Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 14 września 2026 10:57
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Oszustwo w składzie ubrań dla dzieci. Kontrola IH ujawnia 100 proc. poliestru zamiast bawełny

Szokujący raport Inspekcji Handlowej nie pozostawia złudzeń – niemal co czwarta partia dziecięcych ubrań poddana badaniom laboratoryjnym miała inny skład, niż deklarował producent. W skrajnych przypadkach obiecana na metce naturalna bawełna okazywała się w 100 procentach syntetycznym poliestrem. Sprawdź, jak sklepy wprowadzają rodziców w błąd i co możesz zrobić, jeśli kupiłeś oszukany produkt.
Oszustwo w składzie ubrań dla dzieci. Kontrola IH ujawnia 100 proc. poliestru zamiast bawełny
Płacisz za miękką, oddychającą bawełnę dla swojego dziecka, a w rzeczywistości ubierasz je w czysty plastik. Najnowsze analizy laboratoryjne odzieży z popularnych sieciówek wykazały ogromne rozbieżności między obietnicami z etykiety a faktycznym materiałem.

Autor: Freepik

Inspekcja Handlowa zbadała ubrania dla dzieci. Niemal co czwarta partia sprawdzona w laboratorium miała inny skład niż widniejący na metce.

Jeden z najbardziej jaskrawych wyników najnowszej kontroli

Rodzic bierze do ręki dziecięcą piżamę, sprawdza metkę i widzi: 80 proc. bawełny, 20 proc. poliestru. Kupuje ją, przekonany, że wie, co będzie miało na sobie jego dziecko. Tyle że w tym przypadku informacja na metce miała niewiele wspólnego z rzeczywistością.

Laboratorium zbadało skład piżamy Xiaokaitai. Wynik: 100 proc. poliestru. Bawełny, której miało być aż 80 proc., nie było wcale.

To jeden z najbardziej jaskrawych wyników najnowszej kontroli Inspekcji Handlowej dotyczącej odzieży dziecięcej.

Co czwarty przebadany produkt z innym składem

W pierwszej połowie 2026 r. inspektorzy skontrolowali 949 partii odzieży dziecięcej u 166 przedsiębiorców. Sprawdzali m.in. bluzki, swetry, spodnie, kurtki, bieliznę i inne ubrania przeznaczone dla dzieci.

Nieprawidłowości dotyczące oznakowania wykryto w 188 partiach.

Jeszcze bardziej niepokojące okazały się wyniki badań laboratoryjnych. Do laboratoriów trafiło 113 partii odzieży. W 27 przypadkach, czyli w 24 proc. przebadanych partii, rzeczywisty skład różnił się od deklarowanego.

I nie zawsze chodziło o różnicę kilku punktów procentowych.

W przypadku jednego z kardiganów na metce widniało 97 proc. bawełny i 3 proc. elastanu. Badanie wykazało 46,1 proc. bawełny, 48,4 proc. poliestru i 5,5 proc. wiskozy.

W dziewczęcej spódnicy deklarowano natomiast 85 proc. bawełny, 10 proc. wiskozy i 5 proc. elastanu. Laboratorium stwierdziło 93,6 proc. wiskozy i 6,4 proc. elastanu. Deklarowanej bawełny nie wykryto.

Kontrolowali ubrania ze znanych sieci

Kontrola obejmowała produkty oferowane m.in. przez sklepy Coccodrillo, KiK, Pepco i Smyk. Tu ważne zastrzeżenie: wyniku kontroli nie można automatycznie odnosić do całego asortymentu tych sieci. Inspektorzy badali konkretne produkty i partie.

Przykładowo w skontrolowanym swetrze dziecięcym Coccodrillo, który według oznaczenia miał być wykonany w 100 proc. z bawełny, laboratorium wykryło 90,1 proc. bawełny i 9,9 proc. poliestru.

Nie wszystkie uchybienia dotyczyły też samego składu materiału. Inspektorzy stwierdzali błędy w oznakowaniu oraz rozbieżności między informacjami podawanymi przy produkcie w internecie a tymi znajdującymi się na samym ubraniu.

Zakwestionowane produkty były wycofywane ze sprzedaży, a przedsiębiorcy podejmowali działania naprawcze. Kontrole odzieży dziecięcej nadal trwają.

Masz takie ubranie w domu? Możesz je reklamować

Wyniki kontroli mają znaczenie również dla rodziców, którzy kupili już ubranie, którego rzeczywisty skład nie odpowiada deklarowanemu.

Jeżeli produkt został sprzedany jako np. bawełniany, a w rzeczywistości wykonano go z innego materiału, może to oznaczać niezgodność towaru z umową. Konsument może wtedy złożyć reklamację u sprzedawcy.

Dowodem zakupu nie musi być wyłącznie paragon. Może nim być również np. potwierdzenie płatności kartą czy dokument zakupu internetowego.

I właśnie ten element kontroli jest dla klientów najbardziej dotkliwy. Skład materiału to jedna z podstawowych informacji, na podstawie których rodzic wybiera ubranie dla dziecka. Sam nie ma jednak możliwości sprawdzenia przy sklepowej półce, czy deklarowane na metce 80 proc. bawełny rzeczywiście jest w tkaninie.

W przypadku skontrolowanej piżamy odpowiedź dało dopiero laboratorium: zamiast 80 proc. bawełny było 100 proc. poliestru.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

ech 14.09.2026 10:41
Płacisz jak za zboże za naturalne materiały, a dziecko poci się w czystym plastiku. Brak słów na te przekręty.

13 14.09.2026 08:22
Jak zondakrypto pisuarów w nowym wydaniu.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: koleś Treść komentarza: Popieram w 100 procentach, najpierw dokładne badania lotnicze i geodezja, a decyzje budowlane dopiero na końcu! Data dodania komentarza: 14.09.2026, 10:45 Źródło komentarza: Wiatraki można postawić gdzie indziej, ale zniszczonej historii nie da się odkopać po raz drugi. Autor komentarza: radna Treść komentarza: Absurd tej sytuacji polega na tym, że Laguna od lat zmaga się z wyzwaniami budżetowymi i każda złotówka z zewnątrz jest dla niej na wagę złota. Kiedy Szczecin zamknął Fabrykę Wody, Gryfino miało podane na tacy tysiące potencjalnych klientów szukających alternatywy. Decyzja o równoległym zamknięciu obiektu to nie tylko błąd marketingowy, ale przede wszystkim ewidentna strata finansowa dla miejskiej spółki. Data dodania komentarza: 14.09.2026, 10:42 Źródło komentarza: Absurd harmonogramów w Lagunie i Fabryce Wody. Jak Gryfino straciło tysiące klientów ze Szczecina Autor komentarza: ech Treść komentarza: Płacisz jak za zboże za naturalne materiały, a dziecko poci się w czystym plastiku. Brak słów na te przekręty. Data dodania komentarza: 14.09.2026, 10:41 Źródło komentarza: Oszustwo w składzie ubrań dla dzieci. Kontrola IH ujawnia 100 proc. poliestru zamiast bawełny Autor komentarza: ręce opadają Treść komentarza: To idealny przykład na to, jak w Polsce pragmatyczne wytyczne medyczne i dietetyczne stają się mięsem armatnim w wojnie polsko-polskiej. Raport NCEŻ z 2020 roku był po prostu oparty na aktualnej wiedzy naukowej o zdrowiu młodzieży i otyłości. Nikt wtedy nie szukał w warzywach i strączkach spisku. Przejście od merytoryki do straszenia "ideologią" pokazuje tylko, jak bardzo zepsuta i cyniczna stała się nasza debata publiczna. Data dodania komentarza: 14.09.2026, 10:40 Źródło komentarza: Dieta planetarna w szkołach a atak PiS. Polityczna schizofrenia: Eksperci Czarnka zalecali ją już w 2020 r.
Reklama Mrówka
Reklama
Reklama
Reklama