tego wyliczonego zysku. Do tego dochodzi ryzyko pogodowe – jeśli 31 października chwyci mróz, chryzantemy nadają się tylko do wyrzucenia, a cały zarobek zamienia się w stratę. Działalność nierejestrowana to dobra opcja, ale trzeba mocno pilnować tego kwartalnego limitu. Data dodania komentarza: 29.10.2026, 09:19 Źródło komentarza: Tysiące złotych przed 1 listopada. Ile naprawdę można zarobić na zniczach, kwiatach i sprzątaniu grobów Autor komentarza: konkretne pytanie Treść komentarza: Szpital w Gryfinie ujawnił? Data dodania komentarza: 29.10.2026, 09:17 Źródło komentarza: Ile naprawdę zarabiają lekarze. Raport ujawnia rekordy i brak przejrzystości szpitali
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama